W Łazach Dębowieckich i Duląbce powstaną szkoły filialne
Radni gminy Dębowiec większością opowiedzieli się za reorganizacją sieci szkół. Nie pomogły apele sołtysów i prośby rodziców. Edukacja w szkołach podstawowych w Łazach Dębowieckich i Duląbce, które staną się placówkami filialnymi będzie prowadzona w klasach o nauczaniu początkowym. Rodzice nie zamierzają się poddawać. Swoje prośby skierują do kuratora oświaty.

Wczorajsza sesja Rady Gminy w Dębowcu rozpoczęła się kilka minut po godzinie 9. Obradom przysłuchiwali się sołtysi, mieszkańcy Łazów Dębowieckich, nauczyciele oraz była dyrektor społecznej szkoły w Niegłowicach. Na sesji obecnych było piętnastu radnych, jednakże dwunastu wyraziło zgodę na to, aby szkoła w Duląbce była placówką filialną Szkoły Podstawowej im. Tadeusza Kościuszki w Cieklinie, w której prowadzone będą klasy 1-3 z oddziałem przedszkolnym, trzech radnych było przeciwnych. Z kolei w przypadku Szkoły Podstawowej w Łazach Dębowieckich jedenastu radnych wyraziło zgodę na jej likwidację, a tym samym powstanie szkoły filialnej Szkoły Podstawowej im. prof.dr Stanisława Pawłowskiego w Dębowcu również z oddziałami przedszkolnymi, trzech było przeciwnych i jeden radny wstrzymał się od głosu.
Przeciwni reorganizacji

W swoim wystąpieniu upust emocjom dał radny Krzysztof Michalski. - Zadaniem własnym gminy jest dbanie o edukację. Czym zasłużyły sobie dzieci z Duląbki i Łazów Dębowieckich, aby likwidować im szkołę – grzmiał. - Są to dzieci tego samego Boga co dzieci w Dębowcu. Panie wójcie, subwencja na jednego ucznia po likwidacji będzie taka sama. Mądrość obroni się sama. Widzimy to na przykładzie Majscowej, gdzie nauczyciele pracują z trójką dzieci. Szkoła jest, szkoła żyje. Pan likwiduje stopień organizacyjny. Powoduje to, iż nauczyciele w tym przypadku tracą pracę. Oszczędności są tylko na etatach nauczycielskich. Ja z racji, że jestem mężem żony, która poświęciła swoje życie szkole przez 40 lat nigdy nie zagłosuję za likwidacją. To dotyczy Duląbki – powiedział radny K. Michalski. Przeciwny reorganizacji tej szkoły był wiceprzewodniczący Janusz Budziak. - Prośba mieszkańców była taka, abyście Państwo jeszcze na rok spróbowali zostawić obie szkoły tak jak jest to obecnie. Może rząd uchyli się pod naporem wielu likwidacji, czy zmian reorganizacji szkół na terenie całego kraju. Szkoła zlikwidowana już nie wróci. Być może rząd zastanowi się nad tym co zrobił. Likwidacja gimnazjów spowodowała, że samorządy ponoszą jeszcze większe nakłady na oświatę. Szkoła w Duląbce jest małą szkołą, ale jest wielu uczniów uzdolnionych. W telewizji słyszymy wielki krzyk na poprzednią władzę, że zamykała szkoły, a dzisiaj do czego to prowadzi? Do tego samego - skomentował radny Budziak.
Możliwości gminy skończyły się

