Zbrodnia prawie doskonała. Chuligański wybryk przerodził się w makabryczny finał.
Kiedy wychodziła z domu, nikt z bliskich nie przypuszczał, że już jej więcej nie zobaczy. Nikt też nawet w najbardziej koszmarnych snach nie przewidział takiego scenariusza, jakie napisało życie. Kiedy dwa lata temu, 25 marca 65-letnia Bronisława R. wyszła z domu na spacer nikt nie podejrzewał, że już z niego nie wróci.
Osiem miesięcy poszukiwań, niepewności i zwątpienia przyniosły makabryczne rozwiązanie. Bronisława R. została zamordowana. Brutalnie z zimną krwią, tylko dlatego, że znalazła się w niewłaściwym miejscu i niewłaściwym czasie. Dziś, kiedy już wiemy kim są mordercy, jesteśmy zszokowani. To młodzi ludzie, z tzw. normalnych domów, tacy którzy jeszcze nie zdążyli na dobre posmakować życia i w pełni się nim nacieszyć.




Niezbite dowody
Funkcjonariusze Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji 9 lutego br. o godz. 6.00 zatrzymali podejrzanych - czterech jaślan. Dwóm mężczyznom Tomaszowi N. i Grzegorzowi S. za zbrodnię ze szczególnym okrucieństwem grozi kara 25 lat pozbawienia wolności albo dożywocie. Natomiast dwóm pozostałym – Emilowi L. i Pawłowi L., wobec których będzie prowadzone postępowanie w oparciu o przepisy ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich z dwóch artykułów 239 i 240 Kodeksu Karnego grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5 oraz do 3 lat. Następnego dnia przeprowadzona została wizja lokalna z udziałem przestępców, podczas której dokładnie ze szczegółami odtworzony został przebieg wydarzeń z marcowej nocy.
Ostatni spacer
Tragiczna historia pani Bronisławy zaczęła się 25 marca 2008 roku. Według relacji rodziny zamordowana miała problemy ze snem, toteż spacery między 4 a 5 rano nie były niczym nadzwyczajnym. Na godzinę 6.00 szła do kościoła, jednak tego feralnego dnia tam nie dotarła. Rodzina zaniepokojona nieobecnością pani Bronisławy zgłosiła jej zaginięcie jasielskiej policji. Ta natychmiast wszczęła poszukiwania, jednak bez rezultatu. Kilka miesięcy później, w listopadzie 2008 roku pracownicy Urzędu Gminy dokonali makabrycznego odkrycia na cmentarzu wojennym w Warzycach.

– 18 listopada pracownicy Urzędu Gminy znajdują w jednym z grobowców zwłoki, jak się później okazało zaginionej Bronisławy Racławskiej. Sprawę przejmuje grupa dochodzeniowo-śledcza powołana przez komendanta wojewódzkiego policji w Rzeszowie pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Jaśle. Wykonujemy szereg czynności, które pozwolą odtworzyć okoliczności śmierci. Jest przeprowadzona sekcja zwłok w Zakładzie Medycyny Sądowej w Krakowie. Zbieramy wszelkie informacje, które są przydatne do ujawnienia sprawców. Sprawa jest z kategorii trudnych – relacjonował zdarzenia sprzed niespełna dwóch lat inspektor Kazimierz Mruk, pierwszy zastępca podkarpackiego komendanta wojewódzkiego policji w Rzeszowie.
997 na tropie
Dzień po tym odkryciu prokurator rejonowy wszczyna śledztwo w sprawie zabójstwa, bo okazuje się, że zamordowana to poszukiwania od wielu miesięcy Bronisława R.
Do Jasła przyjeżdża ekipa programu 997, która próbuje odtworzyć przebieg wydarzeń z 25 marca 2008 roku. 3 października 2009 TVP Info nadaje program, w którym Michał Fajbusiewicz przedstawia prawdopodobne okoliczności tego zdarzenia. - Po programie napływają kolejne informacje, które zostały wykorzystane w procesie wykrywczym – dodaje Mruk.
Zbrodnia prawie doskonała
Brak postępów w śledztwie prowadzi do jego formalnego umorzenia w listopadzie ubiegłego roku. Ale tak naprawdę mobilizuje podkarpacką policję do dalszych działań.

