Winnice na topie
Podkarpacie wróciło do tradycji wyrobu rodzimego wina.
Chętnych do zakładania plantacji winorośli jest coraz więcej. Ale na razie na takie inwestycje mogą sobie pozwolić jedynie ci, którzy mają duże oszczędności albo odważnie biorą kredyt. Dopiero od przyszłego roku jest szansa na unijną dotację do zakładania takich upraw. Unijny limit produkcji wina w Polsce to 2.5 miliona litrów rocznie. A możliwości - dziesięć razy mniejsze. Aby wykorzystać szanse winiarze muszą powiększyć plantacje i to jak najszybciej, zanim ubiegną ich potentaci w branży winiarskiej z południa lub zachodu Europy. Jedną z najbardziej profesjonalnych winnic podkarpackich prowadzi Wiktor Szpak z Jasła. W tym roku będzie miał około 3 tysięcy litrów wina.
-”Myślę że to najwyższy czas żeby wszyscy, ci którzy myślą o tym czy uprawiać winorośl czy nie, zdecydowali się podjąć to wyzwanie. Jest to wielka szansa dla Podkarpacia.”
Szansa na dochody z niewielkich gospodarstw. Takich jak na przykład w okolicy Błażkowej.
Robert Przewoźnik
-”Mam sześciohektarowe gospodarstwo, chowam świnie, krowy, ale zainteresowałem się uprawą winorośli. Jeśli to się okaże dochodowe zmienię produkcję, przestawię się na winiarstwo.”
Państwo Przewoźnikowie zamierzają w przyszłym roku skorzystać z unijnej dotacji.
Roman Myśliwiec
-”Na założenie winnicy będą mogli, po spełnieniu wszystkich warunków, otrzymać do 60 procent dofinansowania z Unii Europejskiej.”
Założenie hektarowej plantacji kosztuje około 50 tysięcy złotych. Ale trzeba tez sporo wydać na sprzęt do przerobu winogron i przechowywania wina. Jednak raz założona winnica może przynosić zyski kilku pokoleniom właścicieli. Pod warunkiem, że wreszcie wejdą w życie przepisy o legalnej sprzedaży rodzimych win.
Marek Winiarski/TVP 3 Rzeszów

