Czarni sięgają po kolejne trzy punkty
Sobotni mecz Czarnych Jasło z drużyną Zgody Zarszyn zakończył się zdecydowanym zwycięstwem gospodarzy. Czarni wyraźnie przeważali nad rywalem a wynik mógł być okazalszy gdyby nie bardzo dobra postawa bramkarza gości.
Obie ekipy przystępowały do wczorajszego meczu w zgoła odmiennych nastrojach. Jaślanie są na fali wznoszącej i seriami zdobywają ważne ligowe punkty. Goście z kolei notują porażkę za porażką, co plasuje ich na przedostatniej pozycji w ligowej tabeli. Zwycięstwo Czarnych już przed pierwszym gwizdkiem wydawało się pewne. Jak się jednak okazało rywale nie zamierzali tanio sprzedać skóry.

Mecz rozpoczął się od zdecydowanych ataków gospodarzy. W 13 minucie przed szansą na zdobycie pierwszej bramki w meczu stanął Kulig, który z piłką wbiegł w pole karne. Strzał napastnika intuicyjnie nogami obronił jednak strzegący dostępu do bramki Zgody Zenon Haduch. Jak miało się okazać stanowił on w meczu najjaśniejszy punkt swojej drużyny, niejednokrotnie ratując zespół z powiatu sanockiego przed utratą bramki.
Początkowe minuty obfitowały również w dość ostrą grę, w której prym wiedli gracze gości. W pierwszym kwadransie meczu przekonał się o tym między innymi Łukasz Urban, który ucierpiał po starciu z Arkadiuszem Kłodowskim. Sędzia jednak był nad wyraz powściągliwy, nie myśląc nawet o upomnieniu zawodnika gości żółtą kartką. Chwilę później przy linii bocznej boiska na murawę upadł walcząc z rywalem Michał Tusiński. Z grymasem bólu na twarzy spacerował po murawie, co rusz łapiąc się za kolano. Ryszard Skuba nie zastanawiając się długo postanowił dokonać zmiany kontuzjowanego zawodnika. W 18 minucie Tusińskiego zatem zmienił Munia.

Przed kolejną szansą na zdobycie bramki Czarni stanęli w 23 minucie. Po wrzuceniu piłki w pole karne, co najmniej trzech zawodników jasielskiej drużyny w niemałym zamieszaniu próbowało wpakować piłkę do siatki. Strzały z bliskiej odległości bronił jednak Haduch bądź były one blokowane przez obrońców.
Determinacja jaślan przyniosła efekt w 25 minucie. Wówczas doskonałe podanie w polu karnym bezwzględnie wykorzystał Kulig, który wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie w meczu. Przez kolejnych kilkanaście minut gra toczyła się przede wszystkim w środku pola, a kibice oglądali głównie twardą walkę bark w bark.
W 37 minucie meczu świetną akcję prawą stroną boiska przeprowadził Munia. Po rajdzie wrzucił futbolówkę w pole karne wprost na głowę Szopy. Napastnik Czarnych wyskoczył do niej najwyżej oddając strzał głową w kierunku bramki rywala. Piłka jednak poszybowała nad poprzeczką.

Do gwizdka oznajmiającego zakończenie pierwszej części spotkania wynik nie uległ już zmianie. Na odnotowanie zasługuje jednak decyzja Ryszarda Skuby o dokonaniu drugiej roszady w składzie. Urbana odczuwającego skutki starcia z rywalem zmienił w 39 minucie Wietecha.
Drugą połowę Czarni chcieli rozpocząć od wysokiego „C”, aby szybko rozstrzygnąć losy spotkania na własną korzyść. W 48 minucie bliski podwyższenia rezultatu był Wietecha. Gracz Czarnych otrzymał w polu karnym dokładne podanie od szarżującego lewą stroną boiska w kierunku bramki Szopy. Strzał Wietechy jednak rewelacyjnie obronił Haduch, który po akcji w nieparlamentarnych słowach ostro ocenił grę swoich obrońców.

