Korzystając z portalu Jaslo4u.pl wyrażasz zgodę na użytkowanie mechanizmu plików cookie. Mechanizm ten ma na celu zapewnienie prawidłowego funkcjonowania portalu Jaslo4u.pl. Korzystając ze strony akceptujesz Politykę Prywatności portalu Jasło4u.pl

Totentanz w EUROPIE w Jaśle - już w czwartek!

8
W najbliższy czwartek 22 października, o godzinie 21:00 w Klubie Muzycznym Europa w Jaśle zagra Totentanz. Zespół zadebiutował na scenie w 2007 i już  zdołał uplasować się w czołówce polskich wykonawców. W swoim dorobku ma dwie płyty:  Nieból i Zimny dom, które bardzo dobrze przyjęli zarówno fani, jak i sama krytyka.


W skład zespołu wchodzą: Rafał Huszno – śpiew, gitary Sebastian Mnich – perkusja Erik Bobella – bas Adrian Bogacz – gitary.

Najnowsze, jeszcze świeże wydawnictwo to płyta zawierająca w sobie zarówno mocne, gitarowe uderzenie jak również zaangażowaną lirykę. Totentanz porusza się w klimatach niepokojących, trudnych, a zarazem przyziemnych - krytykując i piętnując otaczającą nas rzeczywistość a z drugiej strony odsłaniając te pogodniejsze strony życia.” – czytamy na stronie zespołu.
 
Zespół czerpie inspiracje od różnorodnych wykonawców, m.in.  Jamesa Blunta, Deftones, Foo Fighters, Rammstein’a.

Oprócz wielu koncertów indywidualnych zespół ma na swoim koncie występy u boku takich wykonawców jak IRA, Maciej Maleńczuk, Riverside, Testament czy Moonspel.

Na scenie zespół uwalnia olbrzymi ładunek energii, o czym będą mogli przekonać się wszyscy „na własnej skórze” już w najbliższy czwartek w Klubie Muzycznym EUROPA w Jaśle.  

Impreza pod patronatem portalu:

 
 
A oto przedsmak koncertu:







O zespole, sukcesach i planach na przyszłość mówi dla Państwa gitarzysta zespołu:

„Zimny dom” zagościł w naszych odtwarzaczach muzycznych. Premiera płyty zbiegła się z datą wydania debiutanckiego krążka. Czyżby był to chwyt marketingowy?

Adrian: Raczej sentymentalny (śmiech). Materiał mieliśmy gotowy już nieco wcześniej, ale rocznica wydania pierwszej płyty wydała nam się ciekawa, bo była to dla nas data nieprzypadkowa. Przy okazji, kolejna okazja do świętowania!

Kompozycje na nowym albumie są o wiele mocniejsze, przesycone jeszcze większą ilością energii, mocy, które już od pierwszych dźwięków zabierają słuchacza w ponad 40-sto minutową muzyczną podróż. Co przesądziło o wzmocnieniu brzmienia, o podkreśleniu walorów każdego instrumentu, który tworzy osobną a jednak tak spójna historię?

A: Jeszcze przy „Niebólu” chcieliśmy przywalić gitarami, ale z różnych względów się to nie do końca udało. Nie jesteśmy niezadowoleni z brzmienia poprzedniej płyty, po prostu gdy materiał po zmiksowaniu i zmasterowaniu trafia w twoje ręce masz nastawienie euforyczne. Dopiero jakiś czas później stwierdziliśmy, że fajnie by było gdyby kolejna płyta bardziej oddawała brzmieniem to, co można słyszeć podczas koncertów. Troszkę bardziej surowo, ale i bardziej energetycznie. Do brzmienia przywiązaliśmy bardzo dużą wagę, choć i kompozycyjnie jest nieco inaczej. Prócz kilku drobnych zagrywek nie ma tu solówek, w odróżnieniu od pierwszej płyty. Wiele osób o to pyta, ale uważam, że jeśli zupa jest dobra, nie należy wrzucać do niej kilograma skwarków, bo przestaje być zupą.