- W momencie kiedy to śledztwo formalnie zostało umorzone przez prokuraturę w Jaśle, wydawało się, że wszelkie tropy w tej sprawie zostały sprawdzone, że mamy do czynienia ze zbrodnią prawie doskonałą. Ale każda umorzona sprawa wywołuje zainteresowanie operacyjne policji do czasu przedawnienia. W pewnym momencie policjanci z wydziału kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie zdobyli bardzo konkretną informację, wiele pracy towarzyszyło weryfikowaniu tej wiedzy, ale okazała się trafna i bezcenna – mówi podkomisarz Paweł Międlar, rzecznik prasowy podkarpackiego komendanta policji.
Od tego momentu wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. - Intensywne czynności prowadzimy od listopada ubiegłego roku, kiedy zdobyliśmy operacyjne informacje na temat domniemanych sprawców. Po zebraniu stosownych danych dotyczących sprawców prokuratura jasielska wydaje stosowne postanowienia. O godz. 6.00 w dniu 9 lutego dokonujemy zatrzymania sprawców – trzech na terenie Jasła, jednego na terenie Częstochowy. Sprawcy przyznają się do winy, wyjaśniają przebieg zdarzenia – kontynuuje komendant Mruk.
Podejrzani trafiają na przesłuchanie do Prokuratury Rejonowej w Jaśle, gdzie wobec przedstawionych im dowodów trzech z nich przyznaje się do popełnienia przestępstwa.

– Zrelacjonowali na sucho, bez emocji przebieg zdarzenia, jakby nie zdawali sobie sprawy z tego co zrobili. I wydaje mi się, że nadal to do nich nie dotarło, nie zdają sobie sprawy z wagi sytuacji i ogromu nieszczęścia. Dla nich zatrzymanie to był szok, bo oni, niczego się nie spodziewając, zostają zatrzymani o 6 rano, a następnie przewiezieni do prokuratury – mówi Jan Dziuban, prokurator rejonowy Prokuratury Rejonowej w Jaśle.
Z ustaleń podkarpackiej policji wynika, że motyw był przypadkowy. - Nasze ustalenia wskazują, że doszło do przypadkowego spotkania, które zakończyło się zbrodnią. Nie było to działanie planowane, ale są to ustalenia na 10 lutego – podkreśla Paweł Międlar. Według relacji prokuratora Dziubana, nietrzeźwy sprawca nakazał napotkanej kobiecie, aby pomogła mu w poszukiwaniu w danej chwili jakiejś rzeczy. - Kiedy mu odmówiła sprawca tak się zdenerwował, że spowodował u niej obrażenia ciała, które doprowadziły w konsekwencji do jej śmierci. To była godzina 2-ga w nocy 25 marca 2008 r. Ciało zostało od razu przewiezione samochodem na cmentarz do Warzyc i złożone do grobowca, ale niedokładnie. Dlatego następnego dnia pojechali je zabezpieczyć, żeby nikt nie zobaczył, że pochowano następną osobę – mówi prokurator.
Grzegorzowi S. i Tomaszowi N. przedstawiono zarzuty popełnienia przestępstwa z art. 148, paragraf 2 KK, tj. zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem popełnionym na Bronisławie R. Ponadto dwóm wówczas 16-letnim - Emilowi L. i Pawłowi L. przedstawiono zarzuty popełnienia czynów karalnych z art. 239 paragraf 1 Kodeksu Karnego i art. 240 paragraf 1 Kodeksu Karnego, które dotyczą utrudnienia postępowania karnego poprzez udzielenie sprawcom zabójstwa pomocy w zacieraniu śladów przestępstwa, ukryciu zwłok pokrzywdzonej oraz niezawiadomienia organów ścigania, pomimo posiadania wiarygodnych wiadomości o popełnieniu przestępstwa. - Sprawcy czynu z art. 239 paragraf 1 KK i art. 240 paragraf 1 KK dopuścili się ich jako nieletni. Wszyscy przesłuchani zostali w charakterze podejrzanych, ale tylko trzech z nich przyznało się do popełnienia zarzucanych im czynów, natomiast jeden - Grzegorz S. nie przyznał się do popełnienia przestępstwa zabójstwa, a jedynie do udzielenia pomocy drugiemu współoprawcy – przewiezieniu i ukryciu zwłok pokrzywdzonej – tłumaczy Dziuban.
Termin rozprawy nie jest jeszcze znany. Zanim do tego dojdzie muszą zostać przeprowadzone wszystkie procedury, a potem skierowany akt oskarżenia. Stanie się to jednak nie wcześniej niż za kilka miesięcy.
Katarzyna Pacwa-Wilk
k.pacwa@jaslo4u.pl

