Działkowiec widział podejrzanego mężczyznę niedaleko domu Haliny G.
W miniony piątek przed krośnieńskim sądem zeznawało kolejnych dziesięć osób w procesie Janusza G. oskarżonego o zabójstwo żony. Proces jest poszlakowy, gdyż nie ma ani ciała ani narzędzia zbrodni.
Wśród przesłuchanych byli siostra zaginionej Haliny G., konkubent pielęgniarki, pracownicy Janusza G., oraz inne osoby mogące posiadać istotne dla sprawy wiadomości. Matka oskarżonego skorzystała z prawa do odmowy składania zeznań.

Siostra Haliny G. - Barbara podobnie, jak inni członkowie rodziny wspomniała o jej obawach i nerwowym zachowaniu. – Halina mówiła, że się czegoś boi, ale nie podawała żadnych szczegółów. Ucinała rozmowę słowami „jakoś to będzie” – opowiadała. Jest pewna, że nie wsiadłaby do samochodu z byłym mężem, zwłaszcza po jego napaści z nożem na jej osobę.
Drugim świadkiem był konkubent pielęgniarki Zbigniew. Jak zeznał poznali się w 2004 r., kiedy Halina była jeszcze w związku małżeńskim z oskarżonym. Mężczyzna był bardzo związany z pokrzywdzoną i często utrzymywał z nią kontakt. Kiedy już byli parą, Halina zwierzyła mu się, że oskarżony zabierał jej pieniądze, traktował jak niewolnicę, wyzywał i prawdopodobnie bił ją.

5 sierpnia 2014 r. ostatni raz rozmawiał z nią telefonicznie o godzinie 21.18. Od tamtej pory nie udało mu się nawiązać żadnego połączenia z partnerką. Następnego dnia przyjechał pod dom Haliny, bo czuł, że stało się coś złego. Gdy syn Miłosz wrócił z pracy sprawdził, czy matka jest w środku, a gdy jej nie zastał również teren wokół domu. - Oparłem się o barierkę przed domem i zauważyłem krew na schodach, na doniczce. Powiedziałem Miłoszowi, że coś jest nie tak i dzwonię po policję. On jeszcze przeszedł się kawałek i znalazł rozerwany łańcuszek. Byłem w stu procentach pewien, że coś się musiało stać. Juka zasadzona zaraz przy barierce koło ścieżki została rozdeptana tyłem buta, co by sugerowało wycofywanie się – powiedział pan Zbigniew.
Dodał również, że syn nie był zbyt zainteresowany tym, co się dzieje w domu, a zniknięcie matki odebrał swobodnie, jakby mama poszła gdzieś do koleżanki, czy znajomej. Miłosz mówił do niej „Hala”. Sąd odczytał wcześniejsze wyjaśnienia pana Zbigniewa składane na różnych etapach sprawy. Podczas tych przesłuchań zaznaczył, że zdziwiło go to, iż Miłosz 6 sierpnia 2014 wstał do pracy bez budzenia przez matkę oraz zjedzenia śniadania, które zawsze dla niego szykowała, a także, że nie wzbudziło to w nim żadnych podejrzeń.
Konkubent Haliny osobiście nie zna Janusza G., ale uważa, że jej były mąż jest zdolny do wyrządzenia krzywdy byłej żonie. Nie zauważył u partnerki dziwnych zachowań świadczących o tym, że się czegoś boi. Jego zdaniem czuła się bezpiecznie i wiedziała, że zawsze może na niego liczyć.
W sądzie zeznawał również jeden z działkowców, który 5 sierpnia 2014 r. wieczorem widział obcego nerwowo zachowującego się mężczyznę. Podczas przesłuchania tuż po zaginięciu Haliny G. podał szczegółowy opis ubioru oraz postury nieznajomego. – Mężczyzna ten miał na głowie czapkę z daszkiem koloru ciemnego, mógł być to brąz oraz ciemną kurtkę. Idąc wykonywał nerwowe ruchy, jakby zrywał maliny, po czym skręcił w swoją prawą stronę. Posturą i wzrostem idealnie odpowiada tamtemu mężczyźnie – przeczytał zeznania Stanisława G. sędzia Artur Lipiński.

Ponadto podczas okazania przez lustro czterech mężczyzn wskazał właśnie oskarżonego Janusza G. Jednak w piątek zaprzeczał, jakoby tę osobę rozpoznał. Nie umiał również powiedzieć, jaki był wysoki i co wówczas nosił na sobie. Nie zgadzał się z zeznaniami złożonymi wcześniej podważając je, mimo iż protokół z przesłuchania podpisał.
Świadkowi okazano nagrania zarejestrowane z monitoringu firmy Gaz System z 5 na 6 sierpnia 2014 r., na których nagrano mężczyznę idącego od strony złomu Janusza G. w kierunku ul. Kwiatowej, a następnie wracającego biegiem tą samą trasą. Działkowiec mógł dzięki temu porównać, czy to ta sama osoba, którą widział niedaleko swojego domku letniskowego. Potwierdził, że ich chód był podobny, jak również elementy ubrania.
Dzisiaj Sąd Okręgowy w Krośnie kontynuuje przesłuchania świadków w sprawie zabójstwa Haliny G.
Ilona Dziedzic
ilona.dziedzic@jaslo4u.pl

