Chuligani napadli na niego na stacji PKS w biały dzień. Nikt nie zareagował.
15 grudnia na dworcu PKS w Jaśle doszło do pobicia 15-latka, ucznia Zespołu Szkół Technicznych. Ze wstępnych ustaleń wynika, że było dwóch sprawców tego zdarzenia, którzy próbowali wymusić od chłopaka pieniądze...

Chłopiec został zaatakowany narzędziem przypominającym pałkę kuchenną do ucierania masy, ponieważ nie chciał dać chuliganom wymuszanych pieniędzy. U mieszkańca wsi Czermna, po krótkotrwałym pobycie w szpitalu stwierdzono złamanie nosa.
Z interwencją zgłosiła się do nas wychowawczyni chłopca ze szkoły. Zdaniem nauczycielki Policja nie wezwała na miejsce karetkę, pomimo złamanego nosa wymagającego leczenia operacyjnego i obfitego krwawienia. Postanowiliśmy zapytać funkcjonariuszy Policji, jak w rzeczywistości wyglądała sytuacja.

- Pokrzywdzony nie miał żadnych uwag do Policji w tej sprawie. Podobnie jak rodzice, którzy byli na komendzie. Zostali oni pouczeni o możliwości złożenia skargi na niewłaściwe zachowanie policjantów. Do chwili obecnej żadna skarga na funkcjonariuszy nie wpłynęła. - powiedział podinsp. Zbigniew Mijal Zastępca Naczelnika wydziału Dochodzeniowo-Śledczego.
Ofiarą pobicia była jedna osoba, jednak poszkodowany w chwili napadu był z trzema kolegami. Dlaczego ani oni, ani inni świadkowie zdarzenia nie udzielili mu pomocy? Tego na razie nie wiemy, ponieważ do chwili obecnej osoby te nie zostały jeszcze przesłuchane. Policja prowadzi w tej sprawie czynności mające na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności tego zdarzenia i jednocześnie wystąpiła do Prokuratury Rejonowej w Jaśle o wszczęcie śledztwa w tej sprawie.
Ilona Czarnecka
czarnecka.ilona@gmail.com
