Czarni Jasło lepsi od Cosmosu Nowtaniec w pełnym emocji spotkaniu ligowym
Czarni Jasło pokonali na własnym boisku Cosmos Nowotaniec 4:3. Dla podopiecznych Adama Domaradzkiego, było to trzecie zwycięstwo z rzędu w ligowych rozgrywkach. Zgodnie z oczekiwaniami, w spotkaniu dwóch bramkostrzelnych drużyn nie brakowało emocji.
Środowy mecz pomiędzy Czarnymi Jasło i Cosmosem Nowotaniec, w ramach czwartej kolejki rozgrywek ligi okręgowej (grupa krośnieńska) zapowiadał się arcyciekawie. Obie drużyny, w swoich ostatnich meczach, prezentowały doskonałą formę strzelecką. Jaślanie, w spotkaniu wyjazdowym przeciwko Grabowiance Grabówka, rozegranym w minioną niedzielę, aż siedmiokrotnie znajdowali drogę do bramki rywala. Ekipa z Nowotańca spisała się jeszcze lepiej, pokonując na własnym stadionie Przełom Besko 10:1. Powyższe fakty, dawały nadzieję na to, że na boisku ze sztuczną nawierzchnią w Jaśle, kibice będą mieli okazję zobaczyć wyrównany mecz, w którym rywalizujące z sobą zespoły prezentować będą ofensywny styl gry.
Zdjęcia z meczu w > FOTOGALERII
We wczorajszym spotkaniu trener Adam domaradzki nie mógł skorzystać z usług Pawła Kowalkowskiego. Bramkostrzelnego ofensywnego pomocnika (strzelił siedem goli w dwóch ostatnich meczach) zabraknie w kilku kolejnych seriach gier. Co więcej, z urazem pleców wciąż zmaga się Krzysztof Szydło. W linii obrony mogliśmy więc zobaczyć Wojciecha Myśliwca i Rafała Mastaja w roli stoperów oraz Pawła Setlaka i Mateusza Kurdziela na bokach formacji defensywnej. Przed linią obrony operować miał Jakub Wyderka. W środku pola zobaczyliśmy również Patryka Fryca i Łukasza Urbana, dla których trener przewidział realizację zadań ofensywnych. Na skrzydłach Domaradzki postawił na Juana Davida Toro Ariasa oraz Macieja Sowę. Na szpicy, popłoch w szeregach obronnych gości siać miała Darek Bałut. Między słupkami stanął Patryk Szostak.

W spotkaniu nie brakowało twardej, męskiej rywalizacji/fot. Marcin Dziedzic
W ciągu pierwszych dwudziestu minut gry, kibice oglądali wyrównane spotkanie. Żadna z drużyn nie potrafiła zdobyć choćby minimalnej przewagi nad rywalem. Sytuacji podbramkowych było jak na lekarstwo. Nie brakowało jednak twardej, męskiej walki, głównie w środkowej strefie pola gry. Jej efektem była między innymi żółta kartka, jaką ukarany został Wyderka. Sytuacja diametralnie zmieniła się w 20. minucie rywalizacji. Arbiter podyktował rzut wolny dla gości, tuż przed polem karnym Czarnych. Do piłki podszedł Lucas Dronov de Oliveira. Zawodnik przyjezdnych zdecydował się na bezpośredni strzał na bramkę. Do piłki odbitej przed siebie przez Szostaka najszybciej doskoczył Jonathan Longe Diumasubu, który nie patyczkując się umieścił ją w siatce.
Objęcie prowadzenia w meczu, dodało gościom pewności siebie. Drużyna Cosmosu sukcesywnie, z każdą upływającą minutą spotkania zdobywała coraz większą przewagę. Pomimo, iż zawodnicy gości prezentowali lepszy poziom wyszkolenia technicznego oraz wyglądali lepiej pod względem fizycznym, to przewaga ta nie przekładała się na liczbę dogodnych sytuacji bramkowych. Gospodarze zepchnięci na własną połowę skutecznie radzili sobie w destrukcji, pewne braki nadrabiając ambicją i wolą walki.
Z czasem napór gości osłabł, a do głosu zaczęli dochodzić Czarni. W 32. minucie meczu, konsekwencja w realizacji założeń taktycznych, nakreślonych przed spotkaniem przez szkoleniowca, przyniosła gościom gola wyrównującego. Z rzutu rożnego piłkę krótko rozegrali z sobą Fryc i Urban. Kapitan gospodarzy, któremu obrońcy Cosmosu pozostawili zbyt wiele swobody, miał wystarczająco dużo czasu, aby precyzyjnie dośrodkować futbolówkę w pole karne na głowę jednego z kolegów oczekujących na podanie. Ta też uczynił. Piłka spadła na głowę Mastaja, który głową umieścił piłkę w siatce. Pawłowi Lenio nie pozostało nic innego, jak tylko odprowadzić ją wzrokiem, a następnie wyjąć z bramki.
Sześć minut później Czarni stanęli przed dogodną okazją do objęcia prowadzenia w spotkaniu. Zmarnował ją jednak Fryc, po którego strzale piłka minęła słupek bramki Cosmosu.
W samej końcówce pierwszej odsłony meczu, goście popełnili kolejny błąd w obronie. Wszystko zaczęło się od rajdu lewą stroną boiska w wykonaniu Macieja Sowy. Pomocnik Czarnych znajdując się z futbolówką przy linii końcowej boiska dostrzegł ustawionego w polu karnym i czekającego na podanie Darka Bałuta. Napastnik gospodarzy przy próbie przyjęcia piłki został zahaczony przez jednego z obrońców, po czym natychmiast padł na murawę. Arbiter nie miał wątpliwości. Czarnym należał się rzut karny. Jedenastkę na gola w 42. minucie gry zamienił na gola Łukasz Urban. Gospodarze schodzili na przerwę przy jednobramkowym prowadzeniu.

