Z jasielskim MOSiR-em rowerem w Beskid
W dniach 01-02 września 2007r. tradycyjnie na zakończenie wakacji MOSiR Jasło zorganizował X Jubileuszowy Rajd Rowerowy „Rowerem w Beskid”.
Rano w sobotę 01 września spotykamy się wszyscy na parkingu przed basenem gdzie pakujemy rowery do samochodu ciężarowego, sami natomiast wsiadamy do autokaru i udajemy się w kierunku Krynicy . Nastroje dopisują ale koniec siedzenia w Krzyżówce nad Krynicą wsiadamy na rowery i jedziemy na deptak przed pijalnię w Krynicy gdzie robimy pamiątkowe zdjęcia . Wszyscy trochę zmarzli podczas kilkukilometrowego zjazdu więc bez ociągania zaczynamy dalszy etap wyprawy i początkowo jadąc ulicą Pułaskiego skręcamy na nie najlepiej oznakowany niebieski szlak rowerowy na ulicę Zielenieckiego gdzie po długim podjeździe docieramy do Jakubiką. Po kilku minutach postoju kamienistą drogą zjeżdżamy do Mochnaczki w trakcie zjazdu jedna z uczestniczek rajdu nieszczęśliwie przewraca się doznając bolesnych stłuczeń kolana i łokci nie jest więc w stanie dalej kontynuować jazdy. Opatrujemy rany, dzwonimy po kolegów z GOPR-u w Krynicy, którzy błyskawicznie przyjeżdżają. Witam znajomych kolegów ratowników to Staszek i Tomek, z którymi wiele razy pełniłem dyżury w górach i byłem na wielu akcjach ratowniczych , jestem więc spokojny o poszkodowaną. Jeszcze trzech kolegów przebija opony na nieszczęsnej drodze do Mochnaczki i na tym chyba kończą się nieprzyjemne przygody na tym rajdzie. Dalej z Mochnaczki jedziemy drogą leśną po płytach betonowych do Izb gdzie wjeżdżamy na czarny szlak rowerowy i przez przełęcz Lipka docieramy do Ropek. Urocza dolina Ropy wita nas rzęsistym deszczem, który przeczekujemy pod drzewami. Następnie po kilku kilometrach docieramy do Hańczowej a tam wyścig kolarski i droga chwilowo zamknięta.
Dopingujemy młodych kolarzy i tu miła niespodzianka tuż za prowadzącą trójką przejeżdża Bartek Warchoł z Jasła zaraz obok kolarzy motor sędziego, który nas pozdrawia, to Janek Muzyka. W Hańczowej wjeżdżamy na brązowy a potem zielony szlak rowerowy, którym przez Skwirtne docieramy do Regietowa. Niestety gospoda w Stadninie Koni Huculskich nieczynna z powodu rezerwacji, kupujemy więc w pobliskim sklepie napoje, słodycze i na rowery . Kilku kolegów nie ma paszportów musza więc sami dalej jechać do Radocyny, my udajemy się na Przełęcz Regetowską gdzie przekraczamy granicę i po emocjonującym zjeździe drogą leśną docieramy do Regetovki na Słowacji. Podziwiając bardzo stromy stok narciarski obok schroniska, którym zimą kilku z nas zjeżdżało czekamy na kilku kolegów gdyż mamy kolejny defekt. Michałowi rozleciała się przerzutka i teraz będzie musiał jechać na jednym przełożeniu do końca rajdu. W deszczu docieramy do przejścia granicznego w Koniecznej. W sklepie małe zakupy, już nie pada możemy ruszać dalej. Zaraz za przejście granicznym skręcamy w prawo na czerwony szlak rowerowy i błotnistą drogą po kilku kilometrach jazdy docieramy do schroniska w Radocynie gdzie czeka smaczny obiad. Wieczorem tradycyjnie ognisko kiełbaski, wspominanie zabawnych wydarzeń dnia i poprzednich wyjazdów oraz dużo śmiechu.
Rano wypoczęci jemy smaczne śniadanie. Dla zabawy przeprowadzamy kilka konkurencji sprawnościowych, żegnamy gospodarzy schroniska w tym uroczym miejscu jakim jest Radocyna i możemy wsiadać na rowery. Kilku kolegów nie ma paszportów i jedzie przez Wyszowadkę do Krempnej gdzie będą na nasz czekali. My natomiast przez Lipną gdzie długi podjazd i szybki zjazd docieramy do Zdyni przejeżdżając obok bazy turystycznej „Łemkoskiej Watry” skręcamy w kierunku Koniecznej. Po przekroczeniu granicy i małych zakupach jadąc w kierunku wschodnim szlakiem granicznym skręcamy w dolinę i docieramy do Ondavki na Słowacji a następnie przejeżdżając przez Varadkę docieramy do Niżnej Polanki. Musimy poczekać jeden z kolegów przebił koło a kilku pojechało przez Becherov. Teraz już wszyscy podjeżdżamy bardzo długim podjazdem początkowo drogą kamienistą a następnie nowym asfaltem na Przełacz Beskid nad Ożenną gdzie w budowie znajduje się nowe przejście graniczne. Po bardzo szybkim zjeździe z przełęczy nowym asfaltem zatrzymujemy się przy sklepie . Po odpoczynku, który miło upłynął na rozmowie ze znajomym sołtysem z Grabiu i jego kolegami ruszamy dalej i cała grupą docieramy do Krempnej gdzie posiłkujemy. Jadąc z w kierunku Polan skręcamy w lewo i docieramy do Myscowej gdzie jadąc wzdłuż Wisłoki terenami, które za kilka lat po wybudowaniu zapory będą pod wodą docieramy do Kątów skąd po kilku kilometrach jazdy ruchliwą drogą docieramy do Nowego Żmigrodu. Tam skręcamy na Osiek Jasielski i dalej jadąc przez Dębowiec docieramy do Jasła . Rajd kończymy późnym południem w niedzielę wspólnym przejazdem przez Rynek i zdjęciem pamiątkowym przed halą. W nogach ponad 165 kilometrów wszyscy zdrowi i zadowoleni, żegnamy się . W rajdzie udział wzięło 36 rowerzystów w tym cztery sympatyczne dziewczyny.
Kolejna udana impreza za nami, jest co wspominać. Zapraszamy do galerii oraz na kolejne imprezy rowerowe organizowane przez ośrodek.
W imieniu organizatorów i uczestników składamy podziękowania Pani Burmistrz Miasta Jasła za udzieloną pomoc finansową z budżetu miasta w częściowym sfinansowaniu imprezy.

Andrzej Piękoś
