Zagrał kapo w filmie nagrodzonym Oscarem!
Kamil Dobrowolski, aktor Teatru „Maska” w Rzeszowie zagrał postać drugoplanową w filmie ”Syn Szawła”, który został nagrodzony statuetką podczas 88. gali rozdania Nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej w Los Angeles.

- Wierzyłem głęboko, że ten film otrzyma Oscara, zdziwiłbym się, gdyby tak się nie stało. Jedynym i największym konkurentem dla „Syna Szawła” był „Mustang”. Na szczęście nam przypadła ta nagroda i mamy tego Oscara – podkreśla Kamil Dobrowolski. - „Syn Szawła” to jest film, który uważam, zapisał się na kartach historii kina. Temat został w nim ujęty nieszablonowo. Sposób prowadzenia kamery, ograniczenie dialogów do minimum, muzyka, która stanowi kompozycję dźwięków i odgłosów – to wszystko sprawia, że widz ma możliwość poczuć, jakby był w piekle obozu Auschwitz – Birkenau – opowiada.
Bezwględny kapo
Kamil Dobrowolski ma 31 lat. Jest Absolwentem Akademii Teatralnej w Warszawie Wydział Sztuki Lalkarskiej w Białymstoku, a od pięciu lat aktorem rzeszowskiego Teatru „Maska”. W węgierskim filmie fabularnym Laszlo Nemesa „Syn Szawła” zagrał Mietka, bezwzględnego kapo. To, że otrzymał rolę uznaje za absolutne szczęście. Reżyser filmu szukał aktorów teatralnych i tym sposobem trafił na Kamila. - Każda postać w tej produkcji jest trudna do zagrania. Największe wyzwanie stało przed Gezem Rohrig'em, który wcielał się w główną postać. Mietek mimo, że kapo jest więźniem obozu, sam sobie tej funkcji nie wybrał. Tak jak inni więźniowie w tej straszliwej machinie zagłady musieli sobie poradzić. Problemem dla mnie jako aktora teatralnego było przystosowanie się do wymogów filmu tzn. ściągniecie ekspresji i ograniczenie jej do ram filmu. Ciało zdyscyplinować powściągnąć, niepotrzebne części ciała rozluźnić, zachować spięcie tylko tam, gdzie jest ono potrzebne – wyjaśnia lalkarz.
Film opowiada historię Szawła, Żyda, który znajduje się w grupie Sonderkommando. Zajmowali się oni obsługą komór gazowych i krematoriów. Jedna ze scen filmu pokazuje jak esesman dobija młodego chłopaka, który przeżył w komorze gazowej. Szaweł postanawia wyprawić mu godny pochówek w obecności rabina. Szalony pomysł Żyda może jedynie wprowadzić współwięźniów w poważne kłopoty...
„Syn Szawła” z Oscarem
„Syn Szawła” został nagrodzony Oscarem z 28 na 29 lutegopodczas 88. gali rozdania Nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej w Los Angeles dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego. Film dokumentalny Laszlo Nemesa zdobył uznanie zarówno mediów, jak i filmowców. Ma również na swoim koncie nagrodę Grand Prix w Cannes i Złotego Globa.
Szczerze mówiąc starałem się śledzić na bieżąco galę rozdania, jednak trochę przysypiałem nad tabletem. Przed samym wręczeniem nagrody tablet mi padł – śmieje się Kamil. -Dowiedziałem się już Facebook'u. Wciąż wydaje mi się, że jest to sen – dodał.
Na planie filmu o bracie Bronisławie z Dębowca

Kamil Dobrowolski obecnie pracuje na planie fabularyzowanego filmu dokumentalnego autorstwa Karpackiej Grupy Filmowej, którego zakończenie zaplanowane jest jesienią br. Reżyserem nowo powstającej produkcji jest Rafał Gużkowski, który skupia się na osobie brata Bronisława Glanca, zakonnika z Klasztoru Księży Saletynów w Dębowcu i jego działalności w okresie II wojny światowej aż do czasów komunistycznych. To nie pierwszy film KGF. Mają na swoim koncie jeszcze kilka ciekawych filmów np. „Cyrla”, czy „Moczary”.


- Historię brata Bronisława poznałem od ks. proboszcza Krzysztofa Samborskiego. Dostałem od niego również książkę, napisaną przez jednego ze współbraci saletynów, która była dla mnie inspiracją do filmu. Chcemy pokazać najciekawsze fragmenty życia brata Bronisława uznawane przez społeczność lokalną za mające największe znaczenie. Była to działalność patriotyczna, szerząca kult Matki Boskiej Saletyńskiej. W czasie wojny brat pomagał partyzantom, szkolił sanitariuszki, a pod koniec konfliktu stworzył w klasztorze mały szpital polowy – wyjaśnia Rafał Gużkowski, reżyser filmu o bracie Bronisławie Glancu. - Przede wszystkim w powstanie fabularyzowanego filmu dokumentalnego zaangażowane są osoby, które brały udział w poprzednich produkcjach KGF – mój syn Wojciech, Wojtek Niezgoda z Sanoka grający brata Bronisława, Witold Łokaj z Krosna, Łukasz Grudysz, jeden z najlepszych operatorów i autor zdjęć oraz Kamil Dobrowolski, który zagrał w filmie nagrodzonym Oscarem – podkreśla Gużkowski.
Sceny do filmu są kręcone na terenie trzech powiatów jasielskiego, krośnieńskiego i gorlickiego. Ekipa nagrała już kilka świadectw mieszkańców Dębowca i Zarzecza, które pamiętają brata Bronisława. - Brat Bronisław pomagał ludziom jako w cudzysłowie "lekarz", ale był raczej pielęgniarzem, zielarzem. Po wojnie brakowało medyków w Dębowcu, ale on znał się na ludzkich organizmach, rozumiał pewne procesy, które w nich zachodzą. Niektórzy mieszkańcy uważają, że dzięki niemu żyją, to on uratował ich przed śmiercią – opowiada ks. proboszcz Krzysztof Samborski z Klasztoru Księży Saletynów w Dębowcu.

W filmie przedstawiona jest postać dwóch braci, chorego Wojtka i Kamila, którzy szli wiele kilometrów, aby dotrzeć do brata Bronisława Glanca. Jak wspomina ks. Samborski w latach 60-tych przed klasztorem stało wiele furmanek, a kolejki do zakonnika były bardzo długie. Ludzie szukali u niego pomocy medycznej.

Film o zakonniku Bronisławie Glancu będzie 20 - minutowym wspomnieniem. Jak podkreśla Rafał Gużkowski produkcja pochłania ogromne sumy pieniędzy. Środki jakie posiadają na jego realizację nie wystarczą do nakręcenia ostatniej klatki, dlatego ważne jest wsparcie instytucji, osób mogących im pomóc w dokończeniu dokumentu. Film przedstawia niezwykłą postać duchownego, który w tych trudnych czasach, jakim była II wojna światowa poświęcał się pomagając zarówno partyzantom, jak i okolicznym mieszkańcom.
Ilona Dziedzic
ilona.dziedzic@jaslo4u.pl
