Czy Pers złamał prawo?
Zdaniem radnych PiS i PSPP przewodniczący rady powiatu Grzegorz Pers złamał prawo nie zwołując sesji nadzwyczajnej o którą wnioskowali. Wymiana ciosów pomiędzy koalicją rządzącą PO-PSL a opozycją w radzie trwa w najlepsze.

Swoje stanowisko radni opozycji przedstawili na konferencji prasowej zorganizowanej w budynku Starostwa Powiatowego w Jaśle. Pierwotnie konferencja miała odbyć się w sali posiedzeń rady. Na wniosek radnych PiS i PSPP o udostępnienie pomieszczenia starosta Franciszek Miśkowicz odpowiedział jednak odmownie, motywując swoją decyzję brakiem wiedzy na temat powodu jej zwołania oraz poruszanej tematyki.
Niestety dzisiaj otrzymałem odpowiedź odmowną od starosty w związku z wnioskiem o udostępnienie pomieszczenia. Jako radni nie będziemy mogli zorganizować na sali posiedzeń konferencji. Sądziliśmy, że starostwo powinno być ogólnodostępne dla społeczeństwa, tym bardziej dla radnych, którzy reprezentują wyborców – mówił Mateusz Lechwar, radny PiS.

Mateusz Lechwar
Radni PiS i PSPP bez ogródek mówią o łamaniu prawa przez przewodniczącego rady powiatu Grzegorza Persa. Ich zdaniem powinien on bezwzględnie zwołać sesję w trybie nadzwyczajnym na wniosek, który złożyli 9 września. Tak się jednak nie stało. Dodajmy, że opozycja zamierzała na niej przedłożyć projekty uchwał o przyjęciu rezygnacji złożonych przez Grzegorza Persa oraz Jana Lazara z funkcji przewodniczącego i wiceprzewodniczącego rady.
Walka o stołki?
Obecne tarcia pomiędzy opozycją a ekipą sprawującą władzę w powiecie zapoczątkowały wydarzenia z 3 września. Wówczas radni PiS na sesji rady powiatu złożyli wnioski o odwołanie członków prezydium rady oraz starosty jasielskiego Franciszka Miśkowicza. Sęk w tym, że do głosowań nad odwołaniem wyżej wymienionych nie doszło bowiem Grzegorz Pers, Jan Lazar oraz Anna Bialik złożyli rezygnację z zajmowanych funkcji. Zdaniem radnych PiS kroki podejmowane przez przewodniczącego są niczym innym jak tylko próbą zachowania stanowiska.
Receptą na stan absolutnego paraliżu rady może być według opozycji tylko dymisja zarządu oraz całego prezydium rady. Trudno jednak wyobrazić sobie, aby po wydarzeniach z ostatnich kilku tygodni przewodniczący z własnej nieprzymuszonej woli zrezygnował z piastowanej funkcji.
Opozycjoniści stanowczo zaprzeczają, jakoby wnioski o odwołanie członków prezydium oraz starosty były próbą obsadzenia stanowisk „swoimi” ludźmi. Zmiany stanowić mają naturalną kolej rzeczy co związane jest z utratą przez PO i PSL większości w radzie. Pytani o nowe rozdanie nie chcą mówić o konkretnych nazwiskach.
Wniosek klubów PiS i PSPP zmierza formalnie do przejęcia władzy. Zależy nam na tym, aby kierownictwo nad radą sprawowały osoby kompetentne, nie uprzedzone do tego z jakiego środowiska politycznego radni się wywodzą – mówił Janusz Przetacznik, radny PSPP.

Janusz Przetacznik
Co dalej?
Radny PSPP Janusz Przetacznik zapewnia, że kluby należące do opozycji mają opracowane scenariusze dalszego działania. Nie chciał jednak precyzować planowanych posunięć.
Po konferencji radni nie uniknęli pytań o przyszłość starosty Franciszka Miśkowicza. Przypomnijmy, że 3 września PiS złożył wniosek o odwołanie starosty. Aby jednak tego dokonać potrzebnych jest 14 głosów w radzie. PiS oraz PSPP dysponują obecnie 12 głosami. Kto zatem będzie gotów poprzeć ich wniosek o odwołanie Franciszka Miśkowicza?
Rozmowy są prowadzone. Nie chciałbym jednak mówić o szczegółach. Sądzę, że jesteśmy na dobrej drodze do tego, żeby te 14 głosów mieć. Może to być nawet więcej głosów. Kluczowe będzie z pewnością odwołanie prezydium rady – wyjaśniał Witold Lechowski, przewodniczący klubu radnych PiS.

Witold Lechowski
Wszystko wskazuje na to, że impas związany z przepychankami w radzie nie zakończy się rychle. Inicjatorzy konferencji zapewniają jednak, że obecna sytuacja nie wpłynie niekorzystnie na dobro i żywotne interesy społeczności lokalnej. Pozostaje tylko w to wierzyć i oczekiwać na rozstrzygnięcie patowej sytuacji. Z pewnością nie dla wszystkich zainteresowanych zakończy się ona miękkim lądowaniem.
PP
