Dziki... problem w Kołaczycach
Burmistrz Kołaczyc, Magdalena Stasiowska, negatywnie zaopiniowała plan odstrzału przygotowany przez Koło Łowieckie Jedność Kołaczyce. Według dostępnych informacji koło zaplanowało na sezon 2025-2026 minimalny odstrzał na poziomie 210 dzików.

---------- fot. iStock
– Zwróciłam się (...) do koła łowieckiego z negatywną opinią, gdyż w tym planie założono zdecydowanie za mało, by populacja dzików mogła się zmniejszać – skomentowała burmistrz Kołaczyc.
Opracowanie planu odstrzału dzika
Plan odstrzału dzików opracowuje się na podstawie analizy populacji, oceny szkód w uprawach oraz zagrożeń epidemiologicznych, takich jak ASF. Na tej podstawie ustalane są limity odstrzału, zgodnie z wytycznymi Ministerstwa Środowiska i Polskiego Związku Łowieckiego. Następnie określa się terminy, miejsca oraz metody polowań, po czym plan zostaje zatwierdzony przez nadleśnictwo lub właściwe organy administracyjne. Realizacją odstrzału zajmują się myśliwi z lokalnych kół łowieckich, działając zgodnie z ustalonym harmonogramem.
W 2024 roku Koło Łowieckie Jedność Kołaczyce zaplanowało odstrzał 175 dzików, z czego do tej pory pozyskano 136 sztuk. Dodatkowo, w ramach odstrzału sanitarnego ogłoszonego przez wojewodę, liczba dzików zmniejszyła się o kolejne 78 osobników. Łącznie w sezonie 2024/2025 myśliwi z koła Jedność odstrzelili 213 dzików, jednak polowania wciąż trwają, a sezon zakończy się z początkiem kwietnia.
Na sezon 2025/2026 zaplanowano odstrzał 210 dzików, nie uwzględniając przy tym odstrzału sanitarnego, który w ostatnich latach wynosił od 70 do 90 sztuk i jest uzależniony od decyzji wojewody. W efekcie minimalna liczba dzików, jaka może zostać pozyskana przez myśliwych w przyszłym sezonie, może sięgnąć nawet 300 sztuk.
Jak podkreślają myśliwi, jest to wartość minimalna – jeśli warunki będą sprzyjające, a zwierzyna dopisze, faktyczna liczba odstrzelonych dzików może być jeszcze wyższa.
Opinia przygotowana dla burmistrza
Podejmując decyzję o negatywnym zaopiniowaniu planu Koła Łowieckiego Jedność, burmistrz Kołaczyc kierowała się przygotowaną dla niej opinią.
– Zwróciłam się do fachowców, którzy przedstawili mi obliczenia na temat planu odstrzału na rok 2025, na podstawie wskaźnika przyjętego przez nadleśnictwo i zrealizowanego odstrzału w 2024 roku. Niezależna opinia wskazuje, że koło łowieckie powinno mieć w planie minimalny odstrzał dzika na poziomie 411 sztuk – poinformowała Magdalena Stasiowska.
W opinii podkreślono, że przyjęcie odstrzału na poziomie 411 sztuk pozwoli utrzymać populację dzików na poziomie z początku sezonu 2025. Jak wynika z wniosków końcowych opinii, którą zaprezentowała burmistrz Kołaczyc, przyjęty przez nadleśnictwo w 2024 roku plan odstrzału nie tylko nie utrzymał populacji dzików na stałym poziomie, ale wręcz doprowadził do jej wzrostu.
– Zwróciłam się o taką opinię, ponieważ nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, a muszę opierać się na niezależnych analizach –dodała burmistrz Kołaczyc.
Debata o odstrzale dzików podczas spotkania w Kołaczycach


---------- Fot. Gmina Kołaczyce
Na spotkaniu, które odbyło się 25 lutego br. w sali bankietowej Gminnego Ośrodka Kultury w Kołaczycach, rolnicy wskazywali na zbyt dużą populację dzików oraz niewystarczające odstrzały, które nie zmniejszają liczebności zwierzyny. Skarżyli się także na niskie odszkodowania proponowane przez koło łowieckie za poniesione straty w uprawach oraz na niesatysfakcjonujące szacowanie szkód.
