Czy ksiądz dopuścił się molestowania małoletnich w latach 80.? Sprawę bada prokuratura i kuria
W chwili, kiedy w Polsce trwa publiczna dyskusja na temat negatywnych zjawisk w Kościele katolickim, w mediach społecznościowych rozgorzała dyskusja na temat księdza, który w latach 80. ubiegłego wieku sprawował posługę w jednej z tarnobrzeskich parafii. Dziś kapłan jest proboszczem w parafii pod Jasłem. Dawni jego uczniowie wystosowali wobec duchownego poważne zarzuty dotyczące molestowania małoletnich dziewczynek. Kuria przeprowadziła wstępne dochodzenie kanoniczne. Sprawę zbada również przemyska prokuratura.

fot. pixabay.com
Kilka dni temu w sieci pojawiły się wstrząsające wyznania mieszkańców Tarnobrzega na temat jednego z księży, który w latach 80. ubiegłego wieku przygotował dzieci do Pierwszej Komunii Świętej. Ożyły wspomnienia z tamtych czasów, kiedy ów katecheta na lekcjach religii miał brać dziewczynki na kolana i je dotykać. - Ksiądz brał ulubione dziewczynki na kolana, a potem je głaskał, drapał, po prostu macał. Za wysokim biurkiem był dość dobrze zasłonięty, więc i w okolice miejsc intymnych wędrował - opowiada świadek tamtych wydarzeń, który prosił o anonimowość. - "Afera" wybuchła, gdy jedna z mam którejś z dziewczynek zauważyła podczas prania krwawe plamy na bieliźnie swojej córeczki. Było to tuż przed komunią. Ksiądz poprowadził nas do tego sakramentu, po czym cichcem go usunięto, a właściwie przeniesiono z naszej parafii do innej. Klasycznie "zamieciono sprawę pod dywan" – dodaje. Ale to niejedyna osoba, która pamięta to, co działo się 34 lata temu w sali katechetycznej przy kościele.
- Wielu z nas nie daje spokoju obraz z tamtych lat. Jakkolwiek to zabrzmi - widok żartującego z dziećmi księdza, trzymającego rękę pod bluzką dziewczynki pamięta się po latach dokładnie tak samo, jakby to było wczoraj. Trudno z tym żyć kiedy ma się dzieci. Wiem jak to teraz wygląda. "Nagle sobie przypomnieli, po latach" - to nie prawda. To siedzi głęboko i z czasem naprawdę ciąży. Myślę, że na dniach sprawy przyjmą obrót bardziej dynamiczny. Jedna z osób bezpośrednio pokrzywdzonych złoży zeznania – być może też inne – podkreśla kolejny świadek. - My dzisiaj mamy po 42 lata, rodziny, ułożony świat. Dla wielu osób to wstydliwy temat. Oczywiście pojawił się też bardziej drastyczny wątek w tamtym czasie. Krew na bieliźnie dziewczynki z II klasy szkoły podstawowej nie jest normalnym zjawiskiem – dodał. Pojawiły się również głosy osób, które mają wiedzę na ten temat. Są wśród nich kobiety, które będąc małymi dziewczynkami i nie rozumiejąc tamtych sytuacji, zazdrościły w pewnym momencie innym koleżankom, że mają lepsze względy u katechety. - Na każdej katechezie wybierał dziewczynki i obmacywał przy swoim biurku. Nie zdawaliśmy sobie wtedy sprawy kim jest, bo o pedofili się w tamtych czasach głośno nie mówiło. W mojej klasie miał ulubioną uczennicę. Ona najczęściej siedziała na jego kolanach, a my jej zazdrościliśmy, że ją tak lubi – opowiada w mediach społecznościowych była uczennica księdza.
O sprawie został poinformowany delegat ds. wykorzystywania seksualnego osób małoletnich przez osoby duchowne diecezji sandomierskiej. - Nasz delegat przyjął zgłoszenie o możliwości popełnienia przestępstwa od dziennikarza Tygodnika Nadwiślańskiego i jeszcze jednej osoby, którą ten przyprowadził. Zgłoszenie zostało przyjęte zgodnie z prawem, a następnie przekazane tego samego dnia do kompetentnych instytucji w diecezji rzeszowskiej, do której należy wspomniany duchowny – poinformował ks. Tomasz Lis, rzecznik prasowy Kurii Diecezjalnej w Sandomierzu.
Ks. Piotr Steczkowski, kanclerz Kurii Diecezjalnej w Rzeszowie wydał w tej sprawie oficjalny komunikat. - W ramach wstępnego dochodzenia kanonicznego, do którego zobowiązany jest ordynariusz za każdym razem, kiedy otrzymuje wiadomość, przynajmniej prawdopodobną, o przestępstwie, do tej pory przeprowadzono rozmowę z księdzem i przeanalizowano dokumenty na jego temat. W związku z tym, że sprawa dotyczy wydarzeń sprzed wielu lat, a sam duchowny zaprzeczył stawianym mu zarzutom, a także ze względu na to, iż do tej pory nie wpłynęła żadna skarga na księdza oraz w związku z dobrymi opiniami dotyczącymi pracy duszpasterskiej i katechetycznej duchownego, ksiądz na obecnym etapie dochodzenia nie został odsunięty od pełnionych obowiązków duszpasterskich – poinformował. Sprawa została również zgłoszona do Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu, która otrzymała materiały i zebrane przez kurię informacje wraz z przyjętym zgłoszeniem. - Po zakończeniu wstępnego dochodzenia kanonicznego postępowanie na tym etapie zostanie zawieszone a ordynariusz diecezji rzeszowskiej powiadomi o sprawie Kongregację Nauki Wiary, która może zastrzec sobie prowadzenie sprawy albo wskaże ordynariuszowi sposób dalszego procedowania – zaznaczył ks. Piotr Steczkowski.
Diecezja rzeszowska zwróciła się również do osób poszkodowanych bądź posiadających wiarygodne informacje na temat zgłoszonej sprawy o zawiadomienie delegata ds. wykorzystania seksualnego osób małoletnich przez osoby duchowne (ks. Piotr Steczkowski, tel. 17 852 44 17; kom. 603 844 210; e-mail: kanclerz@diecezja.rzeszow.pl). Pomimo prób połączenia z księdzem nie udało nam się z nim porozmawiać.
id

