Czy jest skuteczny sposób na gawrony?
Gawrony wciąż królują w Parku Miejskim na dobre. Nie pomogło strącanie gniazd, płoszenie ich za pomocą urządzeń biosonicznych. Ostatecznie Urząd Miasta skorzystał z sokolnika czekając na efekty. I rzeczywiście na początku było je widać, ale na krótko. Nadal nie można usiąść na ławkach, spokojnie korzystać z parku. Wszędzie leżą pióra i odchody gawronów. W tej sprawie postanowiliśmy się poradzić ornitologa Mariana Stója.



Red: Czy jest jakiś sposób na gawrony, które są zakałą Parku Miejskiego w Jaśle? To natrętne ptactwo wciąż nie odpuszcza.
Marian Stój: To nieprawda, bo gawrony boją się sokoła. Jeśli Urząd Miasta zatrudniłby sokolnika na stałe (pełny etat), to gawronów w Parku Miejskim by nie było.
Red: To nie jedyne ich ulubione miejsce. Na terenie jasielskiego szpitala, czy też przy I Liceum Ogólnokształcącym w Jaśle przylatują w stadach. Wydano tysiące złotych na sokolników, a problem nadal istnieje. Czy opłacało się mimo to skorzystać z ich pomocy?
M S: Opłacało się, bo tak w Parku Miejskim, jak i w parku koło Szpitala Specjalistycznego w Jaśle, dzięki zatrudnionym sokolnikom nie było gniazd. Gawrony nie wyprowadziły tam potomstwa, w związku z czym było cicho i spokojnie przynajmniej przez całą wiosnę. Ludzie mogli w tym czasie w parku wypoczywać, ławki były czyste, a mieszkający w sąsiedztwie parku jaślanie i chorzy w szpitalu mogli spać spokojnie, gdyż nie budził ich o świcie jazgot tego ptactwa, które w okresie rozrodu jest najbardziej krzykliwe.
Red: Nawet jeśli nie ma gniazd w parku to przylatują do niego w dzień i żerują w nim do późnych godzin wieczornych. Centrum miasta to w końcu łatwy dostęp do pożywienia. W jaki sposób przechytrzyć te inteligentne ptaki?


M S: Gawrony w parku nie żerują. One w parku zakładają gniazda, aby wydać swe potomstwo oraz mogą w parku odpoczywać, ewentualnie nocować. W miesiącach lipiec – sierpień ptaki te pierzą się, stąd w parku oprócz odchodów znajduje się sporo ich piór. Gawronów nie ma tu jednak przez cały dzień. Zbierają się dopiero w duże stada pod wieczór, przesiadują wysoko w koronach drzew, a po zapadnięciu zmroku przemieszczają się na zbiorowe noclegowisko do lasu w Niegłowicach – obok Rafinerii i Naftobudowy, gdzie nocuje około 20 tysięcy osobników. Aby nie przesiadywały i nie nocowały w parku, to późnym popołudniem musiał by je płoszyć sokolnik z ułożonym ptakiem drapieżnym. Innego sposobu nie ma.
Red: Gawrony to niejedyne w parku ptactwo. Są również gołębie i kawki. Czy ich odchody mogą mieć negatywny wpływ na zdrowie człowieka?
M S: W Parku Miejskim oprócz gawronów i kawek są również gołębie, których jeszcze w latach 1980 tam nie było. Gołąb miejski jest obecnie w ekspansji, postępującej od zachodu Europy na wschód. Zasiedlił najpierw duże miasta, jak np. Kraków, Warszawa, a następnie wnika również do mniejszych miast, czego doświadczyłem obserwując ptaki w Jaśle od lat 1970. Zarówno gołębie, gawrony jak i kawki są ptakami synantropijnymi, to znaczy zbliżyły się do człowieka na tyle, że nie potrafią żyć w lasach, ani nigdzie z dala od ludzi. Proces wnikania ptaków do miast nazywa się synurbizacją. Odchody tych ptaków nie są raczej szkodliwe dla zdrowia ludzi, w porównaniu do zanieczyszczeń, jakie fundują nam zakłady pracy.
Red: Jakie zatem skutki za sobą niosą?
M S: Żadnych.


Red: Ornitolodzy w zimie zalecają dokarmianie ptaków. Te jednak przyzwyczaja je do szybkiego pozyskania pokarmu i dzięki temu chcą pozostać w miejscu, gdzie mają pewny byt. Czy sami sobie szkodzimy, szukając następnie rozwiązania?
M S: To nieprawda, dokarmianie zimą nie ma żadnego związku z gniazdującymi w parkach ptakami. Występujące u nas w zimie gawrony i kawki pochodzą ze wschodnich populacji zamieszkujących Rosję i inne państwa byłego ZSSR, a nasze odlatują na zimę na zachód Europy. Natomiast gołębie na drzewach w parku nie gniazdują.
Dziękuję za rozmowę.
Red.