Cztery minuty później Wietecha dopiął swego pakując głową piłkę do bramki z najbliższej odległości. Zawodnik Czarnych doskonale odnalazł się w polu karnym po wrzuceniu piłki z rzutu wolnego. Jaślanie prowadzili już 2:0.
W 55 minucie ponownie przed szansą na zdobycie gola stanął Wietecha. Strzał najpierw obronił bramkarz. Piłkę po dobitce z kolei udaną interwencją zablokował obrońca. Kiedy kolejna bramka dla Czarnych wisiał w powietrzu niespodziewanie kontaktowego gola zdobyli goście. W 58 minucie Cyrana pokonał Kielar. Strzelona bramka wyraźnie obudziła nadzieje gości na wywiezienie z Jasła, co najmniej remisu. Rywale czarnych coraz śmielej poczynali sobie na murawie a sam mecz stał się bardziej wyrównany. Gościom brakowało jednak dokładności pod bramką jaślan.

Jaślanie przez kolejnych kilkadziesiąt minut nie mogli znaleźć sposobu na pokonanie doskonale dysponowanego tego dnia Haducha. W 67 minucie bramkarza gości próbował pokonać Munia, lecz jego strzał zablokowany został przez obrońcę. W 74 minucie przed swoją szansą stanął dwojący się i trojący w drugiej połowie Szopa, lecz marzenia o zdobyciu gola wybił mu z głowy bramkarz.
Wysiłki Czarnych opłaciły się dopiero w 82 minucie. Swoją drugą bramkę strzałem głową zdobył Wietecha, otrzymując precyzyjne podanie po wrzuceniu piłki przez Stalmacha. Wynik spotkania ustalił w 89 minucie Munia. Co ciekawe piłkę w bramce umieścił głową, choć sam zawodnik nie należy do przysłowiowych „wieżowców”. W wyczynie wymiernie pomógł mu bramkarz, który popełnił błąd wychodząc odważnie do wbiegającego w pole karne Szopy. Ten oszukał Haducha i wrzucił piłkę wprost na głowę pozbawionego opieki obrońców Muni, który z najbliższej odległości umieścił piłkę w siatce.
Czarni Jasło mogli do swojego dorobku dopisać kolejne 3 punkty umacniając się na fotelu lidera ligowej tabeli.
JKS Czarni Jasło – LKS Zgoda Zarszyn 4:1 (1:0)
Bramki.
JKS Czarni Jasło: Kulig Damian (25’), Wietecha Kamil (52’,82’), Munia Grzegorz (89’)
LKS Zgoda Zarszyn: Kielar Mateusz (58’)
Żółte kartki:
LKS Zgoda Zarszyn: Shuliha Orest, Rygiel Adrian
Składy
JKS Czarni Jasło: Cyran Wiktor (Br) – Dziedzic Wojciech (C), Nabożny Aleksander, Urban Łukasz (Wietecha Kamil 39’), Borowiec Michał, Wójtowicz Artur (Jamuła Patryk 81’), Stelmach Jakub, Dziobek Tomasz, Tusiński Michał (Munia Grzegorz 18’), Szopa Bartosz, Kulig Damian (Chrząszcz Piotr 67’) – Niemczyński Damian (Br), Wietecha Kamil, Jamuła Patryk, Munia Grzegorz, Chrząszcz Piotr.
Trener: Skuba Ryszard
LKS Zgoda Zarszyn: Haduch Zenon (Br) (C), – Drozd Szymon, Mendofik Konrad (Woźniak Maciej 69’), Shuliha Orest, Kijak Mateusz, Poliniewicz Paweł, Kłodowski Arkadiusz, Silarski Kamil, Stępień Jakub, Kielar Mateusz, Jasiński Piotr (Rygiel Adrian 73’) – Grzebień Dawid, Woźniak Maciej, Rygiel Adrian, Żyłka Przemysław
Trener: Niemczyk Damian
PP
