Woliczanie wzywają Marię Kurowską do rozmów
W miniony czwartek przed biurem byłej wicemarszałek Marii Kurowskiej pikietowali mieszkańcy Wolicy. Na ich transparencie widniały napisy wzywające ją do rozmów w sprawie lokalizacji składowania śmieci. - Pani Maria Kurowska lobbuje prywatnej firmie. Byliśmy na posiedzeniu Sejmiku i wtedy wyszła prawda na jaw. Okazało się, kto za tym stoi – podkreśla Jacek Wiatr, przewodniczący Stowarzyszenia Nowa Wolica.

Mieszkańcy Wolicy, którzy mieszkają w sąsiedztwie sortowni odpadów wyszli na ulice Jasła z transparentem i ulotkami, aby powiedzieć i pokazać jaślanom jak trudno im się żyje. Pikietę zorganizowali przed biurem byłej wicemarszałek Marii Kurowskiej, obecnie członka zarządu województwa podkarpackiego. Słowa na transparencie skierowane były właśnie do niej. "Zapraszamy do Wolicy Panią Marię Kurowską na rozmowy w sprawie lokalizacji składowania śmieci w naszej wsi".
Zdaniem Jacka Wiatra, przewodniczącego Stowarzyszenia Nowa Wolica, to właśnie ona przyczyniła się do tego, że w ich wsi powstał RIPOK. - Pani wicemarszałek uważała, że w rejonie, gdzie mieszka nie może być RIPOK, bo jest niepotrzebny dla Jasła, nagle jest on niezbędny. Pani Maria Kurowska powinna chronić społeczeństwo, a nie szkodzić mu. Tymczasem lobbuje prywatnej firmie. Byliśmy na posiedzeniu Sejmiku Województwa Podkarpackiego i wtedy wyszła prawda na jaw. Okazało się, kto za tym stoi – mówi J. Wiatr. Twierdzi, że wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego w sprawie wpisania Ekomaxu do Wojewódzkiego Planu Gospodarki Odpadami jako Regionalną Instalację Przetwarzania Odpadów Komunalnych został wydany na podstawie błędnych danych przytowanyych przez Urząd Marszałkowski w Rzeszowie. - Okazało się, że w kolejnym wyroku NSA zauważył, że całe procedowanie począwszy od SKO w sprawie wydania pozwolenia zintegrowanego firmie Ekomax było błędem. Sąd nakazał od początku rozpocząć całą procedurę rozpatrzenia tej sprawy. Ponadto stwierdził, że WSA nie miał prawa wydać wyroku, ponieważ w zatwierdzonym planie gospodarki odpadami instalacja w Wolicy nie była wpisana jako RIPOK – dodaje przewodniczący stowarzyszenia.
"To oszczerstwo"
Sprawę ponownie skomentowała wywołana do tablicy Maria Kurowska, obecnie członek zarządu województwa podkarpackiego, która nie kryje oburzenia, a wręcz zaskoczenia słowami, które padły z ust przewodniczącego stowarzyszenia Nowa Wolica. - Nigdy nie lobbowałam za żadną firmą i robić tego nie będę. Jest to oszczerstwo. Sejmik musiał wykonać wyrok sądu. Pan Wiatr był na sesji i wszystko widział. Czy nie rozumie tego, co się mówi? Sejmik nie mógł się inaczej zachować, gdyż musi stosować prawo. Nie możemy postępować wbrew zapadającym wyrokom – podkreśla. - Ponadto, jeśli robiono pikietę, która mnie dotyczyła albo zebranie wiejskie to chyba wypadałoby mnie o tym poinformować, czy zaprosić na spotkanie w sposób normalny, czy to słownie, pisemnie, czy telefonicznie abym się ustosunkowała. Wypisywanie na banerach zaproszenia, a nie bezpośrednio do mnie traktuję jako element kampanijnych działań i jest mi przykro z tego powodu – dodała M. Kurowska.
Woliczanie podkreślają, że będą protestować, robić szum aż do skutku. - To jest świństwo zrobić nam coś takiego między domami – skwitował Wiatr.
id

