Dziki plądrują działki w pobliżu basenu w Jaśle
Problem z dużą populacją dzików na terenie powiatu jasielskiego coraz częściej jest podnoszony przez rolników, szczególnie gminy Kołaczyce. Tym razem jednak sprawa dotyczy miasta Jasła. Niedaleko ogródków działkowych i zabudowań przy ul. Krasińskiego, dziki od kilku tygodni niszczą okoliczne tereny. Sprawę zgłosił do jasielskiego magistratu jeden z mieszkańców. - Liczę, że zostaną podjęte działania, które przegonią stąd dziki. Na pewno są jakieś sposoby – mówi zaniepokojony.
Pojawianie się dzików blisko domów przy ul. Krasińskiego w Jaśle zaobserwował jeden z mieszkańców. Zauważył, że od dwóch miesięcy zwierzęta te coraz częściej podchodzą do pobliskich domów przekopując sąsiednie tereny. - Od kilku tygodni dziki masakrują działkę obok mojego domu. Zgłaszałem sprawę do Straży Miejskiej w Jaśle, która powiedziała mi, że oni z tym nic nie zrobią oraz do Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta w Jaśle. Usłyszałem, że te sprawy należy zgłaszać do Urzędu Marszałkowskiego – mówił mieszkaniec ul. Krasińskiego w Jaśle. - Liczę, że zostaną podjęte działania, które przegonią stąd dziki. Na pewno są jakieś sposoby – dodał. Zwrócił również uwagę, iż niedaleko znajdują się ogródki działkowe, basen, osiedle bloków wielorodzinnych, a w niedalekiej odległości również szkoły, czy place zabaw. Spotkanie człowieka z dzikiem budzi pewne obawy. Pojawia się więc pytanie, czy jesteśmy bezpieczni?

Dziki coraz częściej wkraczają do miast
Problem ten dotyka wielu polskich miast m.in. w miniony poniedziałek Dziennik Zachodni poinformował, że po raz kolejny pojawiły się dziki w Sosnowcu. W czerwcu br. we Wrocławiu działkowicze skarżyli się na splądrowane ogródki działkowe w centrum miasta. Sprawę tę nagłośniła Gazeta Wrocławska. Najczęściej w takich przypadkach pod wieloma artykułami prasowymi dotykającymi problemu dzików możemy znaleźć informacje, że mieszkańcy mogą liczyć na pomoc i pierwszą reakcje ze strony Straży Miejskiej, Centrum Zarządzania Kryzysowego, Policji lub gminy. Dotyczy to postepowania w incydentalnych przypadkach przebywania zwierząt łownych w mieście. W ustawie o samorządzie gminnym znajduje się zapis, który stanowi, że zadaniem własnym gminy są sprawy porządku publicznego i bezpieczeństwa obywateli. W tej sytuacji, obecność dzików w mieście niewątpliwie może naruszać porządek publiczny i stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa mieszkańców poprzez np. niszczenie mienia, zagrożenia dla ruchu drogowego, a w skrajnych przypadkach możliwość zaatakowania człowieka.

Z kolei w ustawie Prawo Łowieckie art. 45. ust 3 czytamy, że "w przypadku szczególnego zagrożenia w prawidłowym funkcjonowaniu obiektów produkcyjnych i użyteczności publicznej przez zwierzynę, starosta, w porozumieniu z Polskim Związkiem Łowieckim, może wydać decyzję o odłowie, odłowie wraz z uśmierceniem lub odstrzale redukcyjnym zwierzyny". W sytuacji, gdy zwierzęta stanowią nadzwyczajne zagrożenie dla życia, zdrowia lub gospodarki człowieka dopuszcza się podjęcie działań mających na celu ograniczenie ich populacji. Taka decyzję w drodze uchwały podejmuje sejmik województwa.

Dzik może zaatakować, gdy poczuje się zagrożony
- Dziki z natury nie są agresywne. Zwierzęta te są aktywne głównie w nocy. W dzień odpoczywają w ostojach. Niebezpieczne mogą być wówczas, gdy poczują się zagrożone. Przede wszystkim nie wolno się zbliżać do zwierząt dzikich. Nie należy podejmować prób ich samodzielnego odstraszania, robić im zdjęcia, nagrywać filmów z bliskiej odległości. Takie zachowanie mogą tylko sprawić, że dzik poczuje się zagrożony i wówczas w ramach obrony może zaatakować człowieka. W przypadku zauważenia dzika należy zostawić go w spokoju i oddalić się niezwłocznie bez wykonywania gwałtownych ruchów – radzi Małgorzata Ruszała, Powiatowy Lekarz Weterynarii w Jaśle.
Co można zrobić, aby nie zwabiać dzików do miasta? - Początek jesieni to okres, kiedy zaczyna się ich sezonowa migracja w okolice miast. Jest ona związana z brakiem łatwo dostępnego pożywienia na terenach ich bytowania oraz na terenach otwartych poza miastem. Wobec tego dziki podchodzą do zabudowań w poszukiwaniu pożywienia, którym mogą być m.in. nagromadzone w śmietnikach resztki jedzenia, niezabezpieczone kompostowniki, nieuprzątnięte spady z drzew owocowych, niezebrane plony z ogródków działkowych, czy też działek przydomowych – tłumaczy M. Ruszała.
Próbowali, ale nic nie wskórali...
Miasto Jasło ze swej strony przypomniało, że temat szkód wyrządzanych przez dziki poruszało już w 2019 r. - Wówczas wspólnie z Gminą Jasło zwróciliśmy się z wnioskiem do właściwych organów o przeprowadzenie działań zmierzających do ograniczenia populacji dzików np. poprzez odłów lub odstrzał redukcyjny. Starosta jasielski odmówił wszczęcia postępowania o wydanie takiego zezwolenia z uwagi na to, że w jego ocenie sytuacja ta nie stanowiła szczególnego zagrożenia w prawidłowym funkcjonowaniu obiektów produkcyjnych i użyteczności publicznej (o którym mowa w art. 45 ust. 3 ustawy prawo łowieckie) – wyjaśnia Agata Koba, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Jaśle.
Jasielski magistrat zwrócił także uwagę na fakt, iż na terenie miasta Jasła funkcjonują trzy koła łowieckie. Niemniej mają one ograniczone możliwości, gdyż na terenach zabudowanych nie można wykonywać odstrzałów. Miasto biorąc jednak pod uwagę ostatnie wydarzenia, zgłosiło problem pojawiania się dzików na terenach miejskich i wyrządzania przez nich szkód Kołu Łowieckiemu „Sokół” w celu podjęcia działań w ramach posiadanych przez niego środków i kompetencji. - Jeżeli takie zdarzenia będą się powtarzały to wówczas Miasto Jasło ponownie wystąpi do starosty jasielskiego o wydanie zezwolenia na przeprowadzenie działań ograniczających populację dzików – odpowiada A. Koba.
id
fot. archiwum prywatne