Wójtowi Marcinowi Bolkowi zależało na tym, aby wyjaśnić zgromadzonym sytuację w jakiej znalazła się gmina. Zwrócić uwagę na fakt, że przed wejściem reformy w systemie oświaty wprowadzonym przez minister Annę Zalewską na terenie gminy funkcjonowało osiem szkół podstawowych i dwa gimnazja. - Rozmieszczenie było na tyle dobre, że dwie duże szkoły w Dębowcu i w Cieklinie miały w jednym budynku szkołę podstawową i gimnazjum. Do tych małych placówek gmina musiała dopłacać, bo były o małej liczebności dzieci, ale mieliśmy o tyle komfortową sytuację, że z dwóch dużych szkół zostawały środki. I tak do 2014-2015 r. zostawało około 1 mln zł oraz pozostałe środki z budżetu gminy. W 2017 r. minister Anna Zalewska wprowadziła nową reformę. Przeszliśmy do systemu nauczania od klasy 1-8, kolejny etap to już szkoły średnie. Już wtedy wiadomo było, że jeżeli nie zmieni się system finansowania oświaty to najprawdopodobniej w ciągu 3-4 lat grozi to katastrofą – mówił wójt M. Bolek. W ostatnich latach wydatki na oświatę wzrosły drastycznie. Już na 2020 r. oszacowano je na poziomie 5 mln zł, dlatego jak zapewniał włodarz konieczne było podjęcie przed radę dzisiejszych uchwał. Zdecydowano, że reorganizację należy zacząć od najmniejszych szkół w Duląbce, do których gmina w tym roku musi dołożyć ponad 700 tys. zł nie biorąc pod uwagę oddziały przedszkolne, a do szkoły w Łazach Dębowieckich ponad 500 tys. zł. - Od pierwszego września nauczyciele mają otrzymać podwyżki, ponadto wzrasta płaca minimalna. To spowodowało, że m.in., że przy tej liczebności dzieci, które mamy w szkołach ich utrzymanie będzie nas kosztować ponad 5 mln zł. Nasze możliwości finansowe niestety, ale się skończyły – dodał wójt gminy Dębowiec.

"Kpiono z nas i szydzono"
Burza rozpętała się podczas dyskusji na temat reorganizacji szkoły w Łazach Dębowieckich. Na sesji pojawili się mieszkańcy przeciwni zmniejszaniu oddziałów z 1-8 do 1-3, którzy deklarowali chęć przejęcia placówki przez stowarzyszenie. Pierwszy głos w dyskusji zabrał radny Zbigniew Mokrzycki podkreślając swój sprzeciw wobec proponowanym zmianom. - Nigdy nie byłem za tym, aby naszą szkołę reorganizować ani zamykać. Mamy możliwość założenia stowarzyszenia, podjęliśmy stosowne kroki w tym kierunku, jesteśmy w stanie to zrobić, ale wiemy, że nie mamy na to czasu. Potrzebujemy go, abyśmy mogli szkołę utrzymać z oddziałami 1-8. Większość rodziców pisemnie się zadeklarowała, że ich dzieci będą uczęszczać do szkoły w Łazach Dębowieckich. Wiemy, że w najbliższych latach w naszej miejscowości jeszcze ich przybędzie – przypomniał Z. Mokrzycki. Radny Krzysztof Michalski ostrzegał przed tworzeniem holdingu, w którym jest jak się wyraził - alkoholizm, narkomania i wszelkie patologie. Co więcej obradom sesji przysłuchiwała się dyrektor Szkoły Podstawowej w Łazach Dębowieckich Jolanta Byczek.

