Zima tuż tuż, a oni wciąż są na szlaku
Kiedy Weronika Łukaszewska i Sławek Sanocki wyruszali na szlak Sentiero Italia nie spodziewali się, że wyprawa będzie aż tak wymagająca. Wystarczy spojrzeć na listy. Podróżnicy mają za sobą 162 dni wędrówki. Pokonali 436 500 metrów przewyższenia. Przed nimi jeszcze szmat drogi. Tymczasem zima zbliża się wielkimi krokami.
Trudy górskiej wędrówki niezmiennie rekompensują im zapierające dech w piersiach widoki. Abruzzo zachwyciło Weronikę i Sławka nie tylko pięknymi górami, lecz także zabytkowymi miasteczkami.
- Kiedy wchodzimy na szlak pod Monte Corvo napotykamy Carabinieri, którzy pełnią też rolę strażników parków. Poważni panowie wychodzą z samochodu i pytają dokąd idziemy. Czy mamy mapę? Ostrzegają nas przed niedźwiedziem, który jest w okolicy. Mówią, że będzie padać. Na koniec, widząc, że nas nie odstraszyli, jeden z nich dodał po angielsku „This mountain is dangerous”. Udało nam się nie wybuchnąć śmiechem, a panowie odjechali. To by było kuriozalne, gdybyśmy tu spotkali niedźwiedzia po dwukrotnym przejściu rumuńskich Karpat. Ciężko było zobaczyć miśka w Rumunii, gdzie jest ich 6000, a tutaj zaledwie 60 - mówi Sławek Sanocki.
Na tym etapie wędrówki ponownie musieli zmagać się z opadami. Na szczęście szlak wiedzie tutaj przez las, dzięki czemu mogli częściowo ochronić się przed deszczem. Następnego dnia, w którym planowali wyjście pod Corno Grande (najwyższy szczyt Apenin) prognozy również nie były optymistyczne. Postanowili zatem zaczekać na poprawę aury w miasteczku Pietracamela. Zastanawiali się, czy tego dnia warto kontynuować wędrówkę. Wykorzystując okno pogodowe ostatecznie dotarli do ośrodka narciarskiego Prati di Tivo położonego 400 metrów wyżej.

- Po dojściu do Prati di Tivo prognoza się zmieniła. Padać miało dopiero rano. Mimo późnej godziny zdecydowaliśmy się podejść 800 metrów do schroniska Garibaldi na wysokości 2231 m n.p.m., żeby rano przejść granią przed deszczem. O tej porze roku schroniska są zamknięte, ale nocowaliśmy w pomieszczeniu pełniącym rolę schronu. O poranku odsłania się Corno Grande i wreszcie podziwiamy go w całej okazałości. Kolos robi wrażenie od strony Campo Imperatore. Po przejściu Gran Sasso, pogoda poprawiła się do końca Abruzji - wspomina Weronika Łukaszewska.
Abruzja to jednak nie tylko Gran Sasso. Duże wrażenie na podróżnikach zrobił także Park Narodowy Majelli. To góry z rozległymi widokami. W pasmo Monte Morrone weszli z Popoli Terme. Czekało na nich tutaj aż 2000 metrów przewyższenia. Zeszli po wschodniej stronie z widokiem na Monte Amaro wystającym ponad chmurami. Kolejny był grzbiet Monte Porrara. Wiedzie tu trudny odcinek szlaku z ekspozycjami i osypującymi się kamieniami na wąskiej ścieżce. Jednak ze szczytu roztacza się widok na całą Abruzję.

Włoskie miasteczka położone na zboczach gór były dla dwójki wędrowców atrakcyjną odmianą od górskiej codzienności. W każdym z nich napotkać można na pozostałości zamków, których historia sięga średniowiecza.
W Molise podróżnicy weszli w Apeniny Południowe. Różnice pomiędzy bogatą północą a biednym południem kraju są tutaj nad wyraz widoczne. Głowy Weroniki i Sławka zaprzątnięte są jednak przede wszystkim wędrówką.
- Po karczowaniu szlaków w Molise przyszedł czas na Kampanię. Oj, daje nam ona popalić. Jak w Abruzji, tak i tu góry są wybitne, wyrastające z płaskiej niziny tuż nad poziomem morza. To oznacza, że dziennie pokonujemy 1500-2000 metrów przewyższenia do góry, a mamy na to coraz krótszy dzień. Nie możemy nacieszyć się pogodą, bo od wyjścia z Abruzzo codziennie świeci słońce. Noce są jednak coraz zimniejsze i przymrozki już z nami zostaną. W dzień rozbieramy się do letnich rzeczy, po zachodzie zakładamy wszystko co mamy i śpimy w puchowych kurtkach - relacjonuje Sławek Sanocki.
Podróżnicy zaczynają się spieszyć. Zima zbliża się wielkimi krokami.
Wędrówkę szlakiem Sentiero Italia możecie śledzić na stronie internetowej viamountains.com
Sponsorem wyprawy jest firma JAFAR. Partnerem Miasto Jasło. Partnerami technicznymi: Brubeck, Cumulus. Patronat medialny nad wyprawą objął portal www.jaslo4u.pl.
red.

