W Jaśle znaleźli dla siebie bezpieczną przystań. Dla wielu ukraińskich rodzin nasze miasto stało się drugim domem
Wydarzenia z 24 lutego 2022 r. na zawsze zmieniły historię narodu ukraińskiego. W wyniku rosyjskiej inwazji, terytorium naszego wschodniego sąsiada opuściło kilka milionów Ukraińców, przede wszystkim kobiet i dzieci. Rodziny ukraińskich uchodźców szukały dla siebie schronienia przede wszystkim w Polsce, w tym także w Jaśle. Dla wielu z nich Jasło stało się drugim domem. Doświadczeni tragedią wojny, starają się wieść tutaj normalne życie. Pomaga im w tym Fundacja Slow Beskid.

Konsekwentni w pomaganiu
Kiedy na polsko-ukraińskiej granicy zaczęli pojawiać się pierwsi uchodźcy wojenni, setki tysięcy Polaków natychmiast ruszyło z pomocą potrzebującym. Wystarczy wspomnieć, że według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w okresie od lutego do czerwca ubiegłego roku, aż 70,2 proc. gospodarstw domowych w Polsce udzieliło wsparcia obywatelom Ukrainy, którzy w obliczu wojny zdecydowali się opuścić swój kraj. W pomoc zaangażowały się także organizacje pozarządowe, fundacje i stowarzyszenia. Wśród nich nie zabrakło Fundacji Slow Beskid, która za cel obrała sobie organizację pomocy dla uchodźców, którzy znaleźli schronienie na terenie powiatów: sanockiego, krośnieńskiego i jasielskiego.
- Fundację Slow Beskid założyliśmy wspólnie z Ryszardem Skotnicznym i Markiem Nowińskim w 2016 roku. Założenia naszej działalności były zupełnie inne od tych, jakie przyszło nam ostatecznie realizować. Naszym celem była promocja Beskidu Niskiego i Pogórza Karpackiego. Wciąż zresztą to robimy. Już kilka lat temu okazało się jednak, że jesteśmy potrzebni na dodatkowym polu. Kiedy wojna opanowała Donieck i Ługańsk, w naturalny sposób postanowiliśmy pomóc tamtejszej ludności. Wówczas zorganizowaliśmy obóz letni dla dzieci polskiego pochodzenia z terenów wschodniej Ukrainy, w tym z Enerhodaru – mówi Małgorzata Hałkowska, prezes Fundacji Slow Beskid.
Fundacja od 2016 r. aktywnie współpracuje z klubem polonijnym w Enerhodarze. Nic więc dziwnego, że w dniu, w którym wojska Federacji Rosyjskiej dokonały agresji na terytorium Ukrainy, prezes klubu skontaktowała się z fundacją prosząc o radę. – Nasi przyjaciele w ciągu kilku godzin byli gotowi do ewakuacji. Autokarem i samochodami osobowymi wyjechali z miasta w kierunku granicy z Polską. Dotarcie do Krościenka zajęło im dwie doby. My oczywiście już czekaliśmy na nich z autokarem. Tak też zaczął się nowy rozdział w naszej działalności. Pomagaliśmy bowiem nie tylko polonii na wschodzie, lecz wszystkim uchodźcom, którzy tej pomocy potrzebowali – wyjaśnia Małgorzata Hałkowska.
W pierwszym roku trwania wojny aktywność fundacji skupiała się przede wszystkim na udzielaniu pomocy jej przyjaciołom, którzy w przeważającej części przypadków zamieszkali w Krośnie. Mogli oni liczyć między innymi na czasowe finansowanie zakwaterowania i wyżywienia. Z czasem jednak, osoby zaangażowane w jej działalność, zaczęły z większą uwagą przyglądać się sytuacji Ukraińskich rodzin, które po wybuchu wojny najpierw trafiły do Jasła, a następnie postanowiły tutaj zostać.
Czują się tutaj jak w domu
Fundacja Slow Beskid wspiera Ukraińców mieszkających w Jaśle na wiele sposobów. Organizuje dla nich między innymi wycieczki turystyczne. Z myślą o dzieciach fundacja zorganizowała letni obóz oraz wyjazd na warsztaty arteterapeutyczne w Rzeszowie. W marcu bieżącego roku uruchomiła także specjalny program, którego celem było zapewnienie refundacji części kosztów zakwaterowania dla rodzin ukraińskich. Program realizowany był do września 2023 r.

To jednak nie wszystko. Fundacja Slow Beskid ma swoje zasługi również na niwie integracji społeczności ukraińskiej w Jaśle. Od kwietnia bieżącego roku rodziny ukraińskie, które postanowiły związać swój los z Jasłem, spotykają się regularnie w świetlicy środowiskowej przy ul. Wincentego Pola. Lokal został przekazany fundacji w użytkowanie przez władze samorządowe Miasta Jasła.
Świetlica została wyposażona w nowoczesny sprzęt audiowizualny oraz w stoły i krzesła. Stworzono w niej dobre warunki do organizacji wszelakiej aktywności. Od września, w świetlicy odbywają się między innymi: warsztaty z kreatywności artystycznej dla dzieci i młodzieży, czy też zajęcia z jogi i aerobiku dla kobiet. Świetlica jest również miejscem, w którym organizowane są intensywne kursy języka polskiego na poziomie B1 dla dorosłych oraz na poziomie C1 dla medyków. Dla Ukraińców mieszkających w Jaśle świetlica środowiskowa jest także miejscem, w którym swobodnie mogą porozumiewać się we własnym języku oraz kultywować własne obyczaje i tradycję.

Zdjęcia z otwarcia świetlicy obejrzysz w FOTOGALERII
W minioną sobotę dokonano uroczystego otwarcia świetlicy. Nie zabrakło rzecz jasna tradycyjnego przecięcia wstęgi. Wydarzeniu towarzyszył szereg atrakcji. Przeprowadzono i rozstrzygnięto konkurs kulinarny, w którym do wygrania były darmowe bilety na krytą pływalnię w Jaśle. Wręczono również certyfikaty ukończenia kursu językowego, zorganizowanego we współpracy z Wojewódzkim Urzędem Pracy w Rzeszowie. Wzięło w nim udział 47 osób z diaspory uchodźczej, w tym 7 osób w specjalistycznej grupie medycznej.
Szacuje się, że w Jaśle i okolicach mieszka około 300 osób, które po wybuchu wojny w Ukrainie opuściły swoją ojczyznę. W działalność świetlicy aktywnie angażuje się blisko czterdzieści osób. W tym gronie znajduje się Valeria Markova, która w lutym ubiegłego roku, wraz z najbliższą rodziną opuściła swój dom w Zaporożu. W rodzinnym mieście pracowała jako chirurg neurolog. Teraz jest chirurgiem ogólnym w Szpitalu Specjalistycznym w Jaśle.
- Do Jasła przyjechaliśmy 8 marca 2022 roku. Mieszkamy tutaj już półtora roku. Kiedy przyjechałam do Polski, nie mogłam porozumieć się nawet w prostych sytuacjach. Teraz radzę sobie z językiem polskim całkiem dobrze. Myślę, że wszyscy mnie rozumieją. Tak się złożyło, że trafiłam do fajnego i pięknego miasta, jakim jest Jasło. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa. Bardzo mi się tutaj podoba. Pracuję w Szpitalu Specjalistycznym w Jaśle na oddziale chirurgii. Uzyskałam prawo do wykonywania zawodu, dzięki czemu mogę pełnić dyżury i pomagać Polakom – zapewnia Valeria Markova.
Zdaniem Valerii Markovej otwarcie świetlicy środowiskowej, w której ukraińskie rodziny mogą aktywnie spędzać czas, ma dla całego środowiska olbrzymie znaczenie. – Świetlica pracuje już od kilku miesięcy. Dopiero dzisiaj jednak otworzyliśmy ją oficjalnie. Długo walczyliśmy o to, żeby ją wyposażyć. Chcemy, żeby była tutaj obecna nasza kultura, żeby nasze dzieci wiedziały, co dzieje się na Ukrainie. To duże wsparcie dla Ukraińców, którzy zostali przyjęci w obcym kraju, chociaż dla nas jest on już swój. Kiedy mój syn pisał w szkole opowiadanie z języka polskiego, na pytanie, gdzie jest twój dom? Odpowiedział, że nie ma różnicy, gdzie mieszkam. Najważniejsze, aby byli obok mnie bliscy. Można powiedzieć, że Polska jest teraz naszym domem – mówi.

Na zdjęciu Valeria Markova z synami/fot. M. Dziedzic
Fundacja Slow Beskid zachęca lokalnych przedsiębiorców do współpracy, zarówno w zakresie pomocy w doposażaniu świetlicy, jak również wsparciu dla organizacji odbywających się w niej zajęć i warsztatów.
MD
