Janusz G. nie przyznał się do zabójstwa byłej żony
Przed Sądem Okręgowym w Krośnie rozpoczął się proces w sprawie pozbawienia życia Haliny G. z Jasła. Oskarżony, były mąż kobiety nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i odmówił składania wyjaśnień. Zdaniem prokuratury motywem działania Janusza G. były pieniądze.
Oskarżony o zabicie pielęgniarki

Prokurator Beata Piotrowicz oskarżyła Janusza G. o to, że 5 sierpnia 2014 r. zabił swoją żonę zadając jej co najmniej jeden cios najprawdopodobniej nożem, a następnie wywiózł jej ciało i ukrył w nieustalonym miejscu. Zdaniem prokuratury czynu tego dokonał mimo zakazu zbliżania się do Haliny G. na odległość mniejszą niż 50 metrów, orzeczonego wyrokiem Sądu Rejonowego w Jaśle w 2012 r. Wtedy po raz pierwszy zaatakował swoją byłą żonę nożem, chociaż agresję wobec niej stosował już znacznie wcześniej.
- Prowadzone czynności śledcze pozwoliły na ustalenie również tego, że od wielu lat oskarżony przejawiał agresywne zachowania wobec pokrzywdzonej począwszy od 2006 r., kiedy była prowadzona sprawa dotycząca znęcania fizycznego i psychicznego po sprawę z 2012 r., gdzie oskarżony zaatakował nożem pokrzywdzoną, jak również do czasu trwającej do dzisiaj sprawy – podkreślała prokurator B. Piotrowicz.
Jednym z dowodów w tej sprawie są ślady krwi kobiety, które sprawca zacierał w jej domu. Śledczy zabezpieczyli także forda transita należącego do oskarżonego, w którym ujawniono krew Haliny oraz monitoring trasy przejazdu między miejscem zamieszkania Janusza G., a pokrzywdzonej. Motywem, dla którego były mąż miał pozbawić życia 52-letnią Halinę był konflikt o podział majątku.
Obrońca oskarżonego wnioskował o wyłączenie z jawności w całości przebiegu rozprawy. Argumentował to obawą Janusza G. przed stygmatyzacją środowiska. Sąd oddalił ten wniosek.
Odmówił badań wariografem

Oskarżony nie przyznał się do zarzucanego mu czynu zabójstwa i odmówił składania wyjaśnień. Sędzia odczytał więc zeznania Janusza G. złożone 8 sierpnia 2014 r., z których wynika, że oskarżony, od momentu rozwodu z żoną w 2008 r. w ogóle jej nie widywał. 5 sierpnia 2014 r. nie był u Haliny i przez ostatnie dni nie miał z nią styczności. Samochodem, w którym znaleziono ślady krwi pokrzywdzonej jeździł on sam. 6 sierpnia 2014 r. auto pozostawił przy ul. Floriańskiej przy torach PKP w godzinach rannych. Jego zdaniem w środku pojazdu nie było żadnej krwi. Auto pozostawił otwarte ze względu na brak w nim zamka. Kiedy do niego wrócił ford nie włączył się, jak sądził z powodu słabego akumulatora. Nie umiał wyjaśnić, skąd wzięły się ślady krwi w samochodzie, podkreślając, że mogła to zrobić inna osoba. Zaprzeczył, aby w czasie, kiedy zniknęła Halina G. znajdował się w okolicy ogródków działkowych, czy w okolicy miejsca zamieszkania byłej żony przy ul. 17 Stycznia w Jaśle. Oskarżony kilkakrotnie podczas zeznań odmawiał poddania się badaniu wariografem. Janusz G. nie zgodził się z odczytanymi fragmentami złożonych wyjaśnień, zwłaszcza co do jego wyjazdów samochodem.
Dzisiaj w tej sprawie przesłuchani zostali młodszy syn Haliny i Janusza, rodzice pokrzywdzonej oraz jej brat. Na rozprawę nie stawił się natomiast drugi z synów.
„Bała się ojca”
Pielęgniarka mieszkała w domu przy ul. 17 Stycznia w Jaśle z 22-letnim Miłoszem. Syn zeznał, że po zaginięciu matki pojechał do ojca na złom, aby dowiedzieć się co z nią zrobił. Jest przekonany o tym, że za jej zniknięciem stoi jego ojciec - Janusz G. – Zapytałem go, co zrobił z mamą. Udawał zdziwionego. Mama po zdarzeniu, kiedy ojciec zaatakował ją nożem bała się go i przez długi okres czasu zamykała dom na klucz. Przed jego atakiem na matkę utrzymywałem z nim jeszcze kontakt. Po tym jednak zdarzeniu trzymałem się od ojca z daleka - mówił Miłosz, syn pokrzywdzonej i oskarżonego Janusza G. Dodał również, że o sprawie przepisania domu przez oskarżonego na ojca Haliny dowiedział się po zaginięciu mamy.
Zeznawali pod nieobecność Janusza G.
Pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych wnioskował o usunięcie oskarżonego z sali rozpraw na czas składania przez kolejnych świadków zeznań. Obecność Janusza G. mogłaby oddziaływać na nich krępująco zwłaszcza, że między nimi istniały konflikty m.in. na tle majątkowym. Sąd przychylił się do tego wniosku.
Teściowie Janusza G. nie mieli o oskarżonym dobrego zdania. Oni również, podobnie jak wnuk uważają, że to były mąż Haliny zabił ich córkę. Jak podkreślili, już wcześniej groził jej odebraniem życia. Jak dodał Zdzisław, ojciec pokrzywdzonej, groźby karalne również kierował w stosunku do niego. – Drugi raz, kiedy mi groził to było wtedy, kiedy chciał, abym majątek przepisał na niego. Podkreślał, że ma przygotowanego notariusza. Powiedziałem mu, że tego nie zrobię, a jeśli komuś przepiszę to córce. Dom przepisała mi jego babcia w latach 90-tych, bo mi ufała. Bała się, że Janusz dom sprzeda, gdyż popadł w długi, a ