Znowu braknie miejsc w przedszkolach
8
W poniedziałek, 15 marca ruszają zapisy do jasielskich przedszkoli. Już teraz wiadomo, że miejsc dla wszystkich dzieci nie wystarczy. W dziewięciu miejskich placówkach i jednej prywatnej jest wolnych łącznie 945 miejsc. Chętnych – ponad tysiąc.
Problem z miejscami w przedszkolach istnieje już od wielu lat, ale dopiero niedawno stało się to wyraźnie zauważalne. Dlaczego? Bo zmienił się sposób myślenia rodziców. Kiedyś więcej dzieci przebywało w domu, gdzie zajmowały się nimi babcie, czy też mamy. Teraz większość rodziców pracuje, a zatrudnienie opiekunki wiąże się z dużymi kosztami. Poza tym przedszkole, oprócz tego, że jest tańsze, stymuluje także rozwój dziecka, uczy go określonych zachowań w grupie.
Obecnie do wszystkich dziesięciu przedszkoli w Jaśle uczęszcza 971 dzieci. Niestety, ta ilość nie pokrywa zapotrzebowania, a jedyne - jak na razie - prywatne przedszkole nie rozwiązuje problemu. Dobrze, że jest, ale trzeba za nie płacić. Średnio na jedno przedszkole w każdym roku szkolnym zwalnia się 25 miejsc. Trzeba w tej grupie uwzględnić też 6-latki, bo jednak większość rodziców nie chce posyłać do szkoły swoich pociech rok wcześniej. Dlatego w najtrudniejszej sytuacji są 4-5-latki.


W Przedszkolu Miejskim nr 3 przy ul. Floriańskiej decyzję o przyjęciu dzieci podejmie specjalnie powołana do tego komisja, skład której stanowić będzie dwoje rodziców z Rady Rodziców, dwóch przedstawicieli Rady Pedagogicznej, dyrektora placówki oraz przedstawiciela organu prowadzącego, czyli Urzędu Miasta. - Będziemy się starać przyjąć możliwie, zgodnie z prawem, jak największą liczbę dzieci. W tym przedszkolu mogę przyjąć na wolne miejsca 25 dzieci, głównie 3- i 4-latki. Decyzję jednak podejmie komisja. Przyszłoroczne 6-latki nie pójdą jeszcze do szkoły, bo rodzice nie wyrazili deklaracji i będzie więcej chętnych. Spróbujemy podjąć decyzję, choć wiem, że nie zadowoli się wszystkich rodziców – mówi Bogumiła Sojka, dyrektor PM nr 3 w Jaśle. Dokonując wyboru, komisja rekrutacyjna będzie brała pod uwagę kryteria wynikające z ustawy o systemie oświaty, tzn. pierwszeństwo będą miały dzieci samotnych matek czy ojców, dzieci rodziców z orzeczoną niepełnosprawnością oraz 5-i 6-latki Ale nie tylko. - Będziemy jeszcze brać pod uwagę takie specyficzne kryteria, tzn. dzieci, które mają u nas rodzeństwo w przedszkolu, dzieci, których rodzeństwo już do nas chodziło. Będziemy brać pod uwagę rodziców pracujących, bo rodzic który pracuje nie ma wyjścia, musi zostawić dziecko w przedszkolu. Trzeba takie kryteria przyjąć, żeby pomóc tym, którzy naprawdę tego potrzebują – zapewnia Sojka.
Miejsca dla najstarszej grupy przedszkolaków ma Prywatne Bajkowe Przedszkole. Na rok 2010/2011 może przyjąć dziesięcioro 5-cio i 6-cio latków.

- W tej chwili mamy wolne miejsca dla dziesięciorga dzieci w wieku 5 i 6 lat. Na razie nie mamy jeszcze ani jednego podania do tej grupy – mówi nam Teresa Tęcza, współwłaścicielka „Bajkowego Przedszkola”.
W tej placówce zapisy trwają przez cały rok. Jednak w połowie kwietnia jest przeprowadzana ankieta wśród rodziców. – Mają się w niej opowiedzieć, czy ich dzieci będą kontynuować naukę w naszym przedszkolu czy nie. Wtedy mamy pewność, odnośnie dzieci chodzących do nas, bo wtedy możemy ustalić tę liczbę. Niektórzy w ankietach wprost opowiadają się, że dzieci albo będą chodzić do innego przedszkola, albo rezygnują z różnych względów – dodaje Tęcza. Najczęściej jednak sytuacja się wyjaśnia po rekrutacji w przedszkolach miejskich. - Wiadomo, że jak się tam dzieci nie dostaną, to wówczas rodzice zaczynają poszukiwania i nasi rodzice mogą się wtedy konkretnie wypowiedzieć. Niektórzy zabierają od nas dzieci ze względów finansowych i starają się przedszkola miejskie. My czekamy aż skończy się rekrutacja w przedszkolach miejskich i wtedy taką akcję przeprowadzamy u nas, żeby ustalić ilość miejsc. Nawet gdyby było dużo chętnych dzieciaków do nas, to my też mamy ograniczoną ilość miejsc. Nie możemy przyjąć każdego – zaznacza pani Teresa.
