Biegły sądowy podejrzewał u Joanny Paszyńskiej zator tętnicy płucnej. Sekcja zwłok tego nie potwierdziła
W Sądzie Rejonowym w Jaśle trwa proces w sprawie śmierci 32-letniej Joanny Paszyńskiej, która osiem dni po wyjściu ze szpitala, będąc po zabiegu usunięcia woreczka żółciowego zmarła w domu. Sędzia Agata Rolek-Lubaś przesłuchała w tej sprawie kolejnych świadków, w tym personel medyczny oraz biegłego medycyny sądowej, który wykonał sekcję zwłok kobiety.

Jednym ze świadków przesłuchanych w sprawie śmierci Joanny Paszyńskiej był lekarz chirurg z 40-letnim doświadczeniem, który brał udział w zabiegu usunięcia pęcherzyka żółciowego pacjentki jako druga asysta. Jak zeznał przed sądem, nie zauważył niepokojących symptomów, które mogłyby świadczyć o problemach technicznych operatorów. Operacja przebiegała klasycznie. - Z tego co pamiętam, pęcherzyk żółciowy był mały, marski, co powoduje, że bezpieczniejszą metodą była metoda otwarta – mówił. - Metody te stosuje się wtedy, kiedy występują trudne warunki anatomiczne uniemożliwiające trudne wnęki wątroby i zapewnia to większe bezpieczeństwo operacji – dodał. Zapewnił również, że przed zakończeniem zabiegu zespół operujący sprawdził, czy nie wystąpiło krwawienie z miąższu lub naczyń wątroby (hemostaza), a także czy nie ma zauważalnych objawów wycieku treści żółciowych z wnęki wątroby. - Założono dren do wnęki wątroby tzw. asekuracyjny i zamknięto jamę otrzewną. Na tym moja rola się skończyła – powiedział chirurg. To on na podstawie dokumentacji choroby wypisał Joannę Paszyńską do domu wraz z zaleceniami. - Tej pacjentki nie pamiętam dokładnie, niczym specjalnym nie zwracała na siebie uwagi – powiedział świadek.
Decyzja o wypisie Joanny Paszyńskiej zapadła podczas porannego obchodu lekarzy. Wypis sporządził na podstawie zebranej historii pobytu pacjentki. Jak zeznał, nic w dokumentacji nie zaniepokoiło go jako lekarza. Ponadto nie miał żadnych sygnałów ani z personelu lekarskiego ani pielęgniarskiego o pogarszającym się stanie zdrowia J. Paszyńskiej. Jak podkreślił oskarżony Szymon N., biegli z Bytomia zarzucili, że podczas operacji lekarze nie wykonali kontrastowania dróg żółciowych, nie wiedząc, że jest założona proteza - Czy były wskazania i możliwość do wykonania tych procedur w przypadku stentu w drogach żółciowych? - pytał oskarżony. - W świetle mojej wiedzy istnienie protezy w drogach żółciowych zapewnia drożność i nie ma potrzeby otwierania dróg żółciowych z narażeniem doprowadzenia do zakażenia bądź wycieku żółci – wyjaśnił świadek.

Sąd przesłuchał również biegłego z zakresy medycyny sądowej, który stwierdził zgon Joanny Paszyńskiej i w obecności prokuratora przeprowadził sekcję zwłok kobiety. W domu, gdzie znaleziono ciało kobiety biegły stwierdził dużą objętość brzucha, co wskazywało na obecność płynu w jamie otrzewnowej.
- Podejrzewałem, że przyczyną zgonu mógł być zator tętnicy płucnej, co często występuje po zabiegach operacyjnych. Po konsultacji z prokuratorem obecnym na miejscu została podjęta decyzja o sądowej sekcji zwłok. Autopsja nie wskazała bezpośredniej przyczyny zgonu. Nie stwierdziłem podejrzewanego zatoru. Potwierdził się jednak płyn wodojasny, bez domieszki krwi ani żółci. W celu doprecyzowania przyczyny zgonu, pobrałem różne wycinki do przeprowadzenia badania histopatologicznego. Sprawę tę przekazano dalej – wyjaśnił biegły.
Śladów udziału osób trzecich nie widział. Ponadto wyraził opinię, że gdyby miał miejsce błąd lekarski polegający na przecięciu naczyń krwionośnych czy żółciowych, to ten płyn w jamie brzusznej nie mógłby być jasny. - Byłby żółty, albo czerwony albo ropny, cuchnący. Tego się nie da przeoczyć – mówił świadek. Odniósł się również do pytania oskarżonego, czy w tej sytuacji należałoby zrobić ekshumację w Zakładzie Medycyny Sądowej i czy wykonanie ponownej sekcji zwłok wniosłoby coś więcej w tę sprawę. - Upływ czasu na pewno zaciera pewne ślady, które można byłoby dostrzec. Z tego co ja się orientuję, do oceny struktury tkankowej po takim upływie czasu byłoby trudne. Można byłoby wykryć alkohol, jakieś toksyny – dodał.
Sąd przesłuchał także pracownice personelu pielęgniarskiego - emerytowaną oddziałową i jej zastępcę oraz sekretarkę na Oddziale Chirurgii.
Prokurator wniósł w akcie oskarżenia o zaniechanie wezwania na rozprawę 44 świadków uznając, iż zeznania dotyczą okoliczności, których oskarżony nie zaprzeczał. Ponadto sędzia zdecydowała dopuścić dowód z dokumentu prywatnej opinii sporządzonego przez biegłego sądowego wydanego na wniosek oskarżonego oraz dopuścić dowód z uzupełniającej opinii biegłych lekarzy ze Śląskiego Centrum Medycyny Sądowej w Bytomiu celem zapoznania się z dodatkowym materiałem dowodowym zgromadzonym na etapie postępowania sądowego i wypowiedzenia się, czy po zapoznaniu się z nim podtrzymują sporządzoną na etapie postępowania przygotowawczego opinię główną i opinię uzupełniającą oraz ustosunkowanie się do argumentów podnoszonych w dokumencie prywatnym przedłożonym przez oskarżonego.
id

