Korzystając z portalu Jaslo4u.pl wyrażasz zgodę na użytkowanie mechanizmu plików cookie. Mechanizm ten ma na celu zapewnienie prawidłowego funkcjonowania portalu Jaslo4u.pl. Korzystając ze strony akceptujesz Politykę Prywatności portalu Jasło4u.pl

Zagłosuj na najlepszą historię

W konkursie organizowanym wspólnie z Zajazdem pod Skałą prosiliśmy Was o nadsyłanie historii o tym, jak poznaliście swoją miłość. Teraz możecie oddać głos na najlepsze zwierzenia.

Głosowanie odbędzie się na na naszym profilu Facebook'owym. W komentarzach do postu wystarczy wpisać hasło: GŁOSUJĘ oraz numer historii. Dla przykładu poprawnie oddany głos powinien wyglądać tak GŁOSUJĘ X - numer historii.

Głosujcie tutaj FB/Jaslo4u.pl

Głosowanie potrwa do 12 lutego (godz. 20:00)

Oto historie, które otrzymaliśmy na naszą skrzynkę e-mail.

HISTORIA 1.

Wszystko zaczęło się w deszczową październikową noc. Zawiedziona, zraniona i rozczarowana poprzysięgłam sobie, że już nigdy się nie zakocham, bo faceci tak naprawdę nie są tego warci. Po ostatnich doświadczeniach chodziłam smutna i przybita, nie potrafiłam znaleźć sobie miejsca.

Jestem stworkiem raczej towarzyskim i ,mimo że nie miałam ochoty na żadne wyjścia, to postanowiłam, że muszę z kimś porozmawiać. Nie chodziło o rozmowę na określony temat, a jedynie o oderwanie się od dręczących mnie myśli. Wzięłam kieliszek czerwonego wina i sącząc go przeszukiwałam Internet, aby odnaleźć drogę ratunku od czterech pustych ścian i uciążliwych rozmyślań. Od razu w oczy rzucił mi się czat – można poczytać, co sądzą inni, bez konieczności ujawnienia się. Było to dla mnie wybawieniem w tym czasie.

 Powoli zaczynałam się tam odnajdywać i poznawać ludzi. Wielu potwierdzało moje dotychczasowe wnioski, ale też niektórzy uświadomili mi, że nie należy od razu szufladkować każdego. Moją uwagę szczególnie zwrócił jeden z czatujących. Nie tylko jego pseudonim był magiczny, ale potrafił tak mnie oczarować, że na czas rozmowy zapominałam o wszystkich złych doświadczeniach, a nawet o całym pozostałym świecie.  Poczucie humoru połączone z drażnieniem się i droczeniem sprawiło, że coraz więcej chciałam z nim pisać. Przysięgałam sobie, że nigdy się z nim nie spotkam i nawet mu o tym powiedziałam. W ciągu kilku tygodni zapytał mnie dwa razy, czy nie chciałabym się spotkać, lecz ja stanowczo odmówiłam, powtarzając sobie, że to nie w moim stylu i nigdy nie można mieć pewności, kto tak naprawdę siedzi po drugiej stronie monitora. Powiedział, że rozumie, ale tydzień później droczyliśmy się jak zawsze i napisał, że boję się z nim umówić i wie, że tego nigdy nie zrobię. Kobieta z reguły jest przekorna, a ja szczególnie lubię wyzwania, więc finał tej rozmowy był oczywisty. Spotkanie następnego dnia. Ogromnie się bałam, nawet poprosiłam koleżankę, żeby zadzwoniła o umówionej godzinie i jeżeli uznam tę randkę za niewypał to szybko się ulotnię, mówiąc, że przyjaciółka mnie potrzebuje. Jednak moje obawy okazały się bezpodstawne, gdyż świetnie nam się rozmawiało, nawet nie zdawałam sobie sprawy, kiedy minęły trzy godziny. Powiedziałam, że muszę już iść, ponieważ ucieknie mi ostatni autobus. Poprosił, żebym została i obiecał odwieźć mnie pod same drzwi. Radość przeplatała się z obawami, ale postanowiłam zaufać mu, mimo że już nie raz się zawiodłam na mężczyznach. Miał cudowne oczy. Nikt z takim spojrzeniem nie potrafiłby kogokolwiek skrzywdzić. Zostaliśmy w restauracji do późna.

To była jedna z najwspanialszych nocy w moim życiu. Już wtedy wiedziałam, że podjęłam dobrą decyzję, decydując się na spotkanie z nieznajomym. Jesteśmy razem już od 6 lat. W zeszłym roku przyjęłam oświadczyny i teraz powoli planujemy ślub. Jestem najszczęśliwszą kobietą pod słońcem... i znów ufam ludziom :) 

Agata

HISTORIA 2.