Niebagatelną rolę odgrywa tutaj kwestia finansowa. Od stycznia tego roku przedszkola miejskie są jeszcze tańsze, bo można odliczyć każdy dzień nieobecności dziecka w przedszkolu, łącznie z opłatą stałą. Przykładowo: 20 dni x 6 zł (koszt przygotowania posiłku) + 5 zł (surowce) = 11 zł x 20 dni = 220 zł za styczeń. A do końca ubiegłego roku pobyt dziecka był liczony w następujący sposób: 20 dni x 4,50 (surowce) + opłata stała 107 zł = 197 zł. W Bajkowym Przedszkolu opłata co prawda jest niezmienna od 3 lat, ale nie każdego rodzica stać na wydatek 450 zł miesięcznie.
Kolejna różnica przemawiająca na korzyść miejskich placówek polega na dofinansowaniu. Miejskie placówki są dotowane przez Urząd Miasta w 100%, natomiast od stycznia br. Bajkowe Przedszkole otrzymuje minimalną gwarantowaną w ustawie o systemie oświaty stawkę w wysokości 75%. - Otrzymaliśmy wyjaśnienie z Urzędu Miasta, że to ze względu na oszczędności budżetowe. Miasto postąpiło zgodnie z prawem, ponieważ zapis mówi, że nie mniej niż 75%, a gmina tylko z dobrej woli może to zwiększyć. Ta stawka obowiązuje od stycznia 2010 roku. Przez poprzednie dwa lata nasze przedszkole miało dotację w wysokości 100%. – mówi Teresa Tęcza.
Mimo takiej sytuacji Bajkowe Przedszkole będzie się nadal rozwijać. Już niebawem zostanie otworzony kolejny oddział dla dzieci, które ukończyły 2 lata. - Powstanie dodatkowo ok. 25 miejsc. To będzie oferta skierowana dla rodziców, których dzieci mają poniżej 2,5 lat. Jeżeli rodzice chcieliby przysłać dzieci jeszcze przed wakacjami, to będzie taka możliwość – podkreśla Teresa Tęcza.
Katarzyna Pacwa-Wilk
k.pacwa@jaslo4u.pl
Problem z miejscami w przedszkolach istnieje już od wielu lat, ale dopiero niedawno stało się to wyraźnie zauważalne. Dlaczego? Bo zmienił się sposób myślenia rodziców. Kiedyś więcej dzieci przebywało w domu, gdzie zajmowały się nimi babcie, czy też mamy. Teraz większość rodziców pracuje, a zatrudnienie opiekunki wiąże się z dużymi kosztami. Poza tym przedszkole, oprócz tego, że jest tańsze, stymuluje także rozwój dziecka, uczy go określonych zachowań w grupie.
Obecnie do wszystkich dziesięciu przedszkoli w Jaśle uczęszcza 971 dzieci. Niestety, ta ilość nie pokrywa zapotrzebowania, a jedyne - jak na razie - prywatne przedszkole nie rozwiązuje problemu. Dobrze, że jest, ale trzeba za nie płacić. Średnio na jedno przedszkole w każdym roku szkolnym zwalnia się 25 miejsc. Trzeba w tej grupie uwzględnić też 6-latki, bo jednak większość rodziców nie chce posyłać do szkoły swoich pociech rok wcześniej. Dlatego w najtrudniejszej sytuacji są 4-5-latki.


W Przedszkolu Miejskim nr 3 przy ul. Floriańskiej decyzję o przyjęciu dzieci podejmie specjalnie powołana do tego komisja, skład której stanowić będzie dwoje rodziców z Rady Rodziców, dwóch przedstawicieli Rady Pedagogicznej, dyrektora placówki oraz przedstawiciela organu prowadzącego, czyli Urzędu Miasta. - Będziemy się starać przyjąć możliwie, zgodnie z prawem, jak największą liczbę dzieci. W tym przedszkolu mogę przyjąć na wolne miejsca 25 dzieci, głównie 3- i 4-latki. Decyzję jednak podejmie komisja. Przyszłoroczne 6-latki nie pójdą jeszcze do szkoły, bo rodzice nie wyrazili deklaracji i będzie więcej chętnych. Spróbujemy podjąć decyzję, choć wiem, że nie zadowoli się wszystkich rodziców – mówi Bogumiła Sojka, dyrektor PM nr 3 w Jaśle. Dokonując wyboru, komisja rekrutacyjna będzie brała pod uwagę kryteria wynikające z ustawy o systemie oświaty, tzn. pierwszeństwo będą miały dzieci samotnych matek czy ojców, dzieci rodziców z orzeczoną niepełnosprawnością oraz 5-i 6-latki Ale nie tylko. - Będziemy jeszcze brać pod uwagę takie specyficzne kryteria, tzn. dzieci, które mają u nas rodzeństwo w przedszkolu, dzieci, których rodzeństwo już do nas chodziło. Będziemy brać pod uwagę rodziców pracujących, bo rodzic który pracuje nie ma wyjścia, musi zostawić dziecko w przedszkolu. Trzeba takie kryteria przyjąć, żeby pomóc tym, którzy naprawdę tego potrzebują – zapewnia Sojka.