Przy poprzednim albumie nuciliśmy „Czując nieból jestem niczym...”, teraz natomiast na usta cisną się słowa „ Zimny dom twojego snu/ Trochę wczesny wieczny spokój...”. To kompozycja niezwykle osobista. Nie baliście stworzyć aż tak prywatny numer, tak nostalgiczny i bolesny, przeszywający słuchaczy, budzących skrajne emocje.

A: Muzyka zawsze była w pewien sposób osobista. Ważne jest, natomiast, żeby nie utracić uniwersalności, żeby ta prywatność nie była niezrozumiała dla odbiorcy. Myślę, że Rafałowi udało się to zrobić wyśmienicie, bo o ile ten utwór traktuje o osobie, której już z nami nie ma, nie podaje w tekście żadnego imienia. Wiele osób może się dzięki temu utożsamić z tym numerem. Każdy kiedyś odejdzie, lub kogoś bliskiego straci – nie jesteśmy nieśmiertelni. Do tego też nawiązuje nazwa naszej kapeli. Mówiąc najkrócej, muzyka musi budzić emocje i cieszymy się, że budzi.

Wasze teksty poruszają kwestie przyziemne, zwykłe życia szarego człowieka doświadczonego niekiedy  przez złośliwe i męczące życie. Jak to jest przelać to co się czuje na papier? Brak jest oporów,  rozterek, czy aby ktoś nie zarzuci „prostoty” przekazu, ujęcia codziennych wartości, a zarazem braku abstrakcji, która tak często pojawia się w utworach?

A: Szczerze mówiąc, nie zastanawiamy się nad tym, czy ktoś zarzuci „prostactwo” albo „banalność”, ponieważ robimy to, co czujemy. Jeśli komuś się nie spodoba, to nie będzie tego słuchał. Z drugiej strony, teksty abstrakcyjne, przekombinowane, przesycone wymyślonymi na kacu metaforami to nie nasza działka. Zbyt rzadko ludzie mówią wprost o tym, co ich boli, a jeśli to robią to zwykle w sposób wulgarny. Czasami trzeba zwrócić uwagę na to, co dzieje się dokoła, żeby siebie i innych wydrzeć z kokonu sztucznego bezpieczeństwa. Cierpienie i ból bardzo dobrze wyglądają na innych ludziach, ale wszyscy musimy pamiętać, że nam się może zawsze kiedyś przytrafić dokładnie to, o czym mówili w wiadomościach. Niestety.

Zastanawialiście się, czy i jak Wasze utwory wpływają na ludzi. Prawdziwi słuchacze zazwyczaj nie potrafią przejść obojętnie wobec takiego a nie innego ujęcia rzeczywistości „zaserwowanego” przez Was w tak emocjonalnej otoczce.

A: Bylibyśmy skrajnymi hipokrytami twierdząc, że nie obchodzi nas co ludzie myślą o naszej muzyce. Jest to dla nas niesamowicie ważne i każdy głos daje nam do myślenia, pozwala nam i naszej twórczości ewoluować. Są na świecie osoby, które nigdy nie czerpały żadnej prawdziwej frajdy ze słuchania muzyki i nigdy nie odczuwały związanych z nią emocji, ponieważ nigdy tak naprawdę nie posłuchały niczego w spokoju. Jeśli ktoś przyjmie, że muzyka i tekst to jedność, na pewno o wiele więcej z tego wyciągnie. Nie ukrywamy, że na nas samych również robi to wrażenie. Nie ważne ile razy zagraliśmy jakiś utwór – są wśród nich takie, przy których do dziś cierpnie nam skóra.

Trudno jest w kilku zdaniach streścić całokształt wymowy albumu. Może jednak spróbowalibyście powiedzieć jaką myśl przewodnią rozwija „Zimny dom”.

