Czarni odarci ze złudzeń
Mecz dziesiątej kolejki IV ligi podkarpackiej pomiędzy Czarnymi Jasło a „Rzemieślnikami” z Pilzna zakończył się pewnym zwycięstwem gości. Jaślanie nie potrafili przeciwstawić się bardzo dobrze dysponowanej dzisiejszego dnia ekipie przyjezdnej.
W wyjściowym składzie Czarnych Jasło próżno było szukać Jakuba Stelmacha. Pomocnik jaślan w meczu pucharowym doznał bowiem urazu. Jacek Klisiewicz zmuszony był zmienić go już w 35 minucie spotkania, w którym przeciwnikiem Czarnych była drużyna OKS Markiewicza Krosno. Jakby tego było mało, szkoleniowiec wciąż nie może skorzystać z usług Bartosza Szopy. W składzie jaślan zabrakło również Aleksandra Nabożnego. Tym samym szanse gry od pierwszej minuty otrzymali Konrad Foryś oraz Jakub Wyderka.

Już pierwszych dziesięć minut pokazało, jakie będzie oblicze dzisiejszego starcia. Goście ze spokojem kontrolowali grę starając się jak najdłużej utrzymać przy piłce. Bardzo dobra gra, przede wszystkim w środku pola oraz konsekwentne i mozolne budowanie przez „Rzemieślników” ataku pozycyjnego skutkowało zepchnięciem jaślan do defensywy. Czarni mieli ogromne problemy z wyprowadzeniem piłki z własnej połowy boiska.
W 13 minucie goście po raz pierwszy stanęli przed szansą na objęcie prowadzenia w meczu. Szarżujący prawą stroną boiska Tomasz Barycza dograł piłkę w pole karne wprost pod nogi świetnie ustawionego w polu karnym Kamila Kłosa. Zawodnik gości bez wahania huknął w kierunku bramki strzeżonej przez Wiktora Cyrana. Strzał okazał się jednak bardzo niecelny.
Goście stwarzali sobie kolejne okazje do strzelenia gola. W 17 minucie gry przed szansą na zdobycie bramki stanął Barycza, który mocnym uderzeniem z blisko 25 metrów próbował pokonać bramkarza gospodarzy. Szczęśliwie dla Wiktora Cyrana piłka minęła prawy słupek bramki o blisko pół metra. Śliska tego dnia murawa z pewnością utrudniłaby bramkarzowi Czarnych skuteczną interwencję, gdyby w tej sytuacji futbolówka zmierzała w światło bramki.
Zaledwie trzy minuty później ponownie na bramkę Cyrana strzelał Barycza. Tym razem celny strzał zawodnika gości pewnie obronił etatowy bramkarz Czarnych.

Jaślanie po raz pierwszy pod bramką rywali znaleźli się w 25 minucie meczu. Na prawej stronie boiska w swoim stylu taniec z piłką rozpoczął Grzegorz Munia. Ofensywnie usposobiony pomocnik Czarnych złamał akcję do środka boiska i będąc na linii szesnastego metra oddał strzał na bramkę strzeżoną tego dnia przez Michała Wilczyńskiego. Kapitan Rzemieślnika Pilzno nie musiał jednak się wysilać, bowiem uderzenie Muni okazało się niecelne.
Na odpowiedź gości nie trzeba było długo czekać. W 29 minucie gry po dośrodkowaniu z rzutu rożnego przez Konrada Frysia zakotłowało się pod bramką Czarnych. Do bezpańskiej piłki dopadł Damian Wolański, który efektownymi nożycami próbował pokonać Cyrana. Bramkarz gospodarzy nie dał się jednak zaskoczyć i instynktownie obronił strzał snajpera gości.

Jedyną godną odnotowania akcją Czarnych w ofensywie była sytuacja bramkowa, jaką jaślanom udało się wypracować w 41 minucie. Na rajd prawą stroną boiska zdecydował się Munia. Kiedy znalazł się przy linii końcowej boiska podnosząc głowę ujrzał ustawionego w polu karnym Folwarskiego, do którego posłał piłkę. Folwarski przyjął futbolówkę, po czym oddał strzał w kierunku dalszego słupka bramki gości. Strzał okazał się jednak niecelny. Na przerwę obydwie drużyny schodziły z murawy przy bezbramkowym remisie. Należy jednak przyznać, że to goście prezentowali się lepiej w pierwszych 45 minutach meczu i byli bliżsi zdobycia bramki.
Drugą połowę od mocnego uderzenia rozpoczął Rzemieślnik Pilzno. Już w pierwszej ofensywnej akcji po gwizdku arbitra oznajmiającym rozpoczęcie drugiej części spotkania do siatki trafił Barycza. Zawodnikowi gości pomogło w tej akcji szczęście, bowiem piłka przed tym jak znalazła drogę do bramki odbiła się rykoszetem od interweniującego Artura Wójtowicza. Cyran nie miał najmniejszych szans, aby ocalić swoją drużynę przed utratą gola.
W 54 minucie gry przed szansą na doprowadzenie do remisu stanęli jaślanie. Po faulu na Wójtowiczu do piłki ustawionej tuż za linią wyznaczająca obręb pola karnego podszedł Dziedzic. Kapitan Czarnych pomimo ostrego kąta zdecydował się na bezpośrednie uderzenie w kierunku dalszego słupka bramki gości. Strzał okazał się jednak niecelny.

