W Dąbrówce mogą zostać odcięci od świata
72
Mieszkańcy kilku domów w Dąbrówce mają spory problem z dojazdem do swoich gospodarstw. Droga, po której z konieczności muszą się poruszać należy do prywatnego właściciela Stanisława Kurowskiego, sołtysa wsi. W planach gminy jest co prawda budowa nowej drogi dojazdowej, ale kiedy powstanie, tego nie wie nikt. Mieszkańcy obawiają się, że właściciel w każdej chwili może im zabronić korzystania ze swojej posesji. W praktyce oznacza to, że nie będą mogli dostać się do swoich domów. Dlatego postanowili szukać sprawiedliwości w sądzie.

Jedziemy do Dąbrówki i szukamy spornej działki. Pilotowani przez mieszkankę wsi, Marię Lipkę znajdujemy właściwą drogę. Po krętych wybojach docieramy na miejsce, rejestrując w pamięci napotykane po drodze uciążliwości. Pierwsza myśl jaka się pojawia: nie ma możliwości, aby wyminęły się tu samochody. Co będzie w razie pożaru, czy innej tragedii? Dodatkowo sprawę komplikuje fakt, że nie ma tam również oświetlenia. Czy władze zapomniały o tej części wsi?

Sprawa, zupełnie przypadkowo ujrzała światło dzienne w ubiegłym roku. - Zwróciliśmy się do wójta o naprawienie tej drogi. Wówczas dowiedzieliśmy się, że to nie jest droga, tylko działka pana Kurowskiego, która została przekształcona z drogi gminnej. To jest od zawsze droga gminna. Ja ją utwardzałem jako 12-letni chłopak i nikt nie mówił, że to nie jest droga nasza – mówi zdenerwowany Józef Gomółka, mieszkaniec Dąbrówki. W tej sprawie, 7 grudnia ubiegłego roku odbyło się spotkanie z mieszkańcami wsi, o którym zresztą pisaliśmy. Wielka kłótnia, nieustępliwość, a w konsekwencji brak porozumienia pogłębiły jeszcze bardziej istniejący już konflikt. Mieszkańcy tej części Dąbrówki postanowili więc wziąć sprawy w swoje ręce.

Okazuje się jednak, że władze gminy mają już w planach budowanie nowej drogi, która miałaby przebiegać przez pobliski park gminny. Do tego terenu przylega 2,5 ha działka, w sprawie której prowadzone jest postępowanie sądowe o tzw. zasiedzenie.

- Postępowanie prowadzone przed Sądem Rejonowym w Jaśle jest postępowaniem o stwierdzenie zasiedzenia północnej części działki nr 199. Sprawa jest skomplikowana. Najkrócej mówiąc chodzi o problem z dostępem do działek zajmowanych przez kilka osób, który to dostęp jest utrudniony do ich posesji od drogi publicznej – mówi Piotr Stasiowski, radca prawny Urzędu Gminy w Brzyskach.
Maria Lipka, mieszkanka Dąbrówki przekonuje nas, że zarówno ona, jak i jej sąsiedzi domagają się tylko normalnej drogi dojazdowej.

