Zima w gminie Tarnowiec: piękne krajobrazy i nieprzejezdne drogi
39
Dziś rano na prośbę naszych czytelników sprawdziliśmy jak wygląda sytuacja na drogach w gminie Tarnowiec. W pobliżu miejscowości Łajsce, Zarzecze, Łężyny, Łubo Szlacheckie, drogi były całkowicie nieprzejezdne. Na pocieszenie zostawały jedynie bajeczne poranne widoki na Beskid i Pogórze.

Łajsce
Około 8.00 rano droga biegnąca od Szebni do Wrocanki i Umieszcza była zaśnieżona, jednak śnieg był ubity. Wyraźnie widać było pracę pługa i trasa, choć wymagająca, była przejezdna. Poważne kłopoty zaczynały się w Łajscach.
- Wie pan może czy droga jest przejezdna? – zapytał mężczyzna stojący na przystanku przy skrzyżowaniu dróg. - Już ponad dwadzieścia minut czekam na autobus!


Niedaleko, pod sklepem pracuje pług, tzw. „dmuchawa”, której przyglądają się ludzie. - Już wczoraj po południu nie było mowy o tym, aby tu przejechać. Nawet zwykły pług nie dał rady. Bez „dmuchawy” nie ma mowy o usunięciu zaspy – mówi jedna z osób.
W szkołach w Łajscach i Tarnowcu pytaliśmy o ewentualne „braki” w uczniach, spowodowane problemami na drogach. - Wszyscy dotarli i dali sobie radę – usłyszeliśmy w obydwu sekretariatach. Ekspedientka w sklepie w Łajscach powiedziała nam, iż dzień wcześniej wyprawa do szkoły wyglądał komicznie. - Dzieci jakoś dojechały, ale wyglądało to prześmiesznie: najpierw jechał wielki pług, potem mały płużek, a dopiero za nimi autobus z dzieciakami. Nie udało się za to przedrzeć przez śnieg dostawy pieczywa – mówi sprzedawczyni pokazują puste kosze. Jednak i ten problem kilka minut później się rozwiązał.
Kierunek: Łężyny i Zarzecze
O ile w kierunku Łubna i Kopytowej widać było, iż praca pługu może niebawem rozwiązać problem, o tyle przejażdżka drogą, która powinna prowadzić do Łężyn i Nowego Żmigrodu nasuwała odmienne podejrzenia.
- Jesteśmy tutaj, kilka domów, odcięci od komunikacji – mówią spotkane podczas wypadu do sklepu kobiety.

Pierwszą zaspę udało się nam jakoś pokonać, jednak po kilkudziesięciu metrach okazuje się, że drogi, dosłownie, nie widać. Od pewnego momentu jest ona całkowicie wtopiona w krajobraz (co upodabnia ją, nawiasem mówiąc, do sowy, bacznie obserwującej z drzewa nasze poczynania). Na „drodze” widać jedynie ślady butów.


Podobnie jest na trasie prowadzącej do Zarzecza. Dość dobrze odśnieżona droga kończy się w pewnym momencie zaspą – miejscem, w którym kierowca pługa zrezygnował z dalszego odśnieżania.
Wójt: dajemy radę
Około południa skontaktowaliśmy się z wójtem gminy Tarnowiec panem Bogusławem Wójcikiem. - Drogi powiatowe są już odśnieżone. Zostały problemy w dwóch miejscach, ale wszystkie problemy powinny być dzisiaj rozwiązane. Takie sytuacje zdarzają się co roku, przy dużych opadach i wietrze z jakim mamy tutaj do czynienia nie może być inaczej – powiedział wójt.
Czytaj: Droga między Nowym Żmigrodem a Wolą Cieklińską całkowicie zamknięta
Kamil Sokołowski

Łajsce
Około 8.00 rano droga biegnąca od Szebni do Wrocanki i Umieszcza była zaśnieżona, jednak śnieg był ubity. Wyraźnie widać było pracę pługa i trasa, choć wymagająca, była przejezdna. Poważne kłopoty zaczynały się w Łajscach.
- Wie pan może czy droga jest przejezdna? – zapytał mężczyzna stojący na przystanku przy skrzyżowaniu dróg. - Już ponad dwadzieścia minut czekam na autobus!


Niedaleko, pod sklepem pracuje pług, tzw. „dmuchawa”, której przyglądają się ludzie. - Już wczoraj po południu nie było mowy o tym, aby tu przejechać. Nawet zwykły pług nie dał rady. Bez „dmuchawy” nie ma mowy o usunięciu zaspy – mówi jedna z osób.
W szkołach w Łajscach i Tarnowcu pytaliśmy o ewentualne „braki” w uczniach, spowodowane problemami na drogach. - Wszyscy dotarli i dali sobie radę – usłyszeliśmy w obydwu sekretariatach. Ekspedientka w sklepie w Łajscach powiedziała nam, iż dzień wcześniej wyprawa do szkoły wyglądał komicznie. - Dzieci jakoś dojechały, ale wyglądało to prześmiesznie: najpierw jechał wielki pług, potem mały płużek, a dopiero za nimi autobus z dzieciakami. Nie udało się za to przedrzeć przez śnieg dostawy pieczywa – mówi sprzedawczyni pokazują puste kosze. Jednak i ten problem kilka minut później się rozwiązał.
Kierunek: Łężyny i Zarzecze
O ile w kierunku Łubna i Kopytowej widać było, iż praca pługu może niebawem rozwiązać problem, o tyle przejażdżka drogą, która powinna prowadzić do Łężyn i Nowego Żmigrodu nasuwała odmienne podejrzenia.


- Jesteśmy tutaj, kilka domów, odcięci od komunikacji – mówią spotkane podczas wypadu do sklepu kobiety.

Pierwszą zaspę udało się nam jakoś pokonać, jednak po kilkudziesięciu metrach okazuje się, że drogi, dosłownie, nie widać. Od pewnego momentu jest ona całkowicie wtopiona w krajobraz (co upodabnia ją, nawiasem mówiąc, do sowy, bacznie obserwującej z drzewa nasze poczynania). Na „drodze” widać jedynie ślady butów.


Podobnie jest na trasie prowadzącej do Zarzecza. Dość dobrze odśnieżona droga kończy się w pewnym momencie zaspą – miejscem, w którym kierowca pługa zrezygnował z dalszego odśnieżania.
Wójt: dajemy radę
Około południa skontaktowaliśmy się z wójtem gminy Tarnowiec panem Bogusławem Wójcikiem. - Drogi powiatowe są już odśnieżone. Zostały problemy w dwóch miejscach, ale wszystkie problemy powinny być dzisiaj rozwiązane. Takie sytuacje zdarzają się co roku, przy dużych opadach i wietrze z jakim mamy tutaj do czynienia nie może być inaczej – powiedział wójt.
Czytaj: Droga między Nowym Żmigrodem a Wolą Cieklińską całkowicie zamknięta
Kamil Sokołowski
