Częste błędy Polaków. Jak żyć w czasach pandemii
Pojawienie się wirusa COVID-19 wiele zmieniło w dotychczasowym podejściu do życia. Wszyscy z zaniepokojeniem spoglądaliśmy na Chiny, potem Włochy, które jako pierwsze miały styczność z koronawirusem. W końcu dotarł on do Polski. Rząd wzywa do pozostania w domu. Jednak nie wszyscy zdają sobie sprawę, że spotykanie się ze znajomymi w parkach, czy na placach zabaw naraża szczególnie osoby starsze na niebezpieczeństwo.

Jeszcze do niedawna niemal każdy sklep spożywczy przeżywał prawdziwe oblężenie. Od momentu pojawienia się pierwszego potwierdzonego przypadku zakażenia koronawirusem, a także zamknięcia placówek oświatowych, kin, teatrów, bibliotek, ośrodków sportu, a następnie galerii handlowych- Polacy wpadli w panikę wykupując wszystko, co tylko znajdowało się na półkach sklepowych. W sieci aż roiło się od zdjęć święcących pustką regałów. W aptekach zabrakło maseczek, rękawiczek i płynów do dezynfekcji. Przez pierwszy tydzień na ulicach Jasła i okolic trudno było dostrzec kogokolwiek. Jednak wraz z nadejściem cieplejszych dni ludzie zaczęli wychodzić z domów. Nie ma w tym nic złego. Każdy ma prawo zaczerpnąć świeżego powietrza, odpocząć i skorzystać ze spacerów. Przerażające jest jednak kumulowanie się ludzi w jednym miejscu. Przed tym przestrzegają władze, lekarze oraz eksperci. Premier Mateusz Morawiecki apelował o dyscyplinę. - Kwarantanna narodowa, a jednocześnie tęsknota za normalnością nie może oznaczać tego, że będziemy luzowali sobie nasze reguły. Najbliższe dwa, trzy tygodnie muszą być tygodniami pełnej społecznej dyscypliny, dzięki czemu chronimy jedni drugich – powiedział szef rządu wprowadzając stan epidemii.

Niestety, coraz częściej otrzymujemy od Czytelników informacje, że tak proste zasady jak zachowanie minimum 1,5 metra odległości, dotykanie pieczywa przez foliową rękawiczkę, czy unikanie większych skupisk ludzi okazuje się dla niektórych prawdziwym wyzwaniem. O tych wszystkich sytuacjach mówią nam mieszkańcy Jasła i powiatu jasielskiego. - Będzie u nas to samo co we Włoszech. Wczoraj w Krempnej były nieprzebrane tłumy ludzi. Gromadzą się przy tamie, w Dolinie Ciechani, w sklepie się pchają. Nie wiem, co się musi stać, żeby wreszcie przejrzeli na oczy!? Jeżeli nie będą przestrzegać tych wszystkich zasad, to naprawdę będziemy mieć drugie Włochy – ostrzega zaniepokojona mieszkanka Krempnej. W niemal wszystkich sklepach, szczególnie w większych marketach można zauważyć karteczki, na których jest napisane, aby zachować 1,5 metra odległości między klientami. Pieczywo z kolei powinno być wybierane przez foliową rękawicę, nie bezpośrednio ręką. Mimo to nie każdy w ten sposób postępuje.Wiele osób reaguje na tego typu zachowanie, niestety są ignorowani i narażeni na nieuprzejme odzywki typu "co to Panią obchodzi". - Wystarczy słowo "promocja", ludzie dostają małpiego rozumu. Co więcej, matki z małymi dziećmi spacerują po sklepach. Mieszkańcy sami nierozważnie kuszą los - przyznaje pan Adam. Pani Agnieszka z gminy Kołaczyce zwróciła uwagę na inny problem. Dzieci nie chodzą do szkoły, przedszkola, ale mają ze sobą kontakt na podwórku. Rodzice nie zwracają większej uwagi, na to co robią ich pociechy.
A z każdym dniem w kraju rośnie liczba osób zakażonych koronawirusem. Wczoraj podano pierwszy potwierdzony badaniami przypadek zachorowania w powiecie jasielskim. W Polsce do tej pory zmarło osiem osób zakażonych koronawirusem. Jak podkreśla minister zdrowia, w najbliższych dniach zachorowań na SARS-CoV-2 będzie jeszcze więcej. Przewiduje się nawet kilka tysięcy, dlatego warto pomyśleć o sobie i swoich bliskich. Nie narażać się, jeżeli nie jest to konieczne. Odpowiedzialnie podejdźmy do tej trudnej sytuacji, której nikt na świecie się nie spodziewał. Osoby przebywające na kwarantannie nie powinny opuszczać miejsca pobytu przez najbliższe 14 dni i wytrzymać ten okres, chroniąc tym samym osoby zdrowe przed ewentualnym zakażeniem się koronawirusem.
Red.
fot. pixabay.com

