Atak psów w Jaśle. Ranne psy nie przeżyły – makabryczne sceny w centrum Jasła
Do dramatycznych zdarzeń doszło na ulicy Śniadeckich i w rejonie ulicy Floriańskiej. Dwa groźne psy biegały i atakowały inne zwierzęta. W wyniku odniesionych obrażeń konieczne było uśpienie dwóch poszkodowanych psów.
Pierwszy atak przy ogródku jordanowskim
Najpierw miała miejsce sytuacja w rejonie ulicy Śniadeckich w pobliżu ogródka jordanowskiego. Ofiarą ataku padł mały pies należący do rodziny pani Małgorzaty. Zwierzę odniosło tak poważne obrażenia, że następnego dnia konieczne było jego uśpienie.

__________ Fot. Pixabay | Zdjęcie ilustracyjne
Jak relacjonuje właścicielka, do ataku doszło we wtorek wieczorem (7.04.2026), między godziną 19 a 20, zaledwie kilka metrów od bloku, tuż przy wejściu w okolice ogródka jordanowskiego.
– Dzieci wyszły z psem przed wejście na ogródek. Wtedy zaatakowały go te psy. Dzisiaj został uśpiony. Miał pięć złamań i nie mógł ruszyć szczęką. – mówi pani Małgorzata.
Pies był niewielki, ważył około 6 kilogramów. Jak wynika z relacji, dwa większe psy zaatakowały go niemal od razu po wyjściu dzieci z klatki. Wszystko rozegrało się błyskawicznie, a dzieci wróciły do domu z zakrwawionym zwierzęciem, w szoku i zapłakane.
Jeszcze tego samego wieczoru rozpoczęła się walka o uratowanie psa. Zwierzę otrzymało pomoc doraźną, jednak obrażenia okazały się bardzo poważne. Rodzina była zmuszona szukać pomocy poza Jasłem, gdzie brakuje całodobowej opieki weterynaryjnej. Ostatecznie konieczny był wyjazd do Gorlic.
– Z powodu obrażeń. Nie dało się nic zrobić – relacjonuje pani Małgorzata, mówiąc o decyzji o uśpieniu psa.
Z jej relacji wynika, że obrażenia były bardzo rozległe. Szczególnie poważnie uszkodzona została szczęka. Jak usłyszała rodzina od weterynarza, skala obrażeń była tak duża, że nie rokowała skutecznego leczenia.
Cała sytuacja odbiła się mocno na dzieciach, które były świadkami zdarzenia. W chwili ataku z psem przebywała 15-letnia córka oraz młodsze, 9-letnie dziecko.
– Całą noc nie spaliśmy, a dzieci mają taką traumę, że trudno to opisać – przyznaje kobieta.
Jak wynika z relacji, psy miały biec od ulicy Przemysłowej w stronę Jana Pawła II, Śniadeckich i Floriańskiej. Kobieta opisuje je jako dwa czarne psy tej samej rasy, z postawionymi uszami, większe od małego kundelka, którego zaatakowały.
Właściciele nie kryją, że poza bólem po stracie psa pozostaje też strach o bezpieczeństwo dzieci i mieszkańców. Z relacji mieszkańców wynika, że sytuacja mogła zakończyć się znacznie tragiczniej. W chwili zdarzenia w pobliżu znajdowały się dzieci, a agresywne psy poruszały się bez kontroli. Sprawa budzi coraz większe emocje, bo wszystko wydarzyło się praktycznie w środku miasta, w miejscu, które mieszkańcy uznają za spokojne i bezpieczne.
Kolejny atak przy ulicy Floriańskiej
Niedługo później doszło do kolejnego ataku. Psy pobiegły dalej w kierunku ulicy Floriańskiej, gdzie przed jednym z bloków zaatakowały kolejnego psa.
Podczas spaceru pies pana Grzegorza został zaatakowany przez te same psy. Zwierzę doznało poważnych obrażeń. Mimo późnej pory właścicielowi udało się znaleźć i wezwać na miejsce weterynarza. Po zbadaniu psa na miejscu konieczne było jego natychmiastowe uśpienie.
Do ataku doszło, gdy na spacerze znajdował się syn właściciela.
– Syn już wracał do domu ze spaceru. To było dosłownie 30 metrów od mieszkania. Te psy go napadły – atakowały z jednej i z drugiej strony. Syn wołał o pomoc – relacjonuje pan Grzegorz.
Świadkowie zdarzenia ruszyli na pomoc. Jeden z mężczyzn podbiegł, inny próbował spłoszyć agresywne zwierzęta samochodem. Po chwili pojawiło się więcej osób, psy oddaliły się w stronę obwodnicy.
Stan zaatakowanego psa był bardzo ciężki. Zwierzę doznało poważnych obrażeń wewnętrznych.
– Miał przebite płuco. Pies wykrwawiał się na kolanach syna – mówi właściciel.
Na miejsce została wezwana policja. Funkcjonariusze przyjęli zgłoszenie i podjęli czynności. Jak wynika z relacji, jeden z agresywnych psów został później potrącony przez samochód. Patrol po przyjęciu zgłoszenia pojechał zabezpieczyć tego psa, który został potrącony.
Interwencja służb i ustalenia funkcjonariuszy
Jak przekazała jasielska policja, zgłoszenia dotyczące agresywnych psów zostały potwierdzone, a funkcjonariusze niezwłocznie podjęli działania na miejscu zdarzeń.
– We wtorek, 7 kwietnia br. około godz. 20.20 jasielscy policjanci otrzymali kilka zgłoszeń dotyczących zdarzeń z udziałem dwóch biegających bez opieki psów, które miały zaatakować inne zwierzęta. – poinformowała podkom. Barbara Pawłowska, pełniąca obowiązki rzecznika prasowego Komendy Powiatowej Policji w Jaśle.
Z ustaleń policjantów wynika, że dwa psy poruszające się bez nadzoru zaatakowały inne zwierzęta, doprowadzając do ich poważnych obrażeń. Mundurowi ustalili właściciela czworonogów oraz potwierdzili, że były one zaszczepione. Jeden z agresywnych psów został potrącony przez pojazd i nie przeżył – jego ciało zabezpieczył lekarz weterynarii. Drugie zwierzę zostało odebrane przez właściciela.
Obecnie prowadzone są czynności w kierunku naruszenia art. 77 kodeksu wykroczeń, który dotyczy niezachowania środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia. Śledczy ustalają dokładny przebieg i wszystkie okoliczności zdarzenia.
AJ

