Zamieszanie wokół rezygnacji lekarza z Bączalu
85
W grudniu zeszłego roku z pracy zrezygnował lekarz, który w ramach zatrudnienia w Gminnym Ośrodku Zdrowia w Skołyszynie, od dziesięciu lat pomagał pacjentom z okolic Bączalu. Mieszkańcy nie do końca rozumieją powody jego odejścia.

Lekarz z Bączalu – ceniony humanista z powołaniem
Informacje o tym, iż w okolicy Bączalu powstał problem związany ze zmianą lekarza przyjmującego miejscowych pacjentów otrzymaliśmy od mieszkańca Lipnicy, pana Juliana Kędziora. Pan Julian jest emerytowanym nauczycielem, byłym radnym i organistą-wolonatriuszem w kościele w Lipnicy. Jakiś czas temu zainicjował akcję zmiany napisu na pomniku w swojej miejscowości, oddającego hołd „członkom ruchu oporu z Gwardii Ludowej i Armii Ludowej” – „bojownikom o wolność i socjalizm”. Odwiedzamy pana Juliana w jego, niezwykle skądinąd gościnnym, domu.

- Punkt lekarski istnieje w Bączalu Dolnym od kilkunastu lat. Korzystają z niego pacjenci z Bączalu Dolnego i Górnego, Lipnicy Górnej, Jabłonicy, a także częściowo Opacia i Lisowa. Od lat dziesięciu w punkcie tym pracuje lekarz, który jest bardzo ceniony przez pacjentów, zarówno ze względu na swoje umiejętności jak też bardzo dobre podejście do ludzi. To prawdziwy humanista z powołaniem! – mówi pan Julian.
Lekarz, w ramach pracy w Gminnym Ośrodku Zdrowia w Skołyszynie, przyjmował pacjentów w punkcie medycznym w Bączalu dwa razy w tygodniu. W pozostałe dni przebywał w Skołyszynie. Jak powiedział pan Julian, mieszkańcy tak bardzo cenili sobie doktora, że niejednokrotnie jeździli na jego dyżury do Skołyszyna, jeśli nie udało im się dostać się do gabinetu w dniach, gdy dyżurował u nas.
Opinię pacjentów o doktorze potwierdza kierowniczka Ośrodka, doktor Dorota Woźniak. - Pan doktor miał rzeczywiście bardzo dobry kontakt z pacjentami. – mówi.
Lipnica – chcemy doktora z powrotem!
Po dziesięciu latach pracy, w grudniu 2009 roku, lekarz złożył jednak wymówienie. To skłoniło jego pacjentów do dociekania powodów rezygnacji. Pojawiły się głosy, iż motywacją była zła organizacja pracy i przeciążenie obowiązkami. Jak powiedział nam pan Julian odwiedzały go naprawdę rzesze pacjentów. Okazało się to pracą ponad jego siły i zmuszony został do złożenia wypowiedzenia.
Jeden z mieszkańców Bączalu powiedział nam, że kluczowe znaczenie miały tarcia między lekarzem przyjmującym w Bączalu a kierowniczką Gminnego Ośrodka Zdrowia i to właśnie one określane były mianem „problemów organizacyjnych”. Inni twierdzili też, jakoby ostatecznym celem kierowniczki Ośrodka była całkowita likwidacja punktu lekarskiego w Bączalu.


Mieszkańcy, którzy nie chcieli zmiany opieki medycznej, postanowili interweniować. Pismo podpisane przez 460 osób mogliśmy zobaczyć w siedzibie Gminy Skołyszyn.
- Oto pismo, złożone 13. stycznia bieżącego roku wraz z podpisami. Jak pan widzi, przekazałem je wraz z listem przewodnim sformułowanym przeze mnie na ręce pani kierownik Wójcik już następnego dnia. – mówi Wójt Gminy Skołyszyn, Zenon Szura.
W piśmie czytamy, iż mieszkańcy zwracają się z prośbą o zabezpieczenie doktorowi lepszych warunków pod względem organizacyjnym w celu spowodowania wycofania przez niego wypowiedzenia. List podpisało 400 osób z Bączalu Dolnego i Górnego oraz 60 z Lipnicy Górnej.
Lekarz znalazł jednak w międzyczasie pracę w innym ośrodku zdrowia. Niezrażeni pacjenci poprosili zatem, jak powiedział pan Julian, o umożliwienie doktorowi dalszej pracy w Bączalu Dolnym chociażby tylko w ramach zleconych godzin. Niestety pani kierownik nie wyraziła na to zgody.
Pierwszego kwietnia 2010 roku dotychczas pomagający pacjentom lekarz nie będzie już zatem przyjmował w Bączalu.
Wójt – nie było żadnych skarg
Wójta Gminy Skołyszyn w pierwszej kolejności pytamy o pogłoski na temat likwidacji punktu medycznego w Bączalu.