- Chcemy normalnej drogi, takiej jak każdy we wsi ma. Teraz to nie jest droga tylko działka, współwłasność państwa Kurowskich. My chcemy drogi przejezdnej, wyasfaltowanej do końca i usunięcia 6 drzew. Teraz korzystamy z tej drogi, bo nie mamy innego wyjścia – wyjaśnia pani Maria.
Nic też nie wskazuje na to, że w najbliższej przyszłości może się to zmienić. - Gmina jest na etapie planowania wybudowania innej drogi dojazdowej do tych posesji. Trudno jest odpowiedzieć, aby gmina podjęła decyzję na temat budowy drogi. W chwili obecnej jest co najwyżej ustalone, iż gmina podejmie starania nakierowane na wybudowanie alternatywnego dostępu do miejsc zajętych przez tych mieszkańców, natomiast nie ma w chwili obecnej poczynionych konkretnych prac budowlanych. Całe prace dotyczące tego przedsięwzięcia do najprawdopodobniej wyznaczenia geodezyjnego przebiegu tej planowanej drogi i w tym miejscu zostało postępowanie zatrzymane – tłumaczy Stasiowski.
Z kolei pani Maria obawia się, że Stanisław Kurowski w każdej chwili może zabronić korzystania z tej drogi. - Oni są na tyle złośliwi, że dziś są dobrzy, ale jutro mogą nam tę drogę zamknąć i zostajemy bez drogi, bez dojazdu do domu. Sołtys wsi jest człowiekiem chorym. Od ponad 20 lat choruje, nie wiem na co, bo nikt do tej pory go o to nie pytał. A w Dąbrówce jest sołtysem, jest przewodniczącym Rady Sołeckiej, radnym gminy Brzyska i prezesem OSP w Dąbrówce. Zamiast ułatwiać to utrudnia nam życie – skarży się Maria Lipka.
Józef Gomółka wspomina czasy ostatniej powodzi, kiedy nie mogła dojechać nawet straż pożarna. – Jak żyję 62 lata, to powódź tu była 15 czy 20 razy. Ostatnio woda sięgała 1,5 m i samochody nie mogły dojechać. W takich sytuacjach jesteśmy odcięci od świata – bez światła i bez drogi.
Niespełna 20 lat temu dom przy tej drodze budował się także Marian Janik. Jak przyznaje, wówczas nie było żadnego problemu.

- Pozwolenie dostałem. Wcześniej było podpisane m.in. przez pana Kurowskiego oraz pozostałych sąsiadów. Teraz mnie jest obojętne, którędy ta droga będzie przebiegała, byle, żeby to gmina wzięła na siebie. Chciałbym, żeby był dojazd taki jak trzeba – podkreśla Janik.
Czy rzeczywiście będzie i kiedy – czas pokaże. Na razie na 7 kwietnia br. wyznaczono oględziny terenu i przesłuchania świadków.
Do sprawy powrócimy.
Czytaj: Wojna o drogę w Dąbrówce
Katarzyna Pacwa-Wilk
k.pacwa@jaslo4u.pl

Jedziemy do Dąbrówki i szukamy spornej działki. Pilotowani przez mieszkankę wsi, Marię Lipkę znajdujemy właściwą drogę. Po krętych wybojach docieramy na miejsce, rejestrując w pamięci napotykane po drodze uciążliwości. Pierwsza myśl jaka się pojawia: nie ma możliwości, aby wyminęły się tu samochody. Co będzie w razie pożaru, czy innej tragedii? Dodatkowo sprawę komplikuje fakt, że nie ma tam również oświetlenia. Czy władze zapomniały o tej części wsi?

Sprawa, zupełnie przypadkowo ujrzała światło dzienne w ubiegłym roku. - Zwróciliśmy się do wójta o naprawienie tej drogi. Wówczas dowiedzieliśmy się, że to nie jest droga, tylko działka pana Kurowskiego, która została przekształcona z drogi gminnej. To jest od zawsze droga gminna. Ja ją utwardzałem jako 12-letni chłopak i nikt nie mówił, że to nie jest droga nasza – mówi zdenerwowany Józef Gomółka, mieszkaniec Dąbrówki. W tej sprawie, 7 grudnia ubiegłego roku odbyło się spotkanie z mieszkańcami wsi, o którym zresztą pisaliśmy. Wielka kłótnia, nieustępliwość, a w konsekwencji brak porozumienia pogłębiły jeszcze bardziej istniejący już konflikt. Mieszkańcy tej części Dąbrówki postanowili więc wziąć sprawy w swoje ręce.

