Trwa zbiórka pieniędzy na pomoc pogorzelcom ze Skołyszyna
W czwartek 29 grudnia, tuż po godzinie 5. rano w domu państwa Myśliwców w Skołyszynie wybuchł pożar. Pięcioosobowa rodzina bojąc się o własne życie zmuszona była go opuścić. Pożar szybko rozprzestrzenił się na część mieszkalną i poddasze. Obecnie ich dom nie nadaje się do zamieszkania. Przed nimi ogrom pracy oraz wydatków. Z pomocą rodzinie ruszyli mieszkańcy, gmina, kościół, strażacy i Stowarzyszenie Pomagam bo Mogę.

Gdy rozmawiam z panią Jolantą ze Skołyszyna o pożarze domu, który ponad 40 lat temu stawiał dla niej jej ojciec, w oczach kobiety dostrzegam łzy. Smutek i rozpacz jaki maluje się na jej drobnej twarzy jest przygnębiający. W jednej chwili pięcioosobowa rodzina straciła dach nad głową. W domu państwa Myśliwców mieszkały cztery osoby dorosłe i dziecko. Ze względu na skalę zniszczeń nie jest możliwe w nim zamieszkanie. Konieczna jest jego odbudowa.

Pożar wybuchł 29 grudnia 2022 r. po godzinie 5. w garażu mieszczącym się na parterze domu jednorodzinnego w Skołyszynie i bardzo szybko rozprzestrzenił się na wyższe kondygnacje budynku obejmując również jego poddasze. - Domownicy opuścili budynek przed przybyciem strażaków. Pożar rozwinął się w garażu i rozprzestrzenił się na elementy drewniane obejmując ogniem również poddasze budynku. Strażacy wyłączyli prąd i przystąpili do akcji gaśniczej pracując w aparatach ochrony dróg oddechowych. Z uwagi na duże zadymienie w budynku wykonano otwór w dachu – wyjaśnia bryg. Wacław Pasterczyk z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Jaśle.
Pożarem zagrożony był również sąsiadujący budynek mieszkalny, zamieszkiwany przez rodzinę państwa Myśliwców. - Obudził mnie dziwny dźwięk wydobywający się z kotłowni. Gdy otworzyłam drzwi ogień we mnie buchnął. Obudziłam domowników i wezwaliśmy straż. Opuściliśmy dom w obawie utraty życia – mówi pani Jolanta Myśliwiec. - W garażu znajdował się piec do centralnego ogrzewania, pralka, zamrażarka – sprzęty, które nie mieściły się nam w domu – dodaje pani Jolanta. Obecnie zatrzymali się u rodziny.
Państwo Myśliwcowie są bardzo wdzięczni sąsiadom, którzy w pierwszych dniach przyszli im z pomocą. - W pierwszy dzień po pożarze było tak dużo ludzi, że nie pamiętam dokładnie kto był. Sąsiedzi nie zostawili nas samych sobie, rąk do pracy było wiele. Pożyczono nam przyczepę na gruz, wójt gminy zorganizował kontener na spalone odpady. Otrzymaliśmy także zapomogę ze względu na poniesione straty w wyniku zdarzenia losowego – mówi Michał Myśliwiec, syn pani Jolanty. - Teraz przede wszystkim musimy osuszyć ściany, bo są zalane w wyniku gaszenia pożaru, wymienić całą instalację elektryczną. Na ten moment najgorsze jest poddasze. Dopóki dachu nie wymienimy to na pewno do domu nie wrócimy – podkreśla.
Akcję pomocową dla pogorzelców zapoczątkowało Stowarzyszenie Pomagam bo Mogę. Do tej pory zebrano około 17 tys. zł. Osoby, które chcą wesprzeć rodzinę ze Skołyszyna mogą dokonywać wpłaty na nr konta: 66 8627 1037 2003 5007 1483 0001 z dopiskiem „pomoc dla rodziny po pożarze”.
Na profilu facebook'owym PomagamBoMogę organizowane są również licytacje, z których dochód przeznaczony zostanie na pogorzelców. W ostatnią niedzielę w parafii po mszach zbierane były datki na rzecz rodziny Myśliwców. - Po mszach świętych w Święto Trzech Króli prowadziliśmy kwestę przy kościele w Skołyszynie, którą zapowiedział proboszcz parafii ks. Grzegorz Czeluśniak. Zebraliśmy 13 061 zł i 10 euro. W dniu dzisiejszym pieniądze zostały przekazane rodzinie – poinformował nas w poniedziałek (9 stycznia) Stanisław Święch, prezes Ochotniczej Straży Pożarnej w Skołyszynie. To nie koniec, bowiem w najbliższą niedzielę w Szkole Podstawowej w Skołyszynie odbędzie się kiermasz słodkości, a zebrane pieniądze również trafią do pogorzelców.
id

