Czy nowemu dyrektorowi uda się uratować ZMKS?
Tylko w ubiegłym roku jasielski Zakład Miejskiej Komunikacji Samochodowej wygenerował ponad 3,5 mln zł straty. Ale to jeszcze nie wszystko. Liczenie nadal trwa, a powołanego na stanowisko dyrektora Piotra Wojnarowicza czeka trudne zadanie: oddłużenie i usprawnienie funkcjonowania miejskiego przewoźnika. Czy uda mu się to osiągnąć? W rozmowie z nami dzieli się pomysłami i planami dotyczącymi ratowania ZMKS-u.

Red. W jakim stanie zastał pan ZMKS?
Piotr Wojnarowicz.: Jednym zdaniem – w złym. Zakład stracił płynność finansową. Nie mam jednak kompletnych danych, jaką stratą zamknął się ubiegły rok. Jest właśnie sporządzany protokół określający jednoznacznie stratę finansową. Niebawem zostanie podana szczegółowa informacja na ten temat.
Red.: Czy ma pan przygotowany plan naprawczy ZMKS?
P.W..: Planów jest kilka. Będę się starał znaleźć jak najszybciej mocne i słabe strony Zakładu, przede wszystkim jednak będę szukał oszczędności wewnątrz działalności, aby to usprawnić. Pewne decyzje, co do konkretnego planu restrukturyzacji, modernizacji czy usprawnienia działalności Zakładu powiązane są z bezpośrednimi decyzjami moich przełożonych. Mam potwierdzenie pana burmistrza, że rozmowy są prowadzone wieloetapowo. Myślę jednak, że w przyszłym tygodniu będzie wiadomo coś więcej. Jesteśmy wstępnie umówieni na spotkanie w Rzeszowie, aby skonsultować pewne projekty, ewentualne przekształcenia, co może stwarzać większe możliwości w pozyskiwaniu środków unijnych. Przede wszystkim w tym kierunku będziemy chcieli podążać.

Red.: Gdzie zamierza pan szukać oszczędności, aby usprawnić funkcjonowanie ZMKS-u, tak aby bilans wyszedł przynajmniej na zero?
P.W.: Po wstępnej analizie znalazłem kilka pozycji kosztowych, które nie do końca zostały mi wyjaśnione przez pracowników za to odpowiedzialnych. Jest to m.in. zużycie paliwa, zużycie energii, koszty bezpośrednie związane z zatrudnieniem pracowników w godzinach nadliczbowych z wypłaconymi premiami, nie wiem na jakiej podstawie. A jeżeli Zakład jest w takiej kondycji w jakiej jest teraz, kiedy mamy zobowiązania zaległych wynagrodzeń wobec pracowników, to ja nie widzę podstaw ani prawnych ani logicznych, na jakiej zasadzie takie premie były wypłacane, zamiast regulować zobowiązania, które powinny być już wcześniej zapłacone. Ale to są moje subiektywne spostrzeżenia.
Red.: Pojawił się pomysł zawarcia porozumienia międzygminnego. Na czym w praktyce będzie to polegało?
P.W.: Jest to partycypowanie w kosztach prowadzonej działalności przez ZMKS przez gminy ościenne, do których nasze autobusy dowożą ludzi. Na razie jeszcze nie podaję szczegółów, bo to jest uzależnione od restrukturyzacji tego Zakładu, czy będzie przekształcony w spółkę, czy zostanie tak jak teraz, czyli jako zakład budżetowy.
Red.: Która z tych możliwości jest korzystniejsza dla ZMKS-u?
P.W..: Zdecydowanie lepsze jest przekształcenie w spółkę prawa handlowego. To stwarza możliwości skorzystania z szerszego pakietu dotacji unijnych. Specyfika działalności takiej spółki pozwala nam na podjęcie wielu decyzji.

Red. Będą zwolnienia?
P.W.: Przykro mi to stwierdzić, ale na pewno tak. W tym momencie jest tak, że struktura kosztów w stosunku do przychodów jest zachwiana. Jeżeli na 81 wszystkich pracowników 20 zatrudnionych jest w tzw. dziale umysłowym, to nie jest proporcjonalne.
Red. Ile osób może stracić pracę?
P.W. : Nie chcę teraz określać ilości, by nie zabrzmiało to zbyt pesymistycznie.
Red.: Czy w takim razie wiadomo jakiej grupy pracowników dotkną te zwolnienia?
P.W.: Na pewno w większym stopniu będą to pracownicy umysłowi.

Red.: Gdyby udało się zrealizować te zamierzenia, o których Pan mówi, to kiedy można spodziewać się pierwszych efektów?
P.W. : Gdyby zakład został w takiej postaci, jakiej jest teraz, to myślę, że zbilansowanie tego na poziomie zera zajęłoby około 6 miesięcy.
Dziękuję za rozmowę.
Katarzyna Pacwa