Okazuje się jednak, że władze gminy mają już w planach budowanie nowej drogi, która miałaby przebiegać przez pobliski park gminny. Do tego terenu przylega 2,5 ha działka, w sprawie której prowadzone jest postępowanie sądowe o tzw. zasiedzenie.

- Postępowanie prowadzone przed Sądem Rejonowym w Jaśle jest postępowaniem o stwierdzenie zasiedzenia północnej części działki nr 199. Sprawa jest skomplikowana. Najkrócej mówiąc chodzi o problem z dostępem do działek zajmowanych przez kilka osób, który to dostęp jest utrudniony do ich posesji od drogi publicznej – mówi Piotr Stasiowski, radca prawny Urzędu Gminy w Brzyskach.
Maria Lipka, mieszkanka Dąbrówki przekonuje nas, że zarówno ona, jak i jej sąsiedzi domagają się tylko normalnej drogi dojazdowej.

- Chcemy normalnej drogi, takiej jak każdy we wsi ma. Teraz to nie jest droga tylko działka, współwłasność państwa Kurowskich. My chcemy drogi przejezdnej, wyasfaltowanej do końca i usunięcia 6 drzew. Teraz korzystamy z tej drogi, bo nie mamy innego wyjścia – wyjaśnia pani Maria.
Nic też nie wskazuje na to, że w najbliższej przyszłości może się to zmienić. - Gmina jest na etapie planowania wybudowania innej drogi dojazdowej do tych posesji. Trudno jest odpowiedzieć, aby gmina podjęła decyzję na temat budowy drogi. W chwili obecnej jest co najwyżej ustalone, iż gmina podejmie starania nakierowane na wybudowanie alternatywnego dostępu do miejsc zajętych przez tych mieszkańców, natomiast nie ma w chwili obecnej poczynionych konkretnych prac budowlanych. Całe prace dotyczące tego przedsięwzięcia do najprawdopodobniej wyznaczenia geodezyjnego przebiegu tej planowanej drogi i w tym miejscu zostało postępowanie zatrzymane – tłumaczy Stasiowski.
Z kolei pani Maria obawia się, że Stanisław Kurowski w każdej chwili może zabronić korzystania z tej drogi. - Oni są na tyle złośliwi, że dziś są dobrzy, ale jutro mogą nam tę drogę zamknąć i zostajemy bez drogi, bez dojazdu do domu. Sołtys wsi jest człowiekiem chorym. Od ponad 20 lat choruje, nie wiem na co, bo nikt do tej pory go o to nie pytał. A w Dąbrówce jest sołtysem, jest przewodniczącym Rady Sołeckiej, radnym gminy Brzyska i prezesem OSP w Dąbrówce. Zamiast ułatwiać to utrudnia nam życie – skarży się Maria Lipka.
Józef Gomółka wspomina czasy ostatniej powodzi, kiedy nie mogła dojechać nawet straż pożarna. – Jak żyję 62 lata, to powódź tu była 15 czy 20 razy. Ostatnio woda sięgała 1,5 m i samochody nie mogły dojechać. W takich sytuacjach jesteśmy odcięci od świata – bez światła i bez drogi.
Niespełna 20 lat temu dom przy tej drodze budował się także Marian Janik. Jak przyznaje, wówczas nie było żadnego problemu.

- Pozwolenie dostałem. Wcześniej było podpisane m.in. przez pana Kurowskiego oraz pozostałych sąsiadów. Teraz mnie jest obojętne, którędy ta droga będzie przebiegała, byle, żeby to gmina wzięła na siebie. Chciałbym, żeby był dojazd taki jak trzeba – podkreśla Janik.
Czy rzeczywiście będzie i kiedy – czas pokaże. Na razie na 7 kwietnia br. wyznaczono oględziny terenu i przesłuchania świadków.
Do sprawy powrócimy.
Czytaj: Wojna o drogę w Dąbrówce
Katarzyna Pacwa-Wilk
k.pacwa@jaslo4u.pl
