„Wiedza potrzebna nie tylko politykom’’
O konfliktach obecnych w polskich życiu społecznym i politycznym, o tym czy burmistrz powinien być politykiem, a może managerem oraz o konieczności sięgania przez polityków po książki w rozmowie z redakcją opowiedział prof. Andrzej Piasecki – politolog i historyk, wykładowca na Wydziale AHE w Jaśle.
M.D.: Burmistrz powinien być managerem, czy politykiem?
Prof. A. Piasecki: Najlepiej, kiedy jest jednym i drugim. W dodatku powinien również być dobrym kierownikiem instytucji, której jest szefem. Ważne, aby potrafił zarządzać kadrami. Dokonując ostatecznie swoistego rodzaju wyważenia to strona managerska jest istotniejsza. Liczy się to, jakim wójt, burmistrz czy prezydent miasta jest gospodarzem, przedsiębiorcą i wizjonerem. Wyborcy na podstawie takich kryteriów dokonują oceny i rozliczenia ich pracy. Musimy pamiętać o tym, że politykę w samorządzie robi się przede wszystkim co cztery lata przy okazji wyborów. Dobrze jest umieć przemawiać, mieć za sobą partię, lecz na co dzień burmistrz rozwiązuje wiele problemów inwestycyjnych oraz gospodarczych. Bez wiedzy managerskiej obowiązków tych nie da się udźwignąć i w pełni sprostać wymaganiom urzędu.

M.D.: Obserwując realia, w jakich funkcjonuje samorząd terytorialny można odnieść wrażenie, że jest on jednak w dużej mierze upolityczniony. Normy, z którymi mamy do czynienia w tzw. „wielkiej polityce” przenikają do lokalnych struktur. Ostatnio w powiecie jasielskim doszło do drugiej już zmiany na stanowisku starosty w bieżącej kadencji. Jakie negatywne konsekwencje może nieść za sobą taki stan rzeczy?
Prof. A. Piasecki: W polskiej polityce i w życiu publicznym panuje przeświadczenie, że w Warszawie trwają kłótnie, natomiast na prowincji jest błogi spokój. Tymczasem realia przeczą takim mitom. Na tak zwanej „górze” politycy kłócą się przed kamerami, po czym prywatnie, kiedy schodzą z mównicy razem spędzają czas żartując, często nie tylko przy herbacie. Na „dole” z kolei te podziały są tak bardzo głębokie, że spory sprawiają wrażenie walki na śmierć i życie. Lokalne konflikty w połączeniu z polityką stanowią niekiedy mieszankę wręcz wybuchową. Niejednokrotnie chciałoby się powiedzieć: koledzy, sąsiedzi, opamiętajcie się!
M.D.: Dlaczego, pomimo, iż Polacy często mówią o braku zaufania do polityków to wciąż ci z nich występujący pod określonymi szyldami politycznymi okazują się atrakcyjni dla wyborców?
Prof. A. Piasecki: Prawda jest taka, że każdy poszukuje jakiejś określonej identyfikacji. Wydaje nam się, że jeżeli kogokolwiek zaszeregujemy, jako zwolennika Prawa i Sprawiedliwości czy też Platformy Obywatelskiej bądź innej formacji politycznej możemy wszystko o takiej osobie powiedzieć. Nic bardziej mylnego. Lubimy innych szufladkować. Politykom taka postawa odpowiada.
M.D.: Czy nadmierne upolitycznienie życia społecznego i politycznego na najniższym szczeblu samorządności nie jest przypadkiem głównym hamulcem w trudnej na naszym gruncie drodze do budowania społeczeństwa obywatelskiego?
Prof. A. Piasecki: Upolitycznienia sfery publicznej nie da się uniknąć. W samym samorządzie polityka jest obecna. Każdy radny z natury jest politykiem, choćby dlatego że zdobywa mandat w wyniku wyboru. Jednak czym innym jest upartyjnienie, które należy traktować, jako ze wszech miar szkodliwe. Przede wszystkim niepokojący jest fakt, że w przypadku największych ugrupowań widoczna jest centralizacja w procesie podejmowania decyzji. Efektem jest budowanie niewłaściwej formy społeczeństwa obywatelskiego. Nie wzrasta frekwencja wyborcza, słabe jest zaufanie społeczne do instytucji państwowych i politycznych. Społeczeństwo nie angażuje się w działalność organizacji pozarządowych. Panuje przeświadczenie, że można coś osiągnąć jedynie dzięki obecności w partii.
