Drogi rok szkolny i jego koniec
„Słowa uznania to za mało. Uczniowie dokładają do nich kwiatki, bombonierki i wyszukane prezenty. Od lat istnieje niepisany zwyczaj obdarowywania nauczycieli prezentami na koniec roku szkolnego. Bukiety, kosze kwiatów, bombonierki i markowe gadżety są gestem podziękowania za pracę i jednocześnie sporym obciążeniem dla niejednego budżetu domowego. Stawki składek wahają się od kilku złotych w podstawówkach, do kilkunastu w szkołach ponadgimnazjalnych.” – czytamy w dzisiejszych Super Nowościach.
„Córka kończy szkołę, więc trzeba dać bukiety i prezenty wszystkim. Takie święto z wielką pompą. Moim zdaniem, rada rodziców powinna zrozumieć, że wystarczyłoby wręczyć po jednej róży...” – mówi w wywiadzie dla Super Nowości Pani Małgorzata Nowak, matka dwójki gimnazjalistów, która na kwiatki i prezenty dla nauczycieli swoich dzieci wydała w tym roku prawie 50 zł.
Zapytani nauczyciele bronią się. Pod koniec każdego roku szkolnego informują oni swoich wychowanków, aby nie przynosili ani kwiatów, ani prezentów ponieważ są one dla nich krępujące: „Ciężko donieść do domu takie naręcze, które i tak następnego dnia ląduje w koszu” - przyznaje Super Nowościom jedna z nauczycielek.
Kwiaty i bombonierki to ostatnio nie jedyne prezenty. Zdarzają się prezenty dużo droższe, a mianowicie: skórzane walizki, markowe pióra, alkohole, cenne albumy, a nawet biżuteria.
Niektórzy spośród rodziców nie widzą w tym nic złego, twierdząc, że nauczyciele zasługują na taki wyraz wdzięczności swoją ciężką pracę, zwłaszcza za przygotowanie do matury.
Więcej w dzisiejszych Super Nowościach.