- Nie dotarł do nas żaden sygnał wskazujący, iż pani kierownik nosi się z zamiarem likwidacji jakiegokolwiek punktu medycznego na terenie naszej gminy. Przede wszystkim jednak, trzeba powiedzieć, że takie działanie nie należy do jej kompetencji. Likwidacji dokonać może organ założycielski, czyli należy to do Rady Gminy i po części do Wójta. Mogę przy tym stwierdzić, że nawet gdyby tego typu wniosek wpłynął od kierownika Ośrodka Zdrowia, na pewno nie podjęlibyśmy uchwały o likwidacji. – uspokaja wójt, Zenon Szura.
Wójt zaznacza również, że pogłoski o trudnych relacjach między Ośrodkiem a doktorem nie mają żadnego potwierdzenia w dokumentach. - Żadna skarga na stosunki służbowe w Ośrodku do mnie nie wpłynęła, ani od pacjentów, ani od personelu; ani w formie pisemnej, ani ustnej. Jeśli nawet krążą jakieś plotki, nie mam żadnego ich potwierdzenia.
- Co więcej na spotkaniu poświęconym problemowi, pan doktor powiedział wyraźnie, że nie ma żadnych zarzutów do pani kierownik, ani zastrzeżeń pod jej adresem. Słyszały to cztery osoby – mówi wójt. - Nie wiem jednak jakie uzasadnienie rezygnacji zostało przedstawione w wymówieniu, nie widziałem go – dodaje.
Doktor Woźniak – powody nie były organizacyjne
- Pan doktor złożył wymówienie z podaniem przyczyn, na które ja, jako dyrektor ośrodka nie mam żadnego wpływu. Nie były to powody organizacyjne – mówi doktor Woźniak, z którą rozmawiamy w gabinecie lekarskim, wypełnionym kolorowymi dekoracjami, mającymi umilać najmłodszym pacjentom czas badania.
Pani kierownik zaprzecza też informacjom o trudnej współpracy między Gminnym Ośrodkiem Zdrowia a lekarzem przyjmującym w Bączalu. - Wypowiedzenie złożone prze doktora było dla mnie zaskoczeniem. – mówi – Nigdy nie było żadnych tarć między mną a panem doktorem. Jedyną rzeczą, którą zgłaszał jako problem był nałożony na niego obowiązek wykonywania badań USG – raz w tygodniu, przez trzy godziny. Zamiast tego doktor chciał mieć częstszy kontakt z pacjentami. Zaprzestaliśmy więc świadczenia tej usługi w naszym zakładzie i kupiliśmy ją w szpitalu specjalistycznym w Jaśle.
- Bardzo mi miło, że doktor wyartykułował na spotkaniu z wójtem, iż powodem odejścia nie są zastrzeżenia do mojej pracy – mówi kierowniczka.
Doktor Woźniak zwraca nam również uwagę, że wszyscy pacjenci przywiązani do swojego lekarza będą mogli nadal korzystać z jego usług, jeśli zdecydują się odwiedzić Libuszę, gdzie ów podjął pracę.
Co dalej z punktem medycznym w Bączalu?
- Na pewno nie planuję likwidacji tego punktu. Jest dużym ułatwieniem dla pacjentów, zwłaszcza starszych i sprawdza się od kilkunastu lat. – komentuje z uśmiechem wspomniane wcześniej plotki doktor Woźniak. Jak natomiast będzie wyglądała praca po odejściu dotychczasowego lekarza? - Godziny jak też dni pracy punktu medycznego pozostają bez zmian. Zmieni się natomiast obsada: raz w tygodniu pacjentów przyjmować będę ja, drugi dzień zarezerwowany jest dla nowego lekarza.
Na miejsce lekarza, którego tak upodobali sobie mieszkańcy Bączalu, zatrudniony został doktor Stanisław Szurek z Biecza, który już rozpoczął pracę. - Doktor Szurek pracuje już kilkadziesiąt lat i za miedzą, w Bieczu, ma bardzo dobrą opinię. Sądzę więc, że się sprawdzi i będzie miał dobry kontakt z pacjentami. Zresztą, gdyby było inaczej, z pewnością podejmiemy stosowne działania, mając na celu dobro pacjentów i wizerunek Gminnego Ośrodka Zdrowia. Nie podejrzewam jednak, aby była taka potrzeba – zapewnia doktor Woźniak.
Na prośbę lekarza, który dotychczas przyjmował pacjentów w Bączalu nie podaliśmy w artykule jego nazwiska. Doktor nie chciał również w żaden sposób komentować całej sprawy.
Kamil Sokołowski
sokolowski@jaslo4u.pl

