Historia rodziny z Lublicy, zatrzymana w czasie
Wiele działek, na których ostały się drewniane, stare domy, trafia pod młotek. Jeden z takich domów, w Lublicy, jest tak wyjątkowy, że historia, której był świadkiem, została uwieczniona na jego ścianie.

fot. Jolanta Pięta
W roku 1946 wybudowany został dom, w którym codziennie było czuć woń świeżo pieczonego chleba, można było poczuć przepyszny smak miodu oraz spotkać wyjątkową rodzinę. To właśnie ta rodzina spogląda dziś z muralu, który został namalowany przez Arkadiusza Andriejkowa, w oparciu o pierwsze zdjęcie zrobione rodzinie przed tym właśnie domem.
Pani Jolanta, spadkobierca tej posiadłości, chciała ocalić od zapomnienia historię swoich przodków. Gdy tylko usłyszała o projekcie “Cichy memoriał” Andriejkowa, dołożyła wszelkich starań, aby jedno z jego dzieł, stało się integralną częścią drewnianego domu, do którego ma olbrzymi sentyment.

fot. Jolanta Pięta
Mural przywołuje wiele pozytywnych wspomnień. Mieszkańcy Lublicy widząc malunek chętnie opowiadają historie związane z życzliwymi ludźmi, dawnymi mieszkańcami tego domu. Wielu także wspomina o miodzie, który sprzedawał obecny na muralu Henryk. Dom zachował swój oryginalny wygląd i wnętrze, aż od lat czterdziestych ubiegłego wieku.
Rodzina jest jak gałęzie na drzewie, wszyscy rośniemy w różne strony, ale korzenie zostają te same -mówi napis z wnętrza izby. Piękny dom, historia i sentencja. Mural można podziwiać spacerując główną ulicą wsi.
PH

