W gminie Kołaczyce trwa odstrzał dzików
Rolnicy liczą na ograniczenie populacji dzika, który z roku na rok powoduje coraz większe straty w polach uprawnych. W miesiącu październiku na Podkarpaciu odbyło się liczenie dzików, w które m.in. zaangażowano Wojsko Polskie.

Fot: Jacek Wnuk
W gminie Kołaczyce od kilku lat narasta problem zwiększającej się populacji dzikiej zwierzyny, a w szczególności dzików. Skutki nadmiernego ich pogłowia odczuwają przede wszystkim rolnicy i coraz częściej mieszkańcy. Ich zdaniem nadmierna populacja dzika stanowi bardzo duże zagrożenie.

Fot: archiwum
- Lochy z młodymi są bardzo agresywne i stanowią bezpośrednie zagrożenie dla życia. Bardzo często zdarzają się też sytuacje, że zwierzęta wychodzą na drogę pod nadjeżdżający samochód. Ponadto licznie podchodzą pod domy i ryją w ogrodach – zwraca uwagę Jan Kutyna z Sowiny.
Z roku na rok gospodarze ponoszą coraz większe straty w plonach. Zwierzyna plądruje uprawy ryjąc m. in. w ziemniakach, zbożu, czy kukurydzy. Zastanawiają się nad sensem dalszego prowadzenia gospodarstw w obliczu niewielkich odszkodowań za zniszczenia oraz niewystarczających działań związanych z eliminacją dzików.
Problem urósł do takich rozmiarów, iż mieszkańcy postanowili zwrócić się o pomoc do władz na szczeblu województwa. Końcem lipca br. rolnicy spotkali się z wicewojewodą podkarpackim Witoldem Lechowskim oraz Stanisławem Zającem, zastępcą dyrektora Wydziału Środowiska i Rolnictwa Podkarpackiego Urzędu Województwa w Rzeszowie przedstawiając trudną sytuację, w której się znaleźli. Korzystając z okazji prosili o reakcję w sprawie dużej populacji dzików.

Fot: archiwum
- Wsłuchując się w głosy mieszkańców zwróciłem się z pisemną prośbą do miejscowego Koła Łowieckiego o podjęcie działań mających na celu zmniejszenie populacji dzików na terenie gminy Kołaczyce. Poleciłem Państwowej Straży Łowieckiej, która działa w strukturach Wydziału Środowiska i Rolnictwa o zbadanie problemu dzików w terenie. Strażnicy spotkali się z przedstawicielami Koła Łowieckiego i mieszkańcami. Wspólne rozmowy pozwoliły na zlokalizowanie miejsc gdzie dziki najczęściej występują i gdzie czynią największe szkody. Sprawa ta jest dalej monitorowana. Liczę, że podjęta działania i zaangażowanie wielu osób przyczyni się do rozwiązana problemu – wyjaśnia wicewojewoda podkarpacki Witold Lechowski.
Problem dzików w gminie Kołaczyce nie jest jedynym na Podkarpaciu. Zgłoszeń i próśb o interwencję jest więcej. Zmniejszenie populacji dzików jest ważne nie tylko w aspekcie szkód w uprawach, ale także w związku z występowaniem afrykańskiego pomoru świń (ASF) w Polsce.

Fot. Jacek Wnuk
Wojsko Polskie zostało skierowane do poszukiwań oraz liczenia dzików. W działaniach tych uczestniczyli również przedstawiciele Lasów Państwowych, Polskiego Związku Łowieckiego oraz Ochotniczej Straży Pożarnej. W nadleśnictwie Kołaczyce ich liczebność wynosi 291 sztuk, a największe ich zagęszczenie populacją dzika występuje w nadleśnictwie Dynów, Sieniawa i Narol.
- Nie zauważyłem, aby populacja dzika uległa zmniejszeniu. Moim zdaniem wciąż ich przybywa. Byłem świadkiem sytuacji, kiedy stado dzików po zmroku podeszło do ciągnika. One się już niczego nie boją a zniszczenia w uprawach są ogromne – mówi Stanisław Dominik, gospodarz z Sieklówki uprawiający 40 ha ziemi. - W samym centrum Sowiny widziałem trzy dorosłe dziki i siedem prosiąt. Od 10 lat jest prowadzona bezowocna dyskusja na ten temat. W życiu bym się nie spodziewał, że będę musiał zastanowić się nad sensem dalszej pracy na roli – kwituje.
Myśliwi z koła łowieckiego „Jedność” w Kołaczycach od kwietnia br. odstrzelili już 90 dzików przy założeniach w planie rocznych 95 sztuk. W zeszłym roku ten wynik był nieco wyższy, bo wyeliminowano 139 dzików. To jednak nie koniec odstrzału zapowiada myśliwy Franciszek Bosak. - Obecnie jesteśmy na etapie występowania o zgodę do gminy na zwiększenie pozyskania kolejnych 30 dzików. Ponadto w tym roku wypłaconych zostało 40 tys. zł z tytułu odszkodowań dla rolników, którzy ponieśli straty przez działania dzikiej zwierzyny. Koszów związanych z ich wypłatą będzie na pewno więcej – tłumaczy F. Bosak z koła łowieckiego „Jedność” w Kołaczycach.
Ilona Dziedzic
ilona.dziedzic@jaslo4u.pl

