Ważą się losy Straży Miejskiej w Kołaczycach
Tydzień temu na terenie gminy Kołaczyce odbyły się konsultacje społeczne z udziałem mieszkańców ośmiu miejscowości. Jednym z tematów spotkań było głosowanie nad wyrażeniem opinii dotyczącej dalszego funkcjonowania Straży Miejskiej w Kołaczycach. Większość opowiedziała się za jej likwidacją. Co na to radni?
Dzisiaj opublikowano wyniki głosowania mieszkańców podczas konsultacji społecznych m. in. na temat funkcjonowania Straży Miejskiej w Kołaczycach. Formacja ta powstała w 2005 r. Do dnia dzisiejszego pracuje w niej dwóch strażników. Z inicjatywą rozważenia jej istnienia wyszła burmistrz Małgorzata Salacha. W sołectwach Bieździadka, Bieździedza, Krajowice, Lublica, Nawsie Kołaczyckie, Sieklówka oraz Sowina większość osób biorących udział w zebraniu nie widzi potrzeby dalszego funkcjonowania straży miejskiej. Należy jednak podkreślić, że frekwencja na zebraniach pozostawiała wiele do życzenia. Do głosowania nie doszło w mieście, ze względu na brak wymaganego kworum.

Strażnicy miejscy nie zostali zaproszeni na konsultacje, a o tym, że podejmowane są kroki zmierzające do likwidacji ich miejsc pracy jeszcze do niedawna nie mieli pojęcia. Burmistrz Małgorzata Salacha nie znalazła dla nas chwili, aby skomentować skąd pomysł na likwidację tej formacji. Czy chodzi o oszczędności, czy może są inne ku temu przesłanki? Sprawa wygląda na kontrowersyjną, gdyż sama rada udzieliła zgody na powołanie straży miejskiej do życia, dzisiaj chce się ją likwidować.
Kto zatem przejmie ich obowiązki? Czy pracownicy pójdą na bruk? Przewodniczący rady gminy Stanisław Dunaj podkreśla, że strażników jest za mało i wymaga ewentualnie dodatkowe zatrudnienia. Sam jednak nie widzi potrzeby jej rozbudowy. - Środki można przeznaczyć na inny cel. np. na posterunek policji w Kołaczycach. Byłem przeciwny temu, aby straż miejska powstała. Stalowa Wola jest dużo większym miastem i straż miejską zlikwidowali. Tu nie chodzi o dochód – wyjaśnił.
Podobne zdanie ma radny Aleksander Śliż z Krajowic. Dwóch strażników to za mało, aby wypełniać obowiązki służbowe. Na ostatnich konsultacjach głosował za rozwiązaniem formacji. - Nie stać gminę na zatrudnienie większej liczby strażników. Pracownicy interwencyjni gminy mogliby przejąć ich zadania lub zlecić wyłapywanie bezdomnych psów zewnętrznej firmie. Gmina na tym zaoszczędzi. Dzikich wysypisk jest niewiele, a pracownicy gminy są w stanie sobie z nimi poradzić - podkreśla. -W Krajowicach wszyscy byli za likwidacją – dodaje.
Inni radni również odczuli, że za mało na ten temat zostało powiedziane. Radny Stanisław Rogaczewski nie umie jednoznacznie wskazać, którą stronę popiera. - To za poważna sprawa, aby decyzję podejmować zbyt pochopnie - usłyszeliśmy. - Nie mam pełnych informacji ani rozmów na ten temat. Myślę, że w najbliższym czasie usłyszymy argumentację. Chciałbym najpierw poznać opinię mieszkańców innych miejscowości. Mamy tutaj do czynienia z ludźmi, którzy mają rodziny. Temat ten jest bardzo trudny – skomentował.

Radna Magdalena Stasiowska uważa, że straż miejska jest potrzebna, a powołana została do zapewnienia ochrony porządku publicznego. Jej zdaniem burmistrz potrzebowała staży do "łatania dziury budżetowej" poprzez fotoradar. - Straż Miejska w Kołaczycach została utworzona po to, aby dbać o nasze bezpieczeństwo, a nie do obsługi fotoradaru. Mieliśmy wrażenie, że straż była potrzebna władzom tylko do tego, a teraz kiedy fotoradar zniknął z gminy, to trzeba się ich pozbyć. Choć w 2013 roku został zakupiony dla nich nowy samochód marki Chevrolet, to nigdy nie został oznakowany i nie widywaliśmy w nim strażników. Kto więc jeździ tym samochodem? Kiedy burmistrz chciała utworzyć DPS to czynnie wzięła udział w konsultacjach w Kołaczycach. Teraz czuliśmy się trochę zlekceważeni. O losie straży zadecyduje rada, która najpierw musi zasięgnąć opinii właściwego terytorialnie komendanta wojewódzkiego Policji, o czym zawiadamia wojewodę, zgodnie z art. 4. ustawy o Strażach Gminnych. Będę apelować do radnych i burmistrza, by pomyśleli nad przyszłym losem tych dwóch panów, którzy z dnia na dzień mogą stracić pracę – zaznacza. - To nie straż miejska wynajęła fotoradar, oni tylko wykonywali polecenia szefa. Zadaję sobie tylko pytanie, kto teraz przejmie ich obowiązki np. prowadzenie monitoringu tv, analizą lokalizacji ,,dzikich" wysypisk, wyłapywaniem bezdomnych psów? Może po likwidacji straży miejskiej warto byłoby zaproponować tym osobom służbę porządkową - dodaje.
Jeśli projekt uchwały o likwidacji Straży Miejskiej trafi pod obrady rady gminy, wówczas to do nich będzie należała ostateczna decyzja w kwestii dalszego funkcjonowania tej formacji. Najbliższa sesja planowana jest na 28 kwietnia o godz. 14.00.
Ilona Dziedzic
ilona.dziedzic@jaslo4u.pl