Moja historia romantyczno miłosna zaczęła się od momentu 13 roku .jak każdy ma swoją paczkę znajomych którzy się spotykaja zeby sobie posiedziec porozmawiac i spedzic wspolne dni .Spotykajac sie ze znajomymi u mnie w domu byl to piekny wspanialy wieczor znajomi zadzwonili do mnie czy mogą przyjechac z paczka nasza ale chcielismy w ten dzien sobie posiedziec z dziesiecio osobowa grupa i sobie po drinkowac ale mimo tego znajomi mieli prawko chcieli sobie cos podrinkowac u mnie wiec szukali kierowcy ,a tym kierowca byl im brat znanego w czesniej mojego kolegi ktory chcial ze mna cos krecic po prostu mial na mnie chrapke jak nie tylko on jak rowniez jego znajomi koledzy.W tym dniu jak przyszlam z kosciolka znajomi juz u mnie byli bo w domu byla moja kolezanka ktora opiekowala sie moimi dziecmi .Nie znajac wczesniej ich kierowcy poznalam wlasnie w tym dniu siedzial tak cichutko i strasznie mnie sie przygladal.Siedzac wspolnie poznajac si z kol. pozamienilismy miedzy soba kilka slow.Byl bardzo wspanialy dzien rozeszlismy sie gdzies nad ranem ze znajomymi a moja kolezaka zostala u mnie wraz ze swoja siostra.Po uplywie kilku dni gdy nadchodzil weekend znow spotkalismy sie u mnie oczywiscie w tej samej okolicznosci rowniez z kierowca.Po upływie kilku tygodni ktos do mnie wydzwanial na moj nr tel po prostu byly to gluche tel a to sie okazalo byl nim kierowca do dzis nie wiem gdyz nie chce mi zdradzic z skad mial moj nr zaczela sie bliska nasza znajomość wręcz przeciwnie bardzo bliska gdyz od dnia 10 12 2013 roku jestesmy razem do dnia dzisiejszego i oby tak dalej jestesmy bardzo w sobie ZAKOCHANI wszędzie razem i mamy śliczną wspaniała córeczkę  oraz moje dzieci z poprzedniego małżeństwa  gdzie zostałam sama do dnia 10 12 2013 roku Jesteśmy wspaniałą kochającą się rodzinką. A pierwsze moje życie było nie udane mimo tego że brałam ślub w dniu walentynek 14 02 2004 roku zostawił mnie wraz z dziećmi. Ale jest teraz ktoś kto nas bardzo pokochał i jest z nami szczęśliwy do dziś i oby dalej. Jetem bardzo szczęśliwa Jest moim życiem KOCHAM CIĘ TY SŁOŃCE MOJE NA ZAWSZE RAZEM:)

Anna

HISTORIA 3.

Moja historia miłości jest z jednej strony banalna, prosta ale za to uważam, że taka wymarzona jak z filmu.

Wszystko zaczęło się w gimnazjum. To był wrzesień, początek roku szkolnego. Zwykły normalny dzień jak co dzień. Każdy wrócił po odpoczynku wakacyjnym więc jeszcze żyliśmy wakacjami, opowieści wakacyjne, straszny gwar na korytarzu. Idąc z kolegami wzdłuż korytarza, opowiadali o swoim pobycie kolonijnym nad morzem.

W pewnym momencie chłopaki spoglądają w stronę okien i mówią część do dziewczyn siedzących na parapecie. Gdy się odwróciłem wszystko stanęło w miejscu.....wszystko ucichło...czułem się tak jakby ktoś zatrzymał czas... widziałem piękna dziewczynę, uśmiechniętą, o ciemnych oczach, blond włosach w delikatnej białej bluzeczce w czerwone groszki... Podejrzewam, że to był tzw. strzał amora... zamurowało mnie...stałem jak kołek...zawiesiłem się księżyć w czasoprzestrzeni..byłem w stanie nieważkości... to trwało dosłownie kilkanaście sekund a ja czułem jakby zleciało mi przynajmniej pół dnia...

Jedyne słowo jakie wydusiłem ze siebie, a bardziej moja myśl, którą wypowiedziałem na głos, gdyż nie mogłem się kontrolować to " ALE MACIE KOLEŻANKE" !!! Usłyszałem od niej czy mi szkoda? Szkoda nie...ale pozazdrościć tylko mogę.. wtedy widziałem jak coś błysnęło w oku tej pięknej dziewczyny.

Od tej pory, gdy troszkę przetrzeźwiałem pod różnymi pretekstami umawiałem się z Asią na rozmowy, spacery.... Godzinne rozmowy na spacerach, czas spedzany u niej w domu... Uświadomiły mnie, że jest moim ideałem... ilekroć powtarzałem Asi, że kiedyś się pobierzemy, będziemy mieć, dzieci, najlepiej parkę wyśmiewała mnie mówiąc, że jeszcze odmieni się nam 10 razy... Owszem były różne, przygody i chwile zwątpienia. lecz Bóg gdzieś zapisał nam rozdział życia...

Od prawie ośmiu lat, jestęsmy już małżeństwem ( 14 lat w związku), mamy dwoje dzieci (dziewczynka i chłopczyk).

Na początku pisałem, że moja historia z jednej strony jest banalna ale wymarzona, największym szczęsciem jakim człowiek może mieć w życiu " RODZINA I MIŁOŚĆ". Dlatego porównałem ją do historii z filmu, gdzie chłopak zakochuje się w dziewczynie w okresie szkolnym i zostają ze sobą na zawsze :)

Andrzej

HISTORIA 4.

Moją największą miłość poznałem 21 lat temu.Modne wtedy były wiejskie dyskoteki,na których bawiło się rzesza młodych ludzi.Było to 9 września 1995 roku. Jak zwykle z kumplami wybieraliśmy się na impreze na jedną z wiejskich dyskotek. Kolej powożenia przypadł na kuzyna ,ale niestety wóz zaniemógł, fiat 126p i ja musiałem w tym dniu powozić, oczywiście swoim fiatem 126p.

Na imprezie jak to na imprezie, tłumy, picie i mordobicie.

Aż tu nagle podchodzi do mnie kuzyn z piękną dziewczyną ,która bardzo mi się podobała i zapytał czy nie mógłbym Ją odwiesc do domu bo jej znajomi jakos się ulotnili i nie ma z kim do domu wracać.

Oczywiscie sie zgodziłem ........

Nasza miłośc przetrwała wojsko,i inne różne trudne chwile. Teraz mamy 3 dzieciaków i bardzo sie kochamy..

Grzegorz

***

Zapraszamy do głosowania na najlepsze Waszym zdaniem historie.

Reklama