„Czujemy się dyskryminowane. Jesteśmy oskarżane o zakładanie fikcyjnych firm, uważane za oszustki”
Przedsiębiorcze kobiety mają już dość ciągłych kontroli przez urzędników Zakładu Ubezpieczeń Społecznych oraz decyzji o zwrocie przyznanych im świadczeń w czasie choroby i macierzyństwa. Czują się nękane i poniżane, dlatego mówią stop bezprawnym działaniom ZUS-u. 8 stycznia br. odbył się niemy protest polegający na wywieszaniu banerów protestacyjnych w całej Polsce.

Dzisiaj 10 lutego matki walczące z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych ponownie wyszły na ulice, aby poinformować społeczeństwo z jakim problemem przyszło im się zmierzyć. Ruch Kobiet na Działalności Gospodarczej kontra ZUS powstał, aby przeciwstawić się nadużyciom ze strony urzędników, którzy wszczynają liczne postępowania administracyjne i kontrole, wstrzymują wypłatę świadczeń i domagają się ich zwrotu. Kobiety mówią dość działaniom niezgodnym z konstytucją biznesu, bezprawnemu wstrzymaniu zasiłków chorobowych i macierzyńskich, wielokrotnym kontrolom tych samych okresów ubezpieczeniowych, a także wyłączaniu z ubezpieczeń nawet do kilku lat wstecz. W ramach dzisiejszej akcji „Stop bezprawiu ZUS” rozdawane są ulotki.

- Jesteśmy ruchem społecznym zrzeszającym kobiety oraz całe rodziny, które doświadczyły karygodnych praktyk, niesprawiedliwości, braku praworządności oraz absurdalnych decyzji ze strony ZUS-u, pozbawiającego nas środków do życia w okresie ciąży, macierzyństwa oraz choroby dzieci. Początkowo skupiałyśmy się jako przedsiębiorcze matki prowadzące działalności gospodarcze, jednak problem okazał się dużo szerszy i obejmuje również kobiety na etatach oraz wchodzi w kolejne grupy społeczne. Zależy nam, by o problemie dowiedziało się jak najwięcej ludzi, ponieważ może to dotknąć każdego – mówią przedsiębiorcze matki z Jasła.
„Nie damy się uciszyć”

Kobiety prowadzące działalność gospodarczą, które mają przykre doświadczenia z ZUS-em dążą do zmian systemowych i nie zamierzają poddawać się w tych działaniach. Jak podkreślają maja bardzo duże wsparcie wielu organizacji społecznych m.in. Unii Polskich Przedsiębiorców, która sfinansowała tysiące ulotek i plakatów w celu nagłośnienia sprawy. – Jesteśmy uważane za oszustki przez urzędników ZUS-u. Za osoby, które wyłudziły świadczenia chociaż nam się należały. Płaciłyśmy wyższą stawkę ubezpieczenia, bo była i nadal jest taka możliwość. Większość matek, przedsiębiorczych kobiet została pokrzywdzona w ten sposób, że odmówiono im świadczeń za okres, kiedy były na zwolnieniu chorobowym przeważnie z tytułu ciąży. Czujemy się dyskryminowane. Teraz politycy ogłaszają, że jest akcja polityki prorodzinnej, a naszym zdaniem to jest wbrew temu, ponieważ jakie to jest wspieranie matek, skoro jesteśmy ganione, musimy oddawać zasiłki chorobowe, zasiłki macierzyńskie. Osoby, które prowadziły działalność i nie miały wystawianych faktur w trakcie pobytu na chorobowym, gdyż nie zatrudniały pracowników są oskarżane o fikcyjność, że ich działalności nie istniały, aczkolwiek one istnieją do dzisiaj- zapewnia pani Agnieszka. – Gdy były wystawiane faktury w trakcie chorobowego przez osoby upoważnione to właścicielki firm są posądzane o to, że czerpały korzyści materialne ze swojej działalności w trakcie przebywania na chorobowym, a zasiłek jest rekompensatą strat. Każdy przedsiębiorca, który sam prowadzi działalność będzie ją rozwijał, a pracownicy czy osoby upoważnione są tylko w celu prowadzenia firmy, aby ją utrzymać. Walczymy o swoje prawa, bo większość spraw dotyczy kobiet. Mało jest spraw, które toczą się przeciwko mężczyznom – dodaje.
„TAK dla kontroli, NIE dla nadużyć”
Pani Aleksandra założyła działalność w 2014 r. Przy pierwszym L4 dostała decyzję o tym, że zostanie przeprowadzona kontrola. – W tym czasie byłam w szpitalu, nie mogłam sama uczestniczyć w tym postępowaniu, więc wyznaczyłam osobę, która była moim pełnomocnikiem. Kontrola zakończyła się bez żadnych problemów. Od 2014 r. świadczenia były mi wypłacane, a ja byłam święcie przekonana, że wszystko jest w porządku. Jednak w 2018 r. dostałam wezwanie do złożenia wszystkich dokumentów od początku prowadzenia mojej działalności. ZUS zobligował mnie do tego, abym udowodniła mu, że prowadzę firmę. Wszystko musiałam przedstawić, jakieś stare wiadomości e-mail, które mi się zachowały, korespondencje z klientami, musiałam także uzyskać oświadczenia od nich, mimo tego, że na wszystko mam faktury zakupu i sprzedaży. To nie wystarczyło ZUS-owi. Sprawa trafiła do sądu - opowiada.
Kobiety z Jasła, które przeciwstawiają się praktykom urzędników ZUS nie twierdzą, że kontrole nie są potrzebne, niemniej uważają, że pewne sprawy powinny być sprawdzane na bieżąco, nie po pięciu latach. – Każda z nas ma księgową, która doradza i okazuje się po pięciu latach, że nie miała racji, tylko teraz ma ZUS, tym bardziej, że jak wszystkie poszłyśmy na zwolnienia i zanosiłyśmy wniosek L4 zakład ubezpieczeń rozpatrywał te wnioski i były pozytywne. W tym momencie te decyzje są wydawane lawinowo. Do kogo nie przyjdą na kontrolę, ten dostaje decyzję odmowną. Zawsze jakiś paragraf się znajdzie - mówią. W Ruchu Kobiet na Działalności Gospodarczej kontra ZUS prężnie działa 10 osób z Jasła, aczkolwiek pokrzywdzonych jest więcej. - Wiele osób jeszcze nie wie o takiej akcji, są też tacy, którzy się boją. Ja osobiście znam kilka przedsiębiorców będących na etapie kontroli bądź czekają na rozprawy – tłumaczy pani Agnieszka.

ZUS wyjaśnia
Zakład Ubezpieczeń Społecznych wypłaci w 2020 r. z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych ponad 250 mld zł różnych świadczeń, w tym około 13 mld zł świadczeń z tytułu choroby i ok. 9 mld zł na zasiłki macierzyńskie (dla matek i ojców). - Zakład Ubezpieczeń Społecznych dba o to, aby środki z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych były wydawane racjonalnie i nie dochodziło do nadużyć m.in. w kwestii wypłat zasiłków. Są to pieniądze nas wszystkich, uczestników powszechnego systemu ubezpieczeń społecznych. ZUS, będąc strażnikiem powierzonych przez ubezpieczonych środków dba, o to, aby trafiały one do osób uprawnionych. Dlatego ZUS dokłada najwyższej staranności, aby świadczenia wypłacane były wyłącznie osobom, którym się one należą - tłumaczy Wojciech Dyląg, regionalny rzecznik w województwie podkarpackim Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. - Zakład Ubezpieczeń Społecznych w swoich działaniach kieruje się obiektywnymi zasadami – podstawą jest analiza ryzyka. Dane gromadzone w naszych systemach pozwalają na szczegółową analizę, dostarczając informacji zarówno o krótkich okresach ubezpieczenia i następujących po nich długich okresach zasiłkowych, jak i nagle drastycznie rosnących podstawach, od których odprowadzane są składki. System ubezpieczeń społecznych opiera się na zasadzie zaufania do płatników składek i danych, które przekazują. Niemniej jednak w sytuacjach wymagających wyjaśnienia ZUS weryfikuje prawidłowość przekazywanych danych, w tym np. zasadność zgłoszenia do ubezpieczeń społecznych. Każda sprawa traktowana jest przez Zakład indywidualnie. Za każdym razem zebrany materiał jest wnikliwie oceniany. Jeżeli ze zgromadzonych danych w sprawie wynika, że doszło do nieprawidłowości, np. w zakresie podlegania ubezpieczeniom społecznym, ZUS wydaje decyzję, która wyłącza z podlegania ubezpieczeniom, co jest jednoznaczne ze stwierdzeniem braku prawa do zasiłku. Liczba tego typu spraw nie wskazuje jednak by był to problem występujący w znacznej skali – dodaje.
W 2019 roku Zakład Ubezpieczeń Społecznych wydał łącznie 9,4 tys. decyzji o niepodleganiu ubezpieczeniom społecznym, a ponad 1,2 tys. spraw dotyczyło osób prowadzących działalność gospodarczą. - Te statystyki wyraźnie przeczą tezie, że zakład ukierunkował swoje działania na ściśle zdefiniowaną grupę – stwierdza W. Dyląg. Jak twierdzi ZUS, zgodnie z obowiązującymi przepisami jest zobowiązany do podejmowania działań zapobiegających uzyskiwaniu ochrony ubezpieczeniowej przez osoby nieuprawnione, a jako dysponent środków publicznych, nie może zaniechać tych działań. Dotyczą one wszystkich osób zgłoszonych do ubezpieczeń społecznych bez względu na płeć, wiek czy stan cywilny.
Protest 8 marca
Przedsiębiorcze kobiety zapraszają do udziału w proteście, który ma się odbyć 8 marca br. na ul. Krakowskie Przedmieście w Warszawie. – Protest odbędzie się w Warszawie w formie pikniku, ponieważ chcemy pokazać ZUS-owi i wszystkim dookoła, że nie jesteśmy oszustkami, ale matkami, kobietami przedsiębiorczymi, które pracują i chcą utrzymać swoje dzieci. Ta akcja jest organizowana po to, aby pokazać, że nie wykorzystałyśmy ZUS-u i możliwości swoich świadczeń, tylko było to zasadne – przekonują jaślanki.
Podane w materiale prasowym imiona kobiet zostały zmienione na prośbę rozmówczyń.
Ilona Dziedzic
ilona.dziedzic@jaslo4u.pl