Podczas spotkania burmistrz Magdalena Stasiowska stanowczo podkreśliła swoje stanowisko i stanęła po stronie rolników. Wskazała, że koło łowieckie powinno zwiększyć odstrzał dzikiej zwierzyny, aby ograniczyć szkody wyrządzane w uprawach. Podkreśliła także konieczność podjęcia pilnych działań i lepszej współpracy między rolnikami a myśliwymi.
Spotkanie było bardzo emocjonujące, a rolnicy domagali się podjęcia skuteczniejszych działań w celu ochrony swoich gospodarstw przed dalszymi stratami.
Zmiany w przepisach łowieckich – przyszłość polowań pod znakiem zapytania
- Zostało zaostrzone prawo łowieckie. Myśliwi nie mogą prowadzić polowań indywidualnych i zbiorowych w odległości mniejszej niż 150 m od zabudowań, więc ogrom powierzchni w obwodzie łowieckim jest de facto wyłączony z polowania.” - mówi zastępca Nadleśniczego Ryszard Brocławik.
Mateusz Lechwar, Radny Sejmiku Województwa Podkarpackiego, obecny na spotkaniu w Kołaczycach poinformował, że w ubiegłym roku minister Paulina Hennig-Kloska powołała zespół ds. reformy kół łowieckich i łowiectwa. Wśród postulatów zespołu znajduje się m.in. zwiększenie minimalnej odległości od zabudowań podczas polowań do 500 metrów. Jak zaznaczył radny, dla Kołaczyc oznaczałoby to praktycznie koniec polowań na terenie gminy, co mogłoby dodatkowo utrudnić kontrolę nad populacją dzikiej zwierzyny.
Jeżeli przepisy prawne ulegną zaostrzeniu, mogą w przyszłości uniemożliwić skuteczny odstrzał dzikiej zwierzyny. Planowane zmiany, takie jak zwiększenie minimalnej odległości od zabudowań podczas polowań, znacząco ograniczyłyby możliwości prowadzenia odstrzału, zwłaszcza na terenach gminnych i w pobliżu osiedli. W konsekwencji może to doprowadzić do niekontrolowanego wzrostu populacji dzików i zwiększenia szkód w rolnictwie.
Co dalej z planem?
Zgodnie z prawem roczny plan łowiecki jest sporządzany przez dzierżawcę obwodu łowieckiego po zasięgnięciu opinii właściwych wójtów, burmistrzów, prezydentów miast oraz właściwej izby rolniczej i podlega zatwierdzeniu przez właściwego nadleśniczego Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe w uzgodnieniu z Polskim Związkiem Łowieckim.
Oznacza to, że mimo negatywnej opinii burmistrza plan może zostać zatwierdzony przez nadleśniczego. Niezatwierdzenie planu, może jednocześnie skutkować brakiem odstrzału na danym terenie.
Poszkodowani rolnicy walczą o odszkodowania
Dziki wyrządzają znaczne szkody na terenach rolniczych, głównie poprzez żerowanie, rycie gleby oraz niszczenie upraw. Największe zniszczenia powodują na polach uprawnych, zwłaszcza w okresie dojrzewania roślin, ale mogą również uszkadzać przydomowe trawniki.
Obecnie coraz częściej można je spotkać zarówno w miastach, jak i na ich obrzeżach. Wynika to nie tylko ze wzrostu populacji tych zwierząt, ale także ze zmian w środowisku. Wiele dawniej uprawianych pól zarosło gęstą roślinnością, która sprzyja gromadzeniu się dzików. W poszukiwaniu pożywienia często zapuszczają się na tereny zurbanizowane, powodując szkody. Dodatkowo, podobnie jak inne gatunki, są wypierane przez wilki, które coraz częściej pojawiają się w regionach, gdzie wcześniej ich nie obserwowano.
Rolnicy, których uprawy ulegają zniszczeniu, walczą o swoje prawa, domagając się odszkodowań wypłacanych przez koła łowieckie. Z kolei dla myśliwych redukcja populacji dzików do poziomu nieuciążliwego dla społeczeństwa jest korzystna, ponieważ ogranicza wysokość wypłacanych rekompensat. Z naszych ustaleń wynika, że w ostatnich latach liczba wypłacanych odszkodowań stopniowo maleje.
AJ

