Alert RCB w Jaśle i na Podkarpaciu. Co wydarzyło się dzisiaj i czy było zagrożenie?
Mieszkańcy powiatu jasielskiego oraz znacznej części województwa podkarpackiego otrzymali w czwartek alerty Rządowego Centrum Bezpieczeństwa związane z rosyjskim atakiem powietrznym na zachodnią Ukrainę. W regionie uruchamiano również sygnały alarmowe. Komunikaty mogły wzbudzić niepokój, jednak najważniejsza informacja brzmi: zagrożenie zostało odwołane, a Dowództwo Operacyjne poinformowało, że nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.

__________ Fot. Zdjęcie ilustracyjne
W czwartek, 17 września, przed południem sytuacja za wschodnią granicą Polski spowodowała uruchomienie procedur bezpieczeństwa. Federacja Rosyjska prowadziła ataki z wykorzystaniem bezzałogowych statków powietrznych na cele położone w zachodniej części Ukrainy.
O godz. 11.40 Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało o rozpoczęciu operowania lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej. W stan gotowości postawiono również naziemne systemy obrony powietrznej i rozpoznania radiolokacyjnego. Wojsko od początku podkreślało, że działania mają charakter prewencyjny i służą zabezpieczeniu przestrzeni powietrznej RP.
Alert trafił także do mieszkańców powiatu jasielskiego
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa rozesłało komunikaty do mieszkańców szeregu powiatów województw podkarpackiego i lubelskiego. Na liście znalazł się również powiat jasielski.
W jednym z komunikatów mieszkańcy zostali ostrzeżeni o zagrożeniu z powietrza i wezwani do znalezienia bezpiecznego miejsca, stosowania się do poleceń służb oraz oczekiwania na dalsze informacje.
Tak sformułowany alert należy traktować poważnie. Nie oznacza on jednak automatycznie, że doszło do ataku na terytorium Polski. Jest elementem systemu ostrzegania uruchamianego w sytuacji, w której rozwój wydarzeń może wymagać szybkiej reakcji mieszkańców i służb.
Jak przekazał rzecznik Dowództwa Operacyjnego RSZ ppłk Jacek Goryszewski, przyczyną podjęcia działań było m.in. zbliżanie się w kierunku polskiej granicy odrzutowego bezzałogowego statku powietrznego. Według przekazanych informacji maszyna najprawdopodobniej spadła lub została zestrzelona po stronie ukraińskiej, około 4 km od granicy z Polską.
Polska przestrzeń powietrzna nie została naruszona
Po niespełna godzinie sytuacja zaczęła wracać do normy. O godz. 12.46 Dowództwo Operacyjne poinformowało o zakończeniu operowania wojskowego lotnictwa. Systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego powróciły do standardowej działalności.
Co najważniejsze, wojsko podało, że nie odnotowano naruszenia przestrzeni powietrznej Rzeczypospolitej Polskiej.
Następnie Rządowe Centrum Bezpieczeństwa rozesłało wiadomość odwołującą wcześniejsze ostrzeżenie:
„UWAGA! Odwołano zagrożenie atakiem z powietrza. Brak zagrożenia na terenie Polski”.
Alert to ostrzeżenie, nie powód do paniki
Dzisiejsza sytuacja pokazuje, że komunikaty dotyczące bezpieczeństwa mogą pojawić się nagle i mieć bardzo poważne brzmienie. W takim przypadku najlepszą reakcją nie jest jednak panika ani szukanie odpowiedzi w niesprawdzonych wpisach publikowanych w internecie.
Alert RCB należy przeczytać do końca i wykonać przekazane w nim zalecenia. W dalszej kolejności warto śledzić informacje Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, Dowództwa Operacyjnego RSZ, służb oraz lokalnych władz.
Nie należy również zakładać, że skoro poprzedni alert został szybko odwołany, następne ostrzeżenia można zignorować. Każdy taki komunikat dotyczy konkretnej sytuacji i powinien być traktowany zgodnie z jego treścią.
W przypadku czwartkowych wydarzeń procedury bezpieczeństwa zostały uruchomione w związku z rosyjskim atakiem prowadzonym po ukraińskiej stronie granicy i szybko zbliżającym się do niej obiektem. Wojsko podjęło działania zabezpieczające, a po ustaniu zagrożenia zarówno operację lotniczą, jak i alert zakończono.
Na terenie Polski nie odnotowano naruszenia przestrzeni powietrznej, a RCB oficjalnie poinformowało o braku zagrożenia.
Red.


