Wojna o drogę w Dąbrówce
81
O 250 metrów drogi, której na razie nie ma, trwa w Dąbrówce walka pomiędzy sołtysem wsi, mieszkańcami i wójtem gminy Brzyska. Sprawa dotyczy dojazdu do 5 domów. Ich właściciele nie domagają się budowy nowej drogi, a raczej przebudowy polnej ścieżki, która prowadzi do ich gospodarstw. Problem jest o tyle skomplikowany, że jest to teren prywatny, a jego właściciel – sołtys wsi, nie chce wyrazić na to zgody. Temat co jakiś czas powraca jak bumerang i mimo wielu spotkań do dziś nie udało się osiągnąć porozumienia. W poniedziałek, 7 grudnia br. w Domu Ludowym w Dąbrówce odbyło się kolejne spotkanie.





Mieszkańcy uparcie bronią swoich racji, domagając się normalnej drogi, jaka jest w każdym innym miejscu wsi. Uzasadniają to nie tylko niedogodnością związaną z dojazdem, ale także mieszkaniem na terenie zalewowym. - Nie pasuje nam to, że my jesteśmy na terenie zalewowym i w ogóle nie mamy drogi. A sołtys chce w zamian, żeby przy drodze powiatowej wyciąć 9 arów w parku. My nie się z tym nie zgadzamy, my chcemy gminną drogę – mówi zdenerwowana Maria Lipka, mieszkanka Dąbrówki.

Wśród wzajemnych oskarżeń i pomówień, każda ze stron broniła swoich racji. Sołtys Stanisław Kurowski zarzuca mieszkańcom kłamstwo i broni swojego stanowiska argumentując – Obok sklepu biegnie nowa droga, a rada podejmuje decyzję za budową nowej drogi o długości 250 m, która ma kosztować ok. 100-300 tys. zł. Jestem temu przeciwny, bo to jest niegospodarność wójta. To jest droga polna, którą trzeba zrobić spychaczem i wyżwirować, wyrównać i potem wyasfaltować. A tu już jest gotowa droga, przygotowana do jazdy.

Wywołany do odpowiedzi Ryszard Papciak, wójt gminy Brzyska ripostuje. - Działam na podstawie tego, do czego mnie zobligowała rada gminy. Sprawa tej drogi już obrosła w historię. Radni proponowali już zakupienie po 1 tys. zł za ar. Ale nie było przyzwolenia pana sołtysa i odstąpiono od tego. Taka prosta rzecz, a nie pozwala na uzyskanie porozumienia, bo pan Stanisław Kurowski nie jest 100-procentowym właścicielem. Okazuje się, że działka ma trzech właścicieli. W 1995 roku, po śmierci Juliana Kurowskiego, ojca obecnego sołtysa wsi, mocą postępowania spadkowego została podzielona na trzy części.

Po 1/3 otrzymali: żona zmarłego oraz jego dwaj synowie Stanisław i Zbigniew. Ten ostatni wraz z matką od lat przebywa jednak w USA, więc wiążące decyzje należą tak naprawdę do nich. - Dzwonił mój brat i powiedział, że jak nam dadzą ar za ar i jest zgoda na wszystko – mówi sołtys.

Ryszard Papciak podkreśla, że prace nad projektem drogi już się zaczęły. Na najbliższej sesji rady gminy zostanie podjęta stosowna uchwała, od której już nie będzie odwrotu. - Chyba, że spłynie ze strony właścicieli tej drogi odpowiednie pismo, które przekona radę, żeby zatrzymała tę inwestycję – dodaje wójt.
Katarzyna Pacwa-Wilk





Mieszkańcy uparcie bronią swoich racji, domagając się normalnej drogi, jaka jest w każdym innym miejscu wsi. Uzasadniają to nie tylko niedogodnością związaną z dojazdem, ale także mieszkaniem na terenie zalewowym. - Nie pasuje nam to, że my jesteśmy na terenie zalewowym i w ogóle nie mamy drogi. A sołtys chce w zamian, żeby przy drodze powiatowej wyciąć 9 arów w parku. My nie się z tym nie zgadzamy, my chcemy gminną drogę – mówi zdenerwowana Maria Lipka, mieszkanka Dąbrówki.

Wśród wzajemnych oskarżeń i pomówień, każda ze stron broniła swoich racji. Sołtys Stanisław Kurowski zarzuca mieszkańcom kłamstwo i broni swojego stanowiska argumentując – Obok sklepu biegnie nowa droga, a rada podejmuje decyzję za budową nowej drogi o długości 250 m, która ma kosztować ok. 100-300 tys. zł. Jestem temu przeciwny, bo to jest niegospodarność wójta. To jest droga polna, którą trzeba zrobić spychaczem i wyżwirować, wyrównać i potem wyasfaltować. A tu już jest gotowa droga, przygotowana do jazdy.

Wywołany do odpowiedzi Ryszard Papciak, wójt gminy Brzyska ripostuje. - Działam na podstawie tego, do czego mnie zobligowała rada gminy. Sprawa tej drogi już obrosła w historię. Radni proponowali już zakupienie po 1 tys. zł za ar. Ale nie było przyzwolenia pana sołtysa i odstąpiono od tego. Taka prosta rzecz, a nie pozwala na uzyskanie porozumienia, bo pan Stanisław Kurowski nie jest 100-procentowym właścicielem. Okazuje się, że działka ma trzech właścicieli. W 1995 roku, po śmierci Juliana Kurowskiego, ojca obecnego sołtysa wsi, mocą postępowania spadkowego została podzielona na trzy części.

Po 1/3 otrzymali: żona zmarłego oraz jego dwaj synowie Stanisław i Zbigniew. Ten ostatni wraz z matką od lat przebywa jednak w USA, więc wiążące decyzje należą tak naprawdę do nich. - Dzwonił mój brat i powiedział, że jak nam dadzą ar za ar i jest zgoda na wszystko – mówi sołtys.

Ryszard Papciak podkreśla, że prace nad projektem drogi już się zaczęły. Na najbliższej sesji rady gminy zostanie podjęta stosowna uchwała, od której już nie będzie odwrotu. - Chyba, że spłynie ze strony właścicieli tej drogi odpowiednie pismo, które przekona radę, żeby zatrzymała tę inwestycję – dodaje wójt.
Katarzyna Pacwa-Wilk
