Deptak dla pieszych, czy dla dostawców?
To nie pierwszy raz, kiedy dostawcy samochodami blokują przejście przez deptak w centrum miasta. Krzyczą na przechodniów, przeganiają ich klaksonami. Przejście wózkiem z dzieckiem? Nie ma takiej możliwości. Dostawcy czują się panami sytuacji.

Z odbiegającym od ogólnie przyjętych w społeczeństwie norm zachowaniem ze strony kierowcy zaopatrzenia spotkał się jeden z przechodniów na jasielskim deptaku. Jaślanin szedł aleją spacerową w kierunku ul. Kościuszki, kiedy zza pleców usłyszał głośne trąbienie. Kierowca zaopatrzenia nie był zadowolony, bo pieszy miał czelność przechodzić deptakiem. Tym samym dostawca zablokował przejście, bo obok niego zaparkowane były jeszcze dwa inne pojazdy. Piesi są poganiani przez sfrustrowanych, pewnych siebie kierowców. Dlaczego? Mają zezwolenie, a więc im wolno. Nie ważne, że idą ludzie – to jest jego czas i miejsce.
- Plac został zawłaszczony przez dostawców pobliskich sklepów. Kierowcy przeganiają przechodniów klaksonami, a sądziłem, że deptak jest do ruchu pieszych. Zwróciłem Panu uwagę, że nie powinien zastawiać przejścia samochodem, gdyż kobieta z wózkiem tędy nie przejdzie to kazał mi spadać – mówił oburzony mieszkaniec Jasła.
Aleja spacerowa o powierzchni 1720 m. kw. w centrum Jasła powstała pod koniec 2009 r. Na tym obszarze przewidziano zakaz wjazdu pojazdów. Nie dotyczy to jedynie samochodów uprzywilejowanych tj. karetki, policji, a także samochodów dostawczych. W związku z tym przy ul. Rynek postawiony został znak „zakaz wjazdu” , który nie dotyczy pojazdów zaopatrzenia do 3,5 t w godzinach od 6.00-10.00 i pojazdów posiadających zezwolenia Urzędu Miasta. W 2017 r. takich zezwoleń wydano 15. - Zezwolenie zazwyczaj wydaje się na określony przedział czasowy i w większości przypadków jest to od 10.00 do 15.00 – wyjaśnia Agata Koba, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Jaśle.
Okazuje się, że strefa piesza wydzielona w centrum miasta nie do końca jest dla przechodniów. Jak wyjaśniał nam komendant Straży Miejskiej Kazimierz Wiśniowski kwestia ta nie jest uregulowana żadnymi przepisami. - Cały czas dotykamy problemu kultury. Zatarasowanie przejścia nie powinno mieć miejsca, a kierowca zaopatrzenia winien wykazać się odrobiną rozsądku – podkreśla K. Wiśniowski. - W przepisach natomiast nie jest wyraźnie napisane kto ma tam pierwszeństwo, czy pieszy czy kierowca zaopatrzenia – dodaje.
Funkcjonariusze Straży Miejskiej często otrzymują sygnały od mieszkańców, że na deptaku zaparkowane są prywatne samochody. Strażnicy sprawdzają, czy kierowcy stosują się do znaków bądź zezwoleń. Osobom, które nie posiadają żadnego dokumentu uprawniającego do wjazdu na deptak grozi mandat karny w kwocie od 20 zł do 500 zł i 5 pkt karnych.
- Funkcjonariusze podejmują działania związane z egzekwowaniem przestrzegania znaku zakazu wjazdu. Dzięki częstym kontrolom wiemy już, które pojazdy posiadają zezwolenia na wjazd. Jest jeszcze jeden problem, gdyż znak zakazu nie dotyczy inwalidów, natomiast różnie to wygląda. Czasem jest to wykorzystywane do załatwienia swoich potrzeb związanych z jego utratą zdrowia, ale nie zawsze. Są też sytuacje, że jest to nadużywane i przez wiele godzin samochód stoi na deptaku. Dzięki wykorzystaniu miejskiego monitoringu reagujemy na tego rodzaju zachowania – wyjaśnia komendant SM.
id