Dopuszczona przez radnych do głosu wyraziła swoje zdanie na temat reorganizacji oraz pomysłu związanego z chęcią utworzenia stowarzyszenia przez rodziców. - Dla mnie jak najbardziej leży na sercu los szkoły i los dziecka, jego wszechstronny rozwój i traktowanie ucznia w jak najlepszy sposób. Skoro mówimy o stowarzyszeniu – to jestem jak najbardziej na tak, tylko to nie są jedynie rodzice, ale również nauczyciele. Aby wychowywać młodego człowieka to musi być rodzic, ale także nauczyciel. Chciałam przedstawić Państwu radnym jak zostali potraktowani pedagodzy, którzy poświęcili kawał życia tej szkole i ją tworzyli. Przykładem jestem ja i nie tylko, bo mamy panią prezes ZNP Halinę Nowak, która uczestniczyła w jednym z zebrań. Nauczyciele którzy poświęcili życie, zdrowie i serca zostali potraktowani w sposób straszny – zaznaczyła dyrektor Byczek. - Nikt nie zaprosił nauczycieli. Wczoraj jak dowiedziałam się pokątnie było zebranie przy udziale lokalnych mediów. Uważam, że dobre wychowanie, zwyczaje wymagają tego, żeby zwrócić się do dyrektora telefonicznie i powiedzieć "zapraszamy panią, chcemy porozmawiać o ważnym dla nas wydarzeniu", a nim jest wspólne dobro naszych dzieci. Nie chciałabym, abyście Państwo myśleli, że jestem przeciwna stowarzyszeniu, bo może mnie bardziej zależy na dobru dzieci, niż co niektórym wam samym, a poświęciłam uczniom i szkole 38 lat pracy. Byłam na każde zawołanie ucznia, dlatego jest to temat dla mnie bardzo bolesny – dodała z żalem.
O co chodzi? A o to, że podczas spotkania jedna z matek miała wypowiedzieć słowa w kierunku obecnych na spotkaniu nauczycielek "a idźcie w piz...". Słowa te oburzyły i zszokowały zebranych na sesji rodziców, którzy nie kryli zdziwienia. Są przekonani, że taka sytuacja po prostu nie miała miejsca. Jednak potwierdziła to Halina Nowak obecna na tym zebraniu – W trakcie zebrania nie czułyśmy się komfortowo z koleżanką Renatą, ponieważ użyję przenośni "skierowano na nas wzrok bazyliszka" wielu osób. Te słowa, które pani dyrektor zacytowała rzeczywiście zostały wypowiedziane przez mamę uczennicy. Było mi bardzo przykro z tego powodu, cały czas z nas kpiono, szydzono. Była to bardzo upokarzająca sytuacja – wyjaśniła. W kwestii dalszego prowadzenia szkoły rodzice i nauczyciele mają odmienne zdanie, co jak widać mocno ich poróżniło, o czym świadczą wystąpienia pedagogów z tamtejszej placówki oświatowej. W obronie szkoły stanął Mateusz Burda, który apelował do radnych o wstrzymanie się z podjęciem uchwał dotyczących reorganizacji szkoły w Łazach Dębowieckich. Przekonywał, że stowarzyszenie może sobie poradzić z prowadzeniem placówki, bo skoro udaje się innym, to dlaczego im ma się nie udać. Zasięgali w tym zakresie opinii byłej dyrektor Zespołu Szkół Społecznych w Niegłowicach – Teresy Ciejki, która przekonała ich, że jest to możliwe, nawet przy niewielkiej liczbie uczniów w placówce.

- Takie szkoły naprawdę pracują. Ja się wcale nie dziwię, że ten czynnik ekonomiczny jest bardzo ważny, ale gdzie tu jest dziecko? To małe szkoły wychowują. To nich wychodzą najlepsi ludzie, najwspanialsi. Ja nie mówię, że duże nie, owszem tam jest z czego wybierać do konkursów i egzaminów. Proszę Państwa rozważcie to, żeby szkoła u nas była, bo to najbardziej okazały budynek w naszej wsi. Myśmy nigdy nikogo nie obrazili pani Halinko. My cały czas mamy nadzieję i wiemy, że Ci nauczyciele będą z nami współpracować. To jest wspaniała kadra. Proszę was, aby ta szkoła została u nas, my zrobimy wszystko, żeby ją utrzymać. Jak będzie taka potrzeba to za darmo będziemy uczyć - te osoby, które mają kwalifikacje i czas. Pozwólcie nam, żeby ta szkoła została – prosiła T. Ciejka.
Mimo walki, próśb i chęci mieszkańców Łazów Dębowieckich szkoła w ich miejscowości, podobnie jak w Duląbce stanie się placówką filialną z oddziałami od 1-3. Większość radnych w tych obu przypadkach nie ma wątpliwości, że gmina jest w trudnej sytuacji demograficznej i ekonomicznej. To było podstawą do podjęcia przez nich takich trudnych decyzji. To jednak nie koniec reorganizacji w szkołach. W innych gminach na terenie powiatu jasielskiego również w najbliższym czasie będą podejmowane uchwały o reorganizacji oświaty.
Ilona Dziedzic
ilona.dziedzic@jaslo4u.pl