Miejsca dla najstarszej grupy przedszkolaków ma Prywatne Bajkowe Przedszkole. Na rok 2010/2011 może przyjąć dziesięcioro 5-cio i 6-cio latków.

- W tej chwili mamy wolne miejsca dla dziesięciorga dzieci w wieku 5 i 6 lat. Na razie nie mamy jeszcze ani jednego podania do tej grupy – mówi nam Teresa Tęcza, współwłaścicielka „Bajkowego Przedszkola”.
W tej placówce zapisy trwają przez cały rok. Jednak w połowie kwietnia jest przeprowadzana ankieta wśród rodziców. – Mają się w niej opowiedzieć, czy ich dzieci będą kontynuować naukę w naszym przedszkolu czy nie. Wtedy mamy pewność, odnośnie dzieci chodzących do nas, bo wtedy możemy ustalić tę liczbę. Niektórzy w ankietach wprost opowiadają się, że dzieci albo będą chodzić do innego przedszkola, albo rezygnują z różnych względów – dodaje Tęcza. Najczęściej jednak sytuacja się wyjaśnia po rekrutacji w przedszkolach miejskich. - Wiadomo, że jak się tam dzieci nie dostaną, to wówczas rodzice zaczynają poszukiwania i nasi rodzice mogą się wtedy konkretnie wypowiedzieć. Niektórzy zabierają od nas dzieci ze względów finansowych i starają się przedszkola miejskie. My czekamy aż skończy się rekrutacja w przedszkolach miejskich i wtedy taką akcję przeprowadzamy u nas, żeby ustalić ilość miejsc. Nawet gdyby było dużo chętnych dzieciaków do nas, to my też mamy ograniczoną ilość miejsc. Nie możemy przyjąć każdego – zaznacza pani Teresa.
Niebagatelną rolę odgrywa tutaj kwestia finansowa. Od stycznia tego roku przedszkola miejskie są jeszcze tańsze, bo można odliczyć każdy dzień nieobecności dziecka w przedszkolu, łącznie z opłatą stałą. Przykładowo: 20 dni x 6 zł (koszt przygotowania posiłku) + 5 zł (surowce) = 11 zł x 20 dni = 220 zł za styczeń. A do końca ubiegłego roku pobyt dziecka był liczony w następujący sposób: 20 dni x 4,50 (surowce) + opłata stała 107 zł = 197 zł. W Bajkowym Przedszkolu opłata co prawda jest niezmienna od 3 lat, ale nie każdego rodzica stać na wydatek 450 zł miesięcznie.
Kolejna różnica przemawiająca na korzyść miejskich placówek polega na dofinansowaniu. Miejskie placówki są dotowane przez Urząd Miasta w 100%, natomiast od stycznia br. Bajkowe Przedszkole otrzymuje minimalną gwarantowaną w ustawie o systemie oświaty stawkę w wysokości 75%. - Otrzymaliśmy wyjaśnienie z Urzędu Miasta, że to ze względu na oszczędności budżetowe. Miasto postąpiło zgodnie z prawem, ponieważ zapis mówi, że nie mniej niż 75%, a gmina tylko z dobrej woli może to zwiększyć. Ta stawka obowiązuje od stycznia 2010 roku. Przez poprzednie dwa lata nasze przedszkole miało dotację w wysokości 100%. – mówi Teresa Tęcza.
Mimo takiej sytuacji Bajkowe Przedszkole będzie się nadal rozwijać. Już niebawem zostanie otworzony kolejny oddział dla dzieci, które ukończyły 2 lata. - Powstanie dodatkowo ok. 25 miejsc. To będzie oferta skierowana dla rodziców, których dzieci mają poniżej 2,5 lat. Jeżeli rodzice chcieliby przysłać dzieci jeszcze przed wakacjami, to będzie taka możliwość – podkreśla Teresa Tęcza.
Katarzyna Pacwa-Wilk
k.pacwa@jaslo4u.pl