A:  „Zimny dom” jest opowieścią o tym, że każdy z nas w swoim życiu popełnia błędy, w każdym drzemie dobro i zło, ale jesteśmy zdolni to wszystko naprawić, jeśli zwrócimy uwagę i zaczniemy się przejmować tym, co robimy i co robią inni. Nigdy nie jest za późno, żeby poszukać klucza, otworzyć drzwi i wyjść z Zimnego domu na łąkę. Smutne to, ale niektórzy już ten klucz wyrzucili i nigdy go nie znajdą. Tematyka niewesoła, ale w taki sam, mało optymistyczny, sposób przypominano w Średniowieczu ludziom o ulotności życia i o tym, że każdą chwilę trzeba szanować, bo póki żyjemy, jesteśmy zdolni do bycia szczęśliwymi.

A jak wyglądała współpraca z Arturem Gadowskim? Graliście przecież kilka koncertów z Irą, zatem tym łatwiej powinno być się dogadać Wam w  kwestiach muzycznych...

A: Z Arturem i Irą świetnie się gra i wspólne koncerty są naprawdę pierwsza klasa. Ten zespół pokazuje, że na scenie rockowej można z klasą wytrzymać wiele lat. Jak komuś patrzy rokendrolem z oczu, zawsze się z drugim takim samym dogada (śmiech).

To planujecie może wystąpić z Irą lub jakimś innym cenionym w Polsce zespołem rockowym?

A: Mamy sporo planów, choć na razie nie chcemy zdradzać szczegółów, aby nie zapeszyć. W najbliższą niedzielę (pewnie już po publikacji tego wywiadu) zagramy wspólny koncert z Happysad w Nowym Sączu. Z chłopakami się znamy nie od dziś i wspólny występ będzie dla nas przyjemnością.

Jeśli przy koncertach jesteśmy...za Wami już kilka sztuk promujących  krążek. Jakie samopoczucie macie po tym paru występach, jak na nowe kompozycje reaguje publika?

A: Pierwsze wrażenie jest takie, że bardzo wydłużył nam się set, po dodaniu nowego repertuaru (śmech), a na poważnie, zauważyliśmy, że na koncerty nie przychodzą przypadkowi ludzie. Większość zna nasze piosenki (tak, te nowe też) i razem z nami daje czadu. Przyjęcie nowego materiału jest conajmniej bardzo pozytywne. Nie zdarzyło się, żeby publiczność domagała się tylko starych kawałków. Nie ma wybrzydzania, znaczy się jest dobrze!

Sami zorganizowaliście trasę, pragniecie „dogodzić” fanom, gdyż gracie zarówno w większych jak i mniejszych miastach. Nie boicie się jednak strat, które niestety mogą się pojawić? Wiadomo niestety jak jest obecnie, raz sala pełna ludzi, innym razem kilkanaście osób. Na co stawiacie, na zabawę, integrację, pozwolenie poznać siebie, pokazać, kim tak naprawdę jest Totentanz?   

A: Wszędzie istnieje ryzyko, ale muzyka broni się na żywo. Wiele osób zaczęło słuchać naszej muzyki właśnie po zobaczeniu koncertu. Często nie trzeba wielkiej metropolii, aby zebrała się świetna ekipa i wypełniła klub. Przykładem może być nasz ostatni występ w Jaśle. Przemiłe przyjęcie i pot lejący się deszczem z sufitu – takie było szaleństwo. Oczywiście, chcemy podczas trasy promować nowy materiał i Totentanz w ogóle, ale przyświeca nam zasada, że niezależnie czy gramy dla dwudziestu osób, czy dla dwóch tysięcy, zawsze staramy się dać z siebie wszystko. A poznać można nas bez trudu. Nie kryjemy się przed nikim (śmiech). Jeśli kiedykolwiek zniknęliśmy zaraz po koncercie to dlatego, że czekała nas nocna droga na kolejną sztukę, a nie dlatego, że w garderobie, na obitych tygrysim futrem sofach, w marijuanowym dymie siedzą półnagie, obficie wyposażone przez naturę hostessy z pobliskiego salonu masażu, a karły-niewolnicy, przywdziane w skórzane zbroje rzymskich legionistów roznoszą na srebrnych tacach kokainę i egzotyczne, kolorowe koktajle z parasolkami wielkości spadochronu.