M.D.: W październiku bieżącego roku światło dzienne ujrzała Pana najnowsza książka napisana wspólnie z Ryszardem Michalakiem ,,Polska 1845-2015. Historia polityczna’’. Dedykowana jest politykom. Czy ambicją autorów było, zatem oddanie w ręce czytelników swoistego rodzaju podręcznika dla osób sprawujących władzę bądź do niej pretendujących?
Prof. A. Piasecki: Wiedza politykom z pewnością nie zaszkodzi, a może im pomóc. Najbardziej uzasadnione pretensje, jakie mamy do polityków dotyczą ich niskich kompetencji, braku wiedzy, tego że nie posiadają odpowiednich umiejętności. Mówiąc wprost: w niektórych przypadkach są najzwyczajniej w świecie niedouczeni. Jeżeli dany polityk nie potrafi podać prawidłowej daty wybuchu powstania warszawskiego czy też wprowadzenia stanu wojennego lub jak ostatnio usłyszałem myli roczną datę wejścia Polski do Unii Europejskiej, to jest niekompetentny. I dotyczy to działaczy każdej partii. Takie książki są po to, aby między innymi umożliwić działaczom publicznym lepsze przygotowanie się do swojej pracy.
M.D.: Ósma część książki została zatytułowana „Polska syta i Polska zbuntowana”. Przeciwko czemu społeczeństwo polskie zdecydowało się zbuntować? A może nie był to „bunt” a Polacy ulegli przy okazji ostatnich wyborów parlamentarnych roztaczanej przez pretendujących do objęcia władzy wizji państwa dobrobytu?
Prof. A. Piasecki: Tę część książki napisał mój kolega a zarazem jej współautor.Ja rozdział ten zatytułowałbym inaczej. W tym się różnimy. Wydaje mi się jednak, że był to bunt przeciwko stagnacji i swoistego rodzaju skostnieniu. Rządy Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego trwały relatywnie długo. Społeczeństwo często chce zmiany, po to, aby dać szansę nowej sile politycznej. W kontekście tytułu owej części książki można dodatkowo zadać sobie pytanie, kto kryje się pod hasłem „buntownik? Zaryzykowałbym stwierdzenie, że buntownicy byli jednocześnie sytymi. Np. Bracia Karnowscy, zamożni właściciele mediów z pewnością byli syci, ale się buntowali.

M.D.: Z przekazu medialnego, jaki dociera do przeciętnego Polaka można wnioskować, że społeczeństwo polskie jest dziś głęboko politycznie i światopoglądowo spolaryzowane. Zgodzi się Pan z taką diagnozą?
Prof. A. Piasecki: Dzielą nas media, lecz przede wszystkim różnego rodzaju podziały tworzymy my sami, jako społeczeństwo. Niegdyś mieliśmy podziały na postkomunę i postsolidarność, Polskę liberalną i Polskę Solidarną. Uważam, że wszelkie tego rodzaju podziały są w dużej mierze sztuczne. Wynikają z dążenia do określonego pozycjonowania przeciwnika i uzyskiwania na tej podstawie określonych korzyści, również politycznych. Jesteśmy wspólnotą narodową o jednolitym składzie etnicznym, posługujemy się tym samym językiem, państwo też ma charakter unitarny (a nie federalny jak u sąsiadów). Z pewnością dużo więc nas łączy niż dzieli.
M.D.: Podział wydaje się przebiegać coraz wyraźniej na newralgicznej linii pod nazwą „patriotyzm”. Antagonistyczne grupy społeczne gotowe są odmawiać sobie wzajemnie prawa do określania adwersarzy mianem patriotów. Co jest przyczyną coraz bardziej znaczącego odwoływania się przede wszystkim grup ideologicznie konserwatywnych czy też nacjonalistycznych do patriotyzmu a nawet egoizmu narodowego?
