Doszło do skażenia środowiska. Nie ma zagrożenia dla życia i zdrowia człowieka
Z relacji mieszkańców wynika, że do skażenia terenu w Błażkowej doszło 2 października. Wówczas widzieli przejeżdżającą przez las czerwoną cysternę, która mogła porzucić chemiczną substancję. W sobotę przechodzący tamtędy przechodnie poczuli nieprzyjemną woń i poinformowali o tym odpowiednie służby. Z badań przeprowadzonych przez WIOŚ i Sanepid w Jaśle wynika, że substancja nie stanowi zagrożenia dla zdrowia i życia ludzi. Doszło jednak do zanieczyszczenia środowiska.

Substancja prawdopodobnie zalegała w lesie od wtorku, jednak dopiero w sobotę zostało to zgłoszone do Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Jaśle. Pierwsi na miejsce zostali zadysponowani strażacy ochotnicy z Brzysk. Z pierwszych informacji jakie do nas docierały miała to być substancja toksyczna o działaniu paraliżująco-trującym.
Tymczasem zostało to wykluczone w toku badań wykonanych przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Rzeszowie oraz Stację Stanitarno-Epidemiologiczną w Jaśle.
- Pracownicy WIOŚ w Rzeszowie pobrali 4 próbki do badań: 2 próbki odpadu (próbka odpadu o konsystencji stałej - galaretowatej i próbka odpadu o konsystencji szlamu), 1 próbkę zanieczyszczonej gleby i 1 próbkę gleby (tła geochemicznego) na potrzebę specjalistycznych badań. W tym celu Podkarpacki Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska uruchomił Laboratorium WIOŚ w Rzeszowie. Wstępna analiza pobranych próbek wykazała, że zanieczyszczenie to odpadowa mieszanina wieloskładnikowa zawierająca rozpuszczalniki aromatyczne, substancje ropopochodne i monomery niezidentyfikowanego polimeru. Według dotychczasowych wyników badań porzucona substancja nie stanowi bezpośredniego zagrożenia życia ludzi, nastąpiło natomiast skażenie środowiska. Miejsce zanieczyszczenia zostało zabezpieczone przez funkcjonariuszy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Jaśle - poinformowała Jolanta Ciba, rzecznik prasowy WIOŚ w Rzeszowie.
Dyrektor jasielskiego Sanepidu Dariusz Pomprowicz uspokaja, że nie ma obaw co do zagrożenia życia lub zdrowia człowieka. Mieszkańcy okolic mogą wychodzić z domów, jednak proszeni są o niezbliżanie się do miejsca w którym znajduje się substancja do czasu jej usunięcia.
- Studnie znajdujące się w pobliżu są przez nas monitorowane. Osoby, które mieszkają 200 metrów od skażonego terenu mają zakaz używania z nich wody. Kontrola będzie trwała przez najbliższe 3 miesiące - zaznacza Dariusz Pomprowicz z Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Jaśle.

- Teren wciąż jest zabezpieczony. Na miejscu prace kończą służby kryzysowe, a kolejne działania podejmuje WIOŚ. Wszyscy specjaliści zapewniają, że te środki nie powinny stanowić żadnego zagrożenia - podkreśla Adam Kmiecik, starosta jasielski.
Naczelnik Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego Tadeusz Walczyk poinformował nas, że teren będzie musiał zostać oczyszczony ręcznie, gdyż substancja została wypuszczona w lesie. Galaretowata maź spłynęła na długości ok. 40 metrów. WIOŚ wystąpi z oficjalnym wnioskiem do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska o usunięcie zanieczyszczenia.
- Na chwilę obecną nie jest jeszcze znany sprawca skażenia terenu. RDOŚ musi mieć pieniądze na takie wypadki losowe - mówi naczelnik Tadeusz Walczyk.
Komenda Powiatowa Policji w Jaśle prowadzi postępowanie przygotowawcze w tej sprawie.
- Policjanci z Jasła prowadzą czynności w celu ustalenia osób, które wypuściły tę substancję. Sprawcy mogą odpowiadać z art. 182 KK par.1, który brzmi: Kto zanieczyszcza wodę, powietrze lub powierzchnię ziemi substancją albo promieniowaniem jonizującym w takiej ilości lub w takiej postaci, że może to zagrozić życiu lub zdrowiu człowieka lub spowodować istotne obniżenie jakości wody, powietrza lub powierzchni ziemi lub zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5 - poinformował Zbigniew Mijal z Komendy Powiatowej Policji w Jaśle.
Ilona Dziedzic