Teraz chyba już na dobre „odetniecie” się od porównań do innych kapel, które niestety pojawiły się po wydaniu „Niebólu”...

A: Łatwo można zauważyć, że jeśli w Polsce jakiś zespół ma gitarę, bas, bębny i trochę zachrypnięty wokal to na pewno z kogoś zżyna. Przestaliśmy się tym przejmować dawno temu i myślę, że potrafiliśmy udowodnić, że nie siedzimy po nocach zanurzeni w partyturach cudzych utworów, aby bezczelnie z nich zżynać. Świat jest mały, a ludzi na nim co niemiara, więc zawsze się może zdarzyć, że ktoś wychwyci jakieś podobieństwo, ale jeśliby sobie złośliwcy posłuchali paru amerykańskich kapel to dopiero zauważyli by podobieństwo. Dumnie możemy powiedzieć, że wzorujemy się na samych sobie, na tym co nam się podoba. A jeśli nawet to kogoś nie przekonuje, niech się zastanowi jak nauczył się mówić i dlaczego używa tych, a nie innych stwierdzeń, czy powiedzeń. Bo kopiował innych.

Wiec teraz czas na Totentrasę! Życząc powodzenia, rzeszy fanów na koncertach trzymam kciuki za powodzenie „Zimnego domu” i docenienie go na łamach rozgłośni radiowych czy prasy! Powodzenia! Dziękuję za rozmowę!

A: Dzięki serdeczne. Dzięki takim słowom aż się chce grać! Pozdrawiamy gorąco i zapraszamy na koncerty. Do zobaczenia!
|Archiwum zespołu|


Sponsorzy koncertów:


Cena za bilet dla uczniów Centrum Nauki i Biznesu „Żak” to 5 zł., a dla pozostałych 8 zł.

|red|
Reklama

Komentarze: 8

Dodaj komentarz Widok:
0
@ wooddyPL
dnia 24.10.2009, 13:11 · Zgłoś
niedlugo FIRMA :> No i maszz czolowy pl zespol :)
Odpowiedz
0
@ ZYG ZYG ZYG
dnia 21.10.2009, 10:44 · Zgłoś
no i dobrze!! Fani będą zadowoleni!! Napewno są tacy i jest ich nie mało którzy lubią taki typ muzyki. Udanej imprezki Wam życzę!!
Odpowiedz
0
@ rock
dnia 20.10.2009, 15:55 · Zgłoś
"zas glupty.." to Ty mało słyszałeś...
Odpowiedz
0
@ hell ride
dnia 20.10.2009, 11:01 · Zgłoś
super ze zagraja kolejny raz w Jasle:) bede na 100%
Odpowiedz
0
@ do zas głupty
dnia 20.10.2009, 09:48 · Zgłoś
dla Ciebie czołówka to pewnie DODA itp. jakbyś posłuchał czasem muzyki z przesłaniem to znał byś nie tylko ten zespół
Odpowiedz
0
@ Ronin
dnia 20.10.2009, 02:36 · Zgłoś
taa to widac zas głupoty ze o mozyce niemasz pojecia a za czołowy zespół musiał byś zapłacić z 35 plm wątpie by było cie stać
Odpowiedz
0
@ zas glupty..
dnia 19.10.2009, 19:05 · Zgłoś
znowu jakis zespol 8-mej kategorii w jasle?? pierwsze slysze ta nazwe...gdzie czolowe polskie zespoly? czemu nas nie odwiedza?
Odpowiedz
0
@ mariusz
dnia 19.10.2009, 12:18 · Zgłoś
panie krzyśku nie przejmuj sie pan gupimi [...] jak panu dokuczajom
Odpowiedz
Dodaj komentarz
Piszesz jako:

Jaslo4u.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy. Użytkownik ponosi odpowiedzialność za treść komentarzy zgodnie z Polskim Prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania i redagowania komentarzy niezgodnych z regulaminem.