Okazja do wyrównania nadarzyła się w 59 minucie meczu. Wówczas do piłki ustawionej około 30 metrów od bramki strzeżonej przez Wilczyńskiego podszedł Folwarski. Wiadomym było, że snajper jasielskiej drużyny będzie próbował swojej szansy posyłając potężne uderzenie w kierunku bramki gości. Tak też się stało, lecz piłka zmierzała wprost w bramkarza Rzemieślnika. Wilczyński interweniował jednak na tyle niepewnie, że wypuścił ją z rąk, po czym futbolówka znalazła się pod nogami Kuliga. Z dobitką bramkarz gości poradził sobie jednak doskonale.
Goście szybko wznowili grę po akcji pod własną bramką. Kilka błyskawicznych podań na jeden kontakt rozmontowało defensywę jasielskiej drużyny . W sytuacji sam na sam z Cyranem znalazł się Wolański. Mając przed sobą jedynie bramkarza Czarnych postanowił przenieść piłkę nad interweniującym bramkarzem i umieścić ją w siatce. Napastnikowi Rzemieślnika zabrakło jednak zimnej krwi a piłka po jego strzale minęła bramkę Czarnych.
W 65 minucie meczu było już 2:0 dla gości. Na prawej stronie boiska prostopadłe podanie otwierające drogę do bramki otrzymał Adam Ślęzak. Popędził on ile sił w nogach w kierunku pola karnego. Kiedy znalazł się już w obrębie szesnastki dograł piłkę do wbiegającego w pole karne Michała Maziarki. Dziewiętnastolatek nie miał problemów z wykorzystaniem równoległego podania od kolegi z drużyny umieszczając piłkę siatce. W akcji tej nie popisała się cała defensywa czarnych. Zawodnicy gości mieli zdecydowanie zbyt dużo czasu i swobody na rozgrywanie piłki.

Gwoździem do trumny dla Czarnych okazała się akcja bramkowa z 89 minuty meczu. Przy wyprowadzaniu kontry Macnar zdecydował się uruchomić prostopadłym podaniem grającego na prawym skrzydle Floriana. Ten z kolei wypatrzył w polu karnym Adamskiego, do którego natychmiast zagrał futbolówkę. Adamski ze spokojem niczym rutyniarz minął Cyrana i umieścił piłkę w siatce.
Czarni do ostatniego gwizdka nie rezygnowali z prób strzelenia choćby honorowego gola. W doliczonym czasie gry mógł dokonać tego wyczynu Kurdziel, lecz po strzale z woleja kapitalną obroną popisał się Wilczyński zachowując dzisiejszego popołudnia czyste konto.
JKS Czarni 1910 Jasło – Rzemieślnik Pilzno 0:3 (0:0)
Bramki.
LKS Rzemieślnik Pilzno: Tomasz Barycza (48'), Michał Maziarka (65'), Szymon Adamski (89')
Żółte kartki.
JKS Czarni Jasło: Dziobek (54’), Dziedzic (63’)
LKS Rzemieślnik Pilzno: Florian (57’)
Składy
JKS Czarni Jasło: Wiktor Cyran (Br) – Michał Borowiec (Kurdziel 71’), Tomasz Dziobek, Wojciech Dziedzic (C), Grzegorz Munia, Piotr Chrząszcz, Jakub Wyderka (Żygłowicz 84’), Łukasz Urban (Kaszycki 63’), Konrad Foryś (Wójtowicz 46’) Damian Kulig, Kamil Folwarski – Damian Niemczyński (Br), Marcin Gajda, Jacek Kaszycki, Wojciech Zabawa, Artur Wójtowicz, Marek Żygłowicz, Mateusz Kurdziel.
Trener: Jacek Klisiewicz.
LKS Rzemieślnik Pilzno: Michał Wilczyński (Br) (C) – Dawid Florian, Paweł Remut, Tomasz tragarz, Konrad Fryś, Michał Bańdur, Tomasz Barycza (M. Nalepka 90’+2’), Kamil Kłos (Macnar 61’), Adrian Ślęzak (Camara 82’), Michał Maziarka (H. Nalepka 81’), Damian Wolański (Adamski 76’) – Patryk Pietraszewski (Br), Radosław Macnar, Sekou Camara, Szymon Adamski, Hubert Nalepka, Mateusz Nalepka, Marcin Anioł.
Trener: Tomasz Kijowski.
Sędziowali: Piotr Ptak (sędzia główny), Marcin Smoleń, Tomasz Kasperkowicz.
PP
