Elżbieta Łukacijewska aktywnie wspiera kampanię Rafała Trzaskowskiego. W Jaśle namawiała do głosowania na prezydenta stolicy
Kampania prezydencka wchodzi w decydującą fazę. W terenie o głosy wyborców walczą nie tylko kandydaci, lecz również politycy należący do ich obozów i stronnictw. Na płycie jasielskiego rynku do głosowania na Rafała Trzaskowskiego zachęcała dzisiaj europosłanka Elżbieta Łukacijewska. W trakcie spotkania, nie zabrakło trudnych pytań.

Elżbieta Łukacijewska, posłanka do Parlamentu Europejskiego, dzisiejsze spotkanie rozpoczęła od podziękowań dla mieszkańców województwa podkarpackiego, w tym Jasła i okolic, za liczne podpisy poparcia pod kandydaturą Rafała Trzaskowskiego. – Dziękuję za podpisy, energię, moc i nadzieję, którą nam daliście. Zebraliśmy na całym Podkarpaciu 48 tys. podpisów. Nigdy nam się taka ilość nie zdarzyła. W Jaśle zebraliśmy 2 tys. podpisów, choć zbieraliśmy je zaledwie dwa dni. Ludzie przychodzili i sami przynosili listy poparcia. Za to wszystko bardzo wam dziękuję. Wszyscy prosimy o jeszcze. Prosimy o frekwencję 28 czerwca. Zmieniajmy Polskę, na taką, która jest przyjazna dla każdego, która szanuje wszystkich i umie się spierać, ale w kulturalny sposób – mówiła. Poinformowała również, że wkrótce, w Jaśle otwarte zostanie jej biuro poselskie.
Na temat liczby podpisów poparcia dla kandydatury obecnego prezydenta Warszawy, jakie zebrano Jaśle, mówił również Piotr Sowik, przewodniczący Zarządu Powiatowego PO RP w Jaśle. – Z tego miejsca, w imieniu jasielskiej Platformy, chciałbym bardzo podziękować, tym wszystkim mieszkańcom naszego powiatu, którzy w sposób wyjątkowy przystąpili, w tym trudnym czasie, do zbierania podpisów. Były przypadki, w których, pojedyncze osoby przynosiły po kilkadziesiąt, a nawet sto podpisów. W trakcie tej kampanii nie ustajemy w walce o jak najlepszy wynik i zwycięstwo prezydenta Rafała Trzaskowskiego. Uruchomiliśmy punkty mobilne, w których będziemy rozdawać mieszkańcom plakaty wyborze oraz banery. Wszelkie informacje na ten temat będą udostępniane za pośrednictwem mediów społecznościowych – wyjaśnia.