Darek Bałut (z lewej) w walce o piłkę z Pawłem Lenio/fot. Marcin Dziedzic
Pierwszych kilkanaście minut drugiej odsłony środowego spotkania, upłynęło pod znakiem wyrównanej gry. Z czasem, to do gości zaczęła należeć inicjatywa. Nie zdołali jej jednak przekuć na kolejne trafienie. Tymczasem w 73. minucie gry, piłkę do siatki skierował Bałut z pełnym wyrachowaniem wykańczając akcję zapoczątkowaną długim wyrzutem z autu, w wykonaniu Fryca. W sytuacji tej asystę, przedłużając podanie, zanotował Rafał Mastaj.
Kilkadziesiąt sekund później, niefrasobliwości w grze obronnej, Czarni omal nie przypłacili utratą drugiego gola. Na posterunku był jednak Szostak, który końcem buta obronił groźny strzał Benasa Vaivady. W 80. Minucie rywalizacji był jednak bezradny wobec pewnie wykonanego przez Oliveirę rzutu karnego. Jedenastkę dla gości minutę wcześniej sprokurował Mastaj, nieprzepisowo zatrzymując w obrębie szesnastki jednego z ofensywnych graczy Cosmosu. Szykowała się nerwowa końcówka.
W 81. minucie gry Czarni ponownie powiększyli przewagę bramkową. Wszystko zaczęło się od Wyderki, który podaniem z własnej połowy próbował obsłużyć szarżującego na bramkę gości Bałuta. Kiedy wydawało się, że piłka padnie łupem bramkarza Cosmosu, prosty błąd w jego wykonaniu sprawił, że futbolówkę zdołał wyłuskać snajper jasielskiej ekipy. Bałut nie zamierzał jednak szukać wykończenia akcji na własną rękę. Widząc nadbiegającego ze środkowej strefy poiska Fryca, postanowił obsłużyć kolegę podaniem, któremu nie pozostało nic innego, jak tylko wpakować piłkę do pustej bramki.

Obrońcom Czarnych Jasło mocno dał się we znaki Jonathan Longe Diumasubu,
strzelec dwóch goli dla gości/fot. Marcin Dziedzic
Kiedy wydawało się , że losy spotkania są już przesądzone, goście zdołali strzelić gola kontaktowego. W 84. minucie meczu, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, piłkę do siatki skierował Diumasubu. Tym samym Kongijczyk po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Dramaturgii dodawał fakt, że w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry, drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał Fryc. Czarni przez pięć minut musieli radzić sobie w dziesiątkę przeciwko zdeterminowanym na wywiezienie z Jasła choćby remisu gospodarzom. Pomimo huraganowych ataków, przyjezdnym nie udało się doprowadzić do wyrównania. W prestiżowym starciu ostatecznie lepsi okazali się Czarni Jasło, którzy dzięki kolejnym trzem punktom pną się w ligowym zestawieniu.
Warto wspomnieć, że dzisiaj swoje mecze w okręgówce rozgrywały również drużyny Zamczyska Mrukowa, Ostoi Kołaczyce oraz Tempa Nienaszów. Wszystkie rozstrzygnęły losy rywalizacji na swoją korzyść. Zamczysko Mrukowa dzięki trzeciemu zwycięstwu w sezonie zajmuje w ligowej tabeli drugie miejsce (o jedną pozycję przed Czarnymi Jasło). Tempo Nienaszów plasuje się na 9. pozycji, a Ostoja 11.
JKS Czarni 1910 Jasło – Cosmos Nowotaniec 4:3 (2:1)
Bramki: JKS Czarni 1910 Jasło (Rafał Mastaj – 32’; Łukasz Urban – 42’(k); Darek Bałut – 73’; Patryk Fryc – 81’)
Cosmos Nowotaniec (Jonathan Longe Diumasubu – 20’, 84’; Lucas Dronov de Oliveira – 80’)
JKS Czarni 1910 Jasło: Patryk Szostak (GK), Paweł Setlak, Rafał Mastaj, Wojciech Myśliwiec, Mateusz Kurdziel, Jakub Wyderka, Łukasz Urban (C) (Stanek – 90+2’), Patryk Fryc, Juan David Toro Arias, Maciej Sowa (Florian – 78’), Darek Bałut (Krajewski – 83’) – Łukasz Kuryj (GK), Tomasz Pałucki, Karol Szydło, Marcin Krajewski, Łukasz Stanek, Bartłomiej Głód, Dawid Florian.
Trener: Adam Domaradzki.
Cosmos Nowotaniec: Paweł Lenio (GK), Bruno Henrique de Morais Crespo, Michał Śmietana, Benas Vaivada, Piotr Gomułka, Lucas Dronov de Oliveira, Edgar Jorge Silva Morais, Pedro Aloisio Silva Barbosa Bento Decarvalho, Jonathan Longe Diumasubu, Piotr Laskowski (C), Benoit Doiteau (Szałankiewicz – 73’) – Rafał Michura, Hubert Kot, Dawid Kasperkowicz, Mateusz Szałankiewicz, Wojciech Gorzkowski, Krystian Jasiński.
Trener: Grzegorz Pastuszak.
MD