Lekarz z Bączalu – ceniony humanista z powołaniem
Informacje o tym, iż w okolicy Bączalu powstał problem związany ze zmianą lekarza przyjmującego miejscowych pacjentów otrzymaliśmy od mieszkańca Lipnicy, pana Juliana Kędziora. Pan Julian jest emerytowanym nauczycielem, byłym radnym i organistą-wolonatriuszem w kościele w Lipnicy. Jakiś czas temu zainicjował akcję zmiany napisu na pomniku w swojej miejscowości, oddającego hołd „członkom ruchu oporu z Gwardii Ludowej i Armii Ludowej” – „bojownikom o wolność i socjalizm”. Odwiedzamy pana Juliana w jego, niezwykle skądinąd gościnnym, domu.

- Punkt lekarski istnieje w Bączalu Dolnym od kilkunastu lat. Korzystają z niego pacjenci z Bączalu Dolnego i Górnego, Lipnicy Górnej, Jabłonicy, a także częściowo Opacia i Lisowa. Od lat dziesięciu w punkcie tym pracuje lekarz, który jest bardzo ceniony przez pacjentów, zarówno ze względu na swoje umiejętności jak też bardzo dobre podejście do ludzi. To prawdziwy humanista z powołaniem! – mówi pan Julian.
Lekarz, w ramach pracy w Gminnym Ośrodku Zdrowia w Skołyszynie, przyjmował pacjentów w punkcie medycznym w Bączalu dwa razy w tygodniu. W pozostałe dni przebywał w Skołyszynie. Jak powiedział pan Julian, mieszkańcy tak bardzo cenili sobie doktora, że niejednokrotnie jeździli na jego dyżury do Skołyszyna, jeśli nie udało im się dostać się do gabinetu w dniach, gdy dyżurował u nas.
Opinię pacjentów o doktorze potwierdza kierowniczka Ośrodka, doktor Dorota Woźniak. - Pan doktor miał rzeczywiście bardzo dobry kontakt z pacjentami. – mówi.
Lipnica – chcemy doktora z powrotem!
Po dziesięciu latach pracy, w grudniu 2009 roku, lekarz złożył jednak wymówienie. To skłoniło jego pacjentów do dociekania powodów rezygnacji. Pojawiły się głosy, iż motywacją była zła organizacja pracy i przeciążenie obowiązkami. Jak powiedział nam pan Julian odwiedzały go naprawdę rzesze pacjentów. Okazało się to pracą ponad jego siły i zmuszony został do złożenia wypowiedzenia.
Jeden z mieszkańców Bączalu powiedział nam, że kluczowe znaczenie miały tarcia między lekarzem przyjmującym w Bączalu a kierowniczką Gminnego Ośrodka Zdrowia i to właśnie one określane były mianem „problemów organizacyjnych”. Inni twierdzili też, jakoby ostatecznym celem kierowniczki Ośrodka była całkowita likwidacja punktu lekarskiego w Bączalu.


Mieszkańcy, którzy nie chcieli zmiany opieki medycznej, postanowili interweniować. Pismo podpisane przez 460 osób mogliśmy zobaczyć w siedzibie Gminy Skołyszyn.
- Oto pismo, złożone 13. stycznia bieżącego roku wraz z podpisami. Jak pan widzi, przekazałem je wraz z listem przewodnim sformułowanym przeze mnie na ręce pani kierownik Wójcik już następnego dnia. – mówi Wójt Gminy Skołyszyn, Zenon Szura.
W piśmie czytamy, iż mieszkańcy zwracają się z prośbą o zabezpieczenie doktorowi lepszych warunków pod względem organizacyjnym w celu spowodowania wycofania przez niego wypowiedzenia. List podpisało 400 osób z Bączalu Dolnego i Górnego oraz 60 z Lipnicy Górnej.
Lekarz znalazł jednak w międzyczasie pracę w innym ośrodku zdrowia. Niezrażeni pacjenci poprosili zatem, jak powiedział pan Julian, o umożliwienie doktorowi dalszej pracy w Bączalu Dolnym chociażby tylko w ramach zleconych godzin. Niestety pani kierownik nie wyraziła na to zgody.
Pierwszego kwietnia 2010 roku dotychczas pomagający pacjentom lekarz nie będzie już zatem przyjmował w Bączalu.
Wójt – nie było żadnych skarg
Wójta Gminy Skołyszyn w pierwszej kolejności pytamy o pogłoski na temat likwidacji punktu medycznego w Bączalu.