Na zdjęciu od lewej Piotr Słowik/fot. Marcin Dziedzic
Trudne pytania
W spotkaniu wzięło udział kilkanaście osób. W trakcie konferencji, Elżbieta Łukacijewska musiała zmierzyć się z wieloma trudnymi pytaniami, w tym pytaniami zadawanymi przez przybyłych na jasielski rynek pracowników Starostwa Powiatowego w Jaśle. Europosłankę zapytano między innymi o sytuację gospodarczą regionu. Uczestnicy konferencji pytali między innymi o kondycję lokalnych zakładów pracy, zwracając uwagę na to, że w przypadku niektórych z nich, przeprowadzona przed laty prywatyzacja, skutkowała zmniejszeniem ich znaczenia na rynku i zwolnieniami. W tym kontekście wspomniano choćby zakłady „Gamrat”.
- O Gamracie słyszę za każdym razem, kiedy przyjeżdżam do Jasła. Powinniśmy odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego pod rządami Prawa i Sprawiedliwości spółki Skarbu Państwa, wszystkie, straciły ponad kilka miliardów złotych. Dlaczego upadła stadnina koni w Janowie? Nie miałam wpływu i nie znam zasad, nie wiem jak doszło do upadku zakładu. Trudno jest mi kolejny raz, od pięciu lat, do tego się odnosić, kiedy ktoś podsyła przedstawiciela PiS na konferencję, aby drążył temat Gamratu – mówiła Elżbieta Łukacijewska.
Pytania dotyczyły również jasielskiej sekcji PKP CARGO, zajmującej się naprawą wagonów. – W czasie, kiedy władzę sprawowała w Polsce Platforma Obywatelska zamykano największy zakład na naszym terenie, zajmujący się naprawami taboru kolejowego. Zostało to całkowicie zniszczone. Moi koledzy byli odsyłani na świadczenia przedemerytalne. Teraz coś się zmieniło – mówił Adam Filar, koordynator kampanii społecznej KochamKolej.pl. W odpowiedzi, europosłanka Elżbieta Łukacijewska, zwróciła uwagę na fakt, iż kwestie kolejowe, w znacznej mierze leżą w granicach kompetencji samorządu wojewódzkiego. – Koleje regionalne i wszystko, co się z nimi wiąże, podlega pod Sejmik Województwa Podkarpackiego, a tam od ośmiu lat rządzi PiS. Zastrzeżenia proszę więc kierować do Prawa i Sprawiedliwości. Od pięciu lat PiS rządzi też w Polsce. Proszę mi, zatem powiedzieć, co zrobiło ono dla Jasła, aby powstały tu miejsca pracy, firmy i zakłady? Zwróćmy uwagę na PKS-y i słynny program PiS-u, które obiecywało, że będą wszędzie autobusy. Ja słyszę, że są zamykane. W PKS w Krośnie, rozprowadzona była ziemia. Ludzie stracili pieniądze przez ludzi powiązanych, niestety z niektórymi zwolennikami PiS-u, powiem delikatnie. Obietnice płynęły od prezydenta Dudy, pani premier i rządu. Ci ludzie nie otrzymali nic – mówiła.
Nie odbiorą wsparcia
Przed kilkoma dniami światło dzienne ujrzał list Jarosława Kaczyńskiego do członków Prawa i Sprawiedliwości, w którym jej prezes przekonywał, że „ponowny wybór Andrzeja Dudy na prezydenta leży w interesie Polski” oraz, że „zwycięstwo kandydata Koalicji Obywatelskiej w wyborach prezydenckich oznaczałoby ciężki kryzys polityczny, społeczny i moralny”. Z takim poglądem stanowczo nie zgadza się Elżbieta Łukacijewska. W opinii europosłanki, Rafał Trzaskowski, sprawując urząd prezydenta RP, jest gotów współpracować z każdym rządem. – List, o którym mowa, był przerażającym sygnałem, wysłanym przez Jarosława Kaczyńskiego, który boi się, że wszystkie grzechy, winy i niegospodarność będzie rozliczona. Mówię to z całą odpowiedzialnością za wypowiadane słowa. Wierzę, że Rafał Trzaskowski, będzie umiał usiąść z tym rządem do rozmów, aby dyskutować nad poszczególnymi projektami i poprzeć te z nich, które są ważne dla Polski, które dają Polakom pracę, a nie tylko te, które pozwalają dorobić się wąskiej grupie członków tej, a nie innej partii – wyjaśnia.
Elżbieta Łukacijewska przekonuje także, że w przypadku, objęcia urzędu prezydenta przez Rafała Trzaskowskiego, niezagrożona będzie realizacja obowiązujących obecnie programów socjalnych. – Mogę to powiedzieć z całą stanowczością. Nic, co zostało ludziom przyrzeczone, przekazane, nie będzie odbierane. Jarosław Kaczyński cały czas tym straszy, bowiem boi się przegranej, rozliczenia. Program 500 Plus zostanie. Nie słyszałam, aby ktokolwiek chciał to zmienić. Również Platforma Obywatelska głośno mówiła, że program ten będzie obowiązywał – podkreśla.

Elżbieta Łukacijewska/fot. Marcin Dziedzic
Zdaniem Elżbiety Łukacijewskiej zmiana warty na polskiej scenie politycznej jest absolutnie konieczna, ze względu na stale postępującą izolację Polski na arenie międzynarodowej. – Musimy zwrócić uwagę także na pozycję Polski w świecie. Popatrzmy, jak jesteśmy osamotnieni. Jak niezapraszani są politycy polscy, tam gdzie podejmowane są ważne dyskusje. Coraz częściej można spotkać się z osądem, że stajemy się krajem, który z demokracją ma coraz mniej wspólnego. To bardzo smutne. Rafał Trzaskowski na pewno pokaże, że jest otwarty na dyskusję i argumenty, oraz jest gotowy do kompromisu – tłumaczy.
Pytana o obecność w kampanijnej rozgrywce, tematów światopoglądowych, stwierdziła, że służą one głównie zastraszaniu społeczeństwa prze Prawo i Sprawiedliwość, czego najjaskrawszym przykładem jest retoryka, jakiej używają politycy ekipy rządzącej w stosunku do społeczności LGBT. – Zacznijmy od tego, że nie ma ideologii, są ludzie, którzy mają inną orientację seksualną. Ci ludzie żyją również na Podkarpaciu, w rodzinach polityków, wśród osób niewykształconych, wykształconych, Moim marzeniem jest szacunek dla każdego człowieka, jeżeli oczywiście jego zachowanie nie budzi kontrowersji, bądź też nie niszczy drugiego człowieka. Widziałam zbyt wiele bólu matek, których dzieci popełniły samobójstwo przez brak tolerancji. Szanujmy wszystkich ludzi – mówi. Obala również tezę mówiącą o tym, że pod przykrywką edukacji seksualnej, jej ugrupowanie, zamierza promować wartości amoralne. – Wychowanie seksualne ma być dostosowane do wieku i rozwoju dziecka. Tak w Polsce jest, Takie mamy prawo. Ważne, aby tego nie cofnąć. Żeby młodzi ludzie wiedzieli, że na przykład przygodny seks może być przyczyną chorób wenerycznych. Gdy odbierzemy to młodzieży, będziemy mieć jedną wielką tragedię. Głosy mówiące o tym, że będziemy promować homoseksualizm w szkołach jest absurdalny. Śmieję się z tego jako matka. To żałosne, jakie bzdury niektórzy wygadują. PiS znalazło sobie temat do prowadzenia sporu politycznego, bo jego politycy boją się pytań o Szumowskiego, o respiratory, o pieniądze dla podejrzanych spółek – przekonuje.
MD

