Zwarcie instalacji elektrycznej przyczyną tragedii
Biegły w zakresie pożarnictwa wydał opinię w sprawie pożaru domu w Nowym Żmigrodzie, w którym zginęła dwójka małych dzieci. Jego zdaniem doszło do zwarcia instalacji elektrycznej w gniazdku.

Do tragicznego zdarzenia doszło 27 marca nad ranem tuż przed świętami wielkanocnymi. Dwójka dzieci dziesięciomiesięczny Matias i trzyletnia Emi zginęli w pożarze drewnianego domu w Nowym Żmigrodzie. Ogień rozprzestrzenił się bardzo szybko. Powstało duże zadymienie, które nie pozwoliło matce pomóc swoim dzieciom.
W pokoju, w którym znajdowały się dzieci był włączony telewizor. 3-letnia Emi nie spała oglądając program. Sylwia. M wyszła na 2-3 minuty z domu po opał do pieca, a przy okazji poprawić antenę telewizyjną, gdyż już wcześniej pojawiały się problemy związane z brakiem sygnału.
- Matka w momencie, kiedy wbiegła do domu nie widziała swoich dzieci, ze względu na duże zadymienie. Twierdzi, że próbowała ciągnąć za łóżko – mówi Kazimierz Łaba, zastępca prokuratora rejonowego w Jaśle. - Matka wyszła z domu na krótko. Nie widzimy popełnienia przestępstwa z jej strony. Gdyby nie było jej dłużej to moglibyśmy twierdzić, że naraziła dzieci na niebezpieczeństwo – dodaje.

Zdaniem biegłego prawdopodobnie przyczyną pożaru było zwarcie instalacji elektrycznej włączonego telewizora.
Powstanie jeszcze analiza z działań pożarniczych, którą przygotuje straż pożarna w Jaśle. Na tym zakończy się sprawa.
(icz)

