Mieszkaniowa wojna w Jaśle
W Jaśle kilkudziesięciu lokatorów na osiedlu Gamrat chce uzyskać prawo własności do zajmowanych mieszkań. Twierdzą jednak, że spółdzielnia aż ośmiokrotnie zawyżyła cenę wykupu. Prezes nie ma sobie nic do zarzucenia i powołuje się na stosowne przepisy. Lokatorzy też, więc problem musi rozstrzygnąć sąd.

Kiedyś były to hotele
Spór dotyczy mieszkań w 3 blokach. Kiedyś były to hotele dla pracowników zakładów tworzyw sztucznych GAMRAT. Kilka lat temu budynki kupiła od firmy Jasielska Spółdzielnia Mieszkaniowa. Zainwestowała 2 miliony złotych w remont i przekształciła je w pełnowartościowe bloki mieszkalne. Ale lokatorzy nie chcą dłużej być najemcami mieszkań. Chcą skorzystać z możliwości uwłaszczenia się.
Wiesław Zbylut: „Jest problem - spółdzielnia po wymianie pism ze spółdzielnią, myśmy złożyli i ona nam złożyła owszem ofertę, w której obciążyła nas kosztem modernizacji tego budynku.”
Doszły jeszcze koszty zakupu budynku powiększone o wartość inflacji. W sumie dało to około 16-tu tysięcy złotych za mieszkanie. Lokatorzy są oburzeni. Twierdzą, że powinni mieć możliwość wykupienia mieszkań za około dwóch tysięcy złotych, czyli tyle ile spółdzielnia zapłaciła za nie GAMRATOWI.
Grażyna Żygłowicz: „Myśmy kupę lat pracowali w Gamracie to nie to, że ja przyszłam z nikąd więc maje pieniądze, pracowników Gamratu szły na to.”
Mieszkańcy spornych lokali twierdzą, że nie stać ich na tak kosztowne uwłaszczenie. Zdaniem Janusza Przetacznika, prezesa Jasielskiej Spółdzielni Mieszkaniowej wszystko jest zgodne z ustawą o uwłaszczeniu lokatorów spółdzielni: „Te mieszkania mieszczą się czy są zlokalizowane w budynkach, które nie podlegają pod przepisy tej ustawy gdyż te mieszkania powstały w wyniku działalności inwestycyjnej a nie nieodpłatnego przejęcia.”
Dlatego spółdzielnia chcę odzyskać wszystkie pieniądze jakie zainwestowała w te budynki. Niektórzy lokatorzy już znają propozycje spółdzielni, jednak jak twierdzą wciąż nie wiedzą w jaki sposób wyceniono ich mieszkania.
Jerzy Rumiński: „Problemy są bo dostałem wycenę mojego mieszkania prawie 30 tysięcy złotych, 28 z groszami.” - „Dlaczego taka wysoka wycena?” „Tego to już ja nie wiem.”
Wiesław Zbylut: „Jeżeli nas ta ustawa nie dotyczy to po prostu sprawa jest taka, że musi to niestety sąd rozstrzygnąć.”
Miał rozstrzygnąć, ale spółdzielnia przedłożyła nowe dokumenty i sprawę odroczono do września. Co ciekawe skarżący spółdzielnię podają w pozwach wartość rynkową zajmowanych lokali. Nawet gdy sprawę przegrają, koszty procesu poniesie spółdzielnia, bo takie zapis znajduje się w ustawie o uwłaszczeniu.