Prof. A. Piasecki: Skrajne postawy pojawiały się, pojawiają i wciąż będą obecne. Zwróćmy uwagę, że jeszcze niedawno nazwanie Polaka zdrajcą przez innego Polaka było czymś niesłychanym. Był to najcięższy zarzut, jaki można było wysunąć wobec swojego adwersarza. Pamiętam, kiedy Stanisław Tymiński oskarżył Tadeusza Mazowieckiego o zdradę narodu. Wówczas, za tę podłość, stracił na tym Tymiński, który wytoczył tak ciężkie działo przeciwko rywalowi a nie pierwszy po 1989 r. premier rządu niekomunistycznego. Dziś język używany oraz co istotniejsze akceptowany w życiu publicznym uległ daleko idącej brutalizacji. Zewsząd słyszy się negatywne hasła na temat, dajmy na to komunistów, których w Polsce już chyba tak wielu nie ma. Czy Żydów, których też pozostało niewielu. Radykalne hasła, również o zabarwieniu antysemickim mają za zadanie przede wszystkim przykryć puste programy oraz brak pomysłu na pozytywne propozycje czy też rozwiązywanie konkretnych problemów. Organizacje o charakterze radykalnym skupiają nieliczną ale hałaśliwą mniejszość. To od mediów w dużym stopniu zależeć może, czy staną się one popularne. Najlepszym rozwiązaniem jest przyjęcie postawy milczącej ze strony środków masowego przekazu. Dotyczy to nie tylko nacjonalistów czy tez szowinistów narodowych, lecz wszystkich grup o skrajnych poglądach.
M.D.: Rząd Prawa i Sprawiedliwości zafundował społeczeństwu potężną dawkę zmian w większości dziedzin życia społecznego i politycznego. Już niedługo elektryzować będzie opinię publiczną sprawa wejścia w życie nowego prawa oświatowego. Rząd może pochwalić się dobrymi notowaniami, choć w przeszłości reformy negatywnie wpływały na popularność ekip rządzących (przykład AWS). Czy PiS czeka podobny los i już za kilka miesięcy możemy spodziewać się spadku notowań rządu Beaty Szydło?
Prof. A. Piasecki: Kilkanaście lat temu AWS zapłaciła wysoką cenę za głębokie reformy. Pamiętajmy, że była to bardzo szeroka koalicja organizacji zawodowych, społecznych i politycznych. Dziś mamy do czynienia z sytuacją zgoła odmienną. Władzę sprawuje Prawo i Sprawiedliwość z dwoma mniejszymi partiami (Solidarna Polska i Polska Razem Jarosława Gowina – red.). Pełnia władzy oznacza również pełną odpowiedzialność za losy państwa. Trudno jednoznacznie stwierdzić, kiedy i czy w ogóle rząd Beaty Szydło zacznie tracić w sondażach. Łaska ludu na pstrym koniu jeździ. Zdziwiłbym się, więc jednak, gdyby utrzymał on tak wysokie poparcie przez dłuższy okres czasu. Opozycja parlamentarna jest dziś słaba i wewnętrznie podzielona, a środowiska rządzące silne i zwarte. Jeśli do tego politycy władzy przekonają Polaków, że są dobrze przygotowani, posiadają wystarczające kwalifikacje, mają wiedzę i umiejętności – to mogą rządzić długo.
Rozmawiał Marcin Dziedzic.
Dla naszych czytelników przygotowaliśmy konkurs, w którym do wygrania jest książka Andrzeja Piaseckiego i Ryszarda Michalaka pt. ,,Polska 1845-2015. Historia polityczna’’ z osobistą dedykacją od autorów. Aby wziąć udział w konkursie należy do dnia 24 grudnia 2016 r. nadesłać na adres redakcja@jaslo4u.pl tekst pt. „Polityk, którego cenię”. Autor najlepszej pracy, która zdobędzie uznanie jury konkursowego otrzyma nagrodę w postaci książki. Do udziału w konkursie zachęcamy szczególnie młodzież szkolną i studentów. Pióra w dłoń!
***
Andrzej Piasecki - prof. zw. dr hab., kierownik katedry w Instytucie Politologii Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Zajmuje się m.in. najnowszą historią polityczną Polski, samorządem terytorialnym, administracją publiczną, polityką regionalną, komunikacją społeczną, zarządzaniem i organizacją, systemem wyborczym, marketingiem politycznym. Jest autorem kilkudziesięciu publikacji naukowych, w tym książek: "Referenda w III RP" Warszawa 2005, "Menadżer i polityk – wójt, burmistrz, prezydent miasta" Kraków 2006; "Samorząd terytorialny i wspólnoty lokalne" Warszawa 2009; "Wybory w Polsce 1989-2011" Kraków 2012. Wypromował kilkuset magistrów i kilkunastu doktorów.

