Czy wytrzymasz jeden dzień bez papierosa?
W 1974 amerykański dziennikarz Lynn Smith rzucił wyzwanie swoim czytelnikom. Mieli nie palić papierosów przez jeden dzień, nagrodą było zdjęcie na okładce gazety Monticello Times. Trafiło na nią 300 osób. Ale przeszło 1500 osób podjęło się wyzwania. Amerykańskie Towarzystwo Walki z Rakiem zachęcone popularnością tej akcji ustanowiło 3 czwartek listopada Światowym Dniem Rzucania Palenia.

Miesiąc od ukończenia wyzwania okazało się, że 9% palaczy udało się wygrać z nałogiem. 273 osoby paliły nadal. Współczesne statystyki są mniej obiecujące, rzucenie palenia jest niezwykle trudne i udaje się raptem czterem osobom na sto. Palaczy nie odstręczają ani zdjęcia, ani zakazy palenia w miejscach publicznych. Dym papierosowy zabija co roku 7 milionów ludzi, w tym około miliona osób postronnych. Widmo zbliżającej się choroby wydaje się użytkownikom palaczy niezwykle odległe. Palenie bowiem zabija powoli. Skutki mogą pojawić się po wielu latach. Ale tego właśnie czasu może nam-palaczom zabraknąć, bowiem nałóg ten statycznie skraca nasze życie nawet o 10 -20 lat!
Nie tylko pozorna odległość skutków wpływa na słabą determinację porzuceniu nałogu. Jednym z powodów dla którego tak trudno jest rzucić palenie jest fizyczne uzależnienie od nikotyny. Ta substancja psychoaktywna stymuluje ośrodek przyjemności i niechęci w mózgu. Tym samym nikotyna rozgrywa nasz system nagród. Jednak wbrew obiegowej opinii: ani nikotyna, ani sam tytoń nie stanowią głównego problemu zdrowotnego. Nikotyna, choć jest substancją uzależniającą, nie jest główną przyczyną powstawania chorób związanych z paleniem papierosów. Nikotyna nie jest uznawana za substancję rakotwórczą ani promującą rozwój nowotworów – nie ma jej w bazie INCHEM, największej na świecie liście substancji chemicznych, której współautorem jest WHO.
„Ludzie palą dla nikotyny, ale umierają od substancji smolistych zawartych w dymie tytoniowym” – uważa prof. Michael Russell, południowoafrykański ekspert od leczenia uzależnień.
Problemem jest to, że zamienia się w dym. Wysoka temperatura na czubku żarzącego się papierosa (ponad 800 st C!) sprawia, że z dymem ulatują toksyny, związki rakotwórcze i substancje smoliste. Palenie odpowiada za ponad 90% zachorowań na raka płuc i krtani, 50% nowotworów gardła. Jest też przyczyną wielu innych chorób w tym astmy czy nadciśnienia. Palenie tytoniu nie tylko skraca nasze życie, ale obniża również jego jakość.
Jeśli rzucenie palenia jest dla nas trudne, zawsze możemy zmniejszyć szkodliwość naszego nałogu dzięki technologicznym nowinkom. Na rynku pojawiły się podgrzewacze tytoniu (tak zwane IQOS). Może być to pierwszy krok na drodze ku całkowitemu zerwaniu z nałogiem. Użycie podgrzewacza oznacza, że wykluczamy z naszego rytuału palenia jego najbardziej szkodliwy element. Nadal używamy nikotyny – ważny dla palacza smak i aromat pozostaje, ale nie spalamy już tytoniu! Wszystko dzięki temu, że IQOS podgrzewa tytoń do ok 300st C, nie powstaje dym, za to wytwarza się aerozol. W porównaniu z papierosem, poziomy stężeń substancji szkodliwych i potencjalnie szkodliwych są w nim mniejsze średnio o 95%. Użycie podgrzewacza tytoniu jest alternatywą mniej szkodliwą, umożliwiającą kontrolę nad wdychanymi przez nas substancjami nie wymaga drastycznych zmian w zachowaniu czy codziennych rytuałach. Co często jest przyczyną powrotu do nałogu bądź w ogóle uniemożliwia jego porzucenie.
Światowy Dzień Rzucania Palenia to dobry moment by zastanowić się czy jeszcze jeden dzień z substancjami smolistymi jest wart naszego zdrowia. Dlatego warto rozstać się każdym nałogiem na zawsze – także, a może przed wszystkim z nikotyną.
red.

