Z płonącej Ukrainy do Polski
Kiedy politycy „bawią się w wojnę” skutki konfliktu najsilniej dotykają zazwyczaj zwykłych ludzi, w tym dzieci. Trudny los młodych obywateli Ukrainy polskiego pochodzenia, którzy z pieczołowitością starają się kultywować polskie tradycje oraz kulturę sprowokował grupę ludzi zarówno z Polski jak też z Ukrainy do tego, aby zorganizować dla nich pobyt w Polsce, ojczyźnie ich przodków.
Dzięki wspaniałej inicjatywie Domu Polonijnego w Charkowie, I.P.A. Międzynarodowego Stowarzyszenia Policji – Region Jasło oraz Konfraterni Galicyjskiej Orderu Św. Stanisława Biskupa i Męczennika na czele z przeor Małgorzatą Hałkowską grupa czterdziestu ukraińskich dzieci może na kilkanaście dni uciec od codziennych problemów aktywnie spędzając czas w Polsce.

Wszystko zaczęło się od aniołka
Wszystko zaczęło się blisko półtora roku temu podczas wizyty Małgorzaty Hałkowskiej w Opolu, podczas której poznała ona Aleksandra Giedroycia, przeora Orderu Św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Wschodnią Ukrainę z siedzibą w Charkowie. Jak się miało okazać miła prywatna rozmowa stała się zalążkiem powstania śmiałego projektu.
Kiedy się poznaliśmy Pan Aleksander wręczył mi drobną pamiątkę. Był to mały aniołek zrobiony z włóczki w biało czerwonym kolorze. Zdradził, iż jest to aniołek wykonany przez dzieci na jednych z pierwszych zajęć w Domu Polonii w Charkowie. Prezent przyjęłam z radością. Stał on u mnie w biurze na półce. Po czterech miesiącach podarunek zaczął mnie drażnić, w pozytywnym tego słowa znaczeniu oczywiście. Pomyślałam, że należy z tym aniołkiem coś zrobić. Uświadomiłam sobie, że te dzieci faktycznie myślą o Polsce. Pierwszą rzeczą w którą należy inwestować jeżeli myśli się o krzewieniu polskości są dzieci. Stąd zrodził się projekt, aby zorganizować dla kilkudziesięciu dzieci pobyt w Polsce. – mówi Małgorzata Hałkowska.

Z płonącej Ukrainy do Polski
Dzieci, które wczoraj przyjechały do Jasła pochodzą z regionów Ukrainy objętych działaniami zbrojnymi. Wybrane zostały przez Dom Polonijny w Charkowie. Część z nich to sieroty bądź półsieroty, które straciły bliskich w wyniku wojny. Są to również dzieci, które aktywnie angażują się w życie lokalnej społeczności pochodzenia polskiego poprzez udział w inicjatywach Domu Polonijnego w Charkowie. Pochodzą z obwodów: charkowskiego, dniepropietrowskiego, donieckiego i zaporoskiego.
W grupie czterdziestu dzieci zaledwie kilka dobrze mówi po Polsku. Od niedawna Polacy zamieszkujący wschodnie regiony Ukrainy mogą bez przeszkód demonstrować swoją polskość i przywiązanie do ojczyzny przodków. Wcześniej środowiska polonijne m.in. za używanie języka polskiego spotykały szykany. Dziś się to zmienia. Ludność polskiego pochodzenia coraz powszechniej wraca do tradycji i kultury ojczystej. Dzieci uczą się języka sięgając po polskie książki. W ponad pięćdziesięciotysięcznym Enerhodarze, gdzie ośrodek polonijny skupia około 300 osób jest ich jednak zaledwie 25.

Zanim dzieci zjawiły się w Jaśle otrzymały w ciągu zaledwie trzech dni pobytu potężną dawkę wrażeń. Wszystkie są w Polsce po raz pierwszy. Od pierwszego dnia uświadamiają sobie, że Polska jest krajem, w którym znajdują się ich korzenie. Do tej pory udało im się zwiedzić m.in. Warszawę i Kraków. Dla zdecydowanej większości przekroczenie granicy było prawdziwym szokiem. Kiedy jechaliśmy autostradą dzieci zaczęły z zainteresowaniem się jej przyglądać robiąc zdjęcia telefonami. Dla nich zaskakująca była ilość barw wokół. Okazało się, że domy oraz ogródki nie muszą być szare. – mówi Małgorzata Hałkowska.
Podczas krótkiego postoju w Ogrodzie Jordanowskim dzieci chętnie dzieliły się wrażeniami z dotychczasowego pobytu w Polsce. Na Walli z Enerhodaru największe wrażenie zrobił Kraków. Bardzo podobał mi się Wawel, sukiennice oraz sam rynek. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tutaj wrócę. – mówiła nieśmiało nastolatka.

Jak się okazuje, niektórzy z gości zza wschodniej granicy gotowi są ściśle związać swoją przyszłość z Polską. Szesnastoletni Anton marzy studiach za granicą. Zamierza studiować astrofizykę w Krakowie bądź Toruniu.
Dzieci w ciągu kilkudniowego pobytu w Jaśle zwiedzą m.in. Skansen Archeologiczny Karpacka Troja, skansen w Sanoku, Centrum Dziedzictwa Szkła w Krośnie. Będą miały również okazję do odwiedzenia Zalewu Solińskiego.
Nie lada przedsięwzięcie
W organizację pobytu dzieci z Ukrainy zaangażowanych jest blisko 200 osób z różnych zakątków Polski. Nie łatwo było zgromadzić środki finansowe na realizację projektu.
Z Panem Bogdanem (Bogdan Łach z I.P.A. Region Jasielski – przyp. autora) nie mieliśmy ani grosza przy duszy. Prawie jak w „Ziemi obiecanej”, ja nie mam nic, ty nie masz nic, razem zbudujemy fabrykę. Jeszcze kilka tygodni temu zastanawialiśmy się czy to się w ogóle uda, choć przygotowania trwały od stycznia. Współpraca z I.P.A. (Międzynarodowe Stowarzyszenie Policji) oraz zaangażowanie dam i kawalerów Orderu Św. Stanisława w całej Polsce pozwoliły na zorganizowanie tego pobytu. – mówi Małgorzata Hałkowska.

Organizatorzy wiele zawdzięczają dobroczyńcom, którzy zdecydowali się wesprzeć inicjatywę zarówno finansowo jak również rzeczowo. Wsparcia udzieliły lokalne firmy oraz samorządy.
PP