- Nie dotarł do nas żaden sygnał wskazujący, iż pani kierownik nosi się z zamiarem likwidacji jakiegokolwiek punktu medycznego na terenie naszej gminy. Przede wszystkim jednak, trzeba powiedzieć, że takie działanie nie należy do jej kompetencji. Likwidacji dokonać może organ założycielski, czyli należy to do Rady Gminy i po części do Wójta. Mogę przy tym stwierdzić, że nawet gdyby tego typu wniosek wpłynął od kierownika Ośrodka Zdrowia, na pewno nie podjęlibyśmy uchwały o likwidacji. – uspokaja wójt, Zenon Szura.
Wójt zaznacza również, że pogłoski o trudnych relacjach między Ośrodkiem a doktorem nie mają żadnego potwierdzenia w dokumentach. - Żadna skarga na stosunki służbowe w Ośrodku do mnie nie wpłynęła, ani od pacjentów, ani od personelu; ani w formie pisemnej, ani ustnej. Jeśli nawet krążą jakieś plotki, nie mam żadnego ich potwierdzenia.
- Co więcej na spotkaniu poświęconym problemowi, pan doktor powiedział wyraźnie, że nie ma żadnych zarzutów do pani kierownik, ani zastrzeżeń pod jej adresem. Słyszały to cztery osoby – mówi wójt. - Nie wiem jednak jakie uzasadnienie rezygnacji zostało przedstawione w wymówieniu, nie widziałem go – dodaje.
Doktor Woźniak – powody nie były organizacyjne
- Pan doktor złożył wymówienie z podaniem przyczyn, na które ja, jako dyrektor ośrodka nie mam żadnego wpływu. Nie były to powody organizacyjne – mówi doktor Woźniak, z którą rozmawiamy w gabinecie lekarskim, wypełnionym kolorowymi dekoracjami, mającymi umilać najmłodszym pacjentom czas badania.
Pani kierownik zaprzecza też informacjom o trudnej współpracy między Gminnym Ośrodkiem Zdrowia a lekarzem przyjmującym w Bączalu. - Wypowiedzenie złożone prze doktora było dla mnie zaskoczeniem. – mówi – Nigdy nie było żadnych tarć między mną a panem doktorem. Jedyną rzeczą, którą zgłaszał jako problem był nałożony na niego obowiązek wykonywania badań USG – raz w tygodniu, przez trzy godziny. Zamiast tego doktor chciał mieć częstszy kontakt z pacjentami. Zaprzestaliśmy więc świadczenia tej usługi w naszym zakładzie i kupiliśmy ją w szpitalu specjalistycznym w Jaśle.
- Bardzo mi miło, że doktor wyartykułował na spotkaniu z wójtem, iż powodem odejścia nie są zastrzeżenia do mojej pracy – mówi kierowniczka.
Doktor Woźniak zwraca nam również uwagę, że wszyscy pacjenci przywiązani do swojego lekarza będą mogli nadal korzystać z jego usług, jeśli zdecydują się odwiedzić Libuszę, gdzie ów podjął pracę.
Co dalej z punktem medycznym w Bączalu?
- Na pewno nie planuję likwidacji tego punktu. Jest dużym ułatwieniem dla pacjentów, zwłaszcza starszych i sprawdza się od kilkunastu lat. – komentuje z uśmiechem wspomniane wcześniej plotki doktor Woźniak. Jak natomiast będzie wyglądała praca po odejściu dotychczasowego lekarza? - Godziny jak też dni pracy punktu medycznego pozostają bez zmian. Zmieni się natomiast obsada: raz w tygodniu pacjentów przyjmować będę ja, drugi dzień zarezerwowany jest dla nowego lekarza.
Na miejsce lekarza, którego tak upodobali sobie mieszkańcy Bączalu, zatrudniony został doktor Stanisław Szurek z Biecza, który już rozpoczął pracę. - Doktor Szurek pracuje już kilkadziesiąt lat i za miedzą, w Bieczu, ma bardzo dobrą opinię. Sądzę więc, że się sprawdzi i będzie miał dobry kontakt z pacjentami. Zresztą, gdyby było inaczej, z pewnością podejmiemy stosowne działania, mając na celu dobro pacjentów i wizerunek Gminnego Ośrodka Zdrowia. Nie podejrzewam jednak, aby była taka potrzeba – zapewnia doktor Woźniak.
Na prośbę lekarza, który dotychczas przyjmował pacjentów w Bączalu nie podaliśmy w artykule jego nazwiska. Doktor nie chciał również w żaden sposób komentować całej sprawy.
Kamil Sokołowski
sokolowski@jaslo4u.pl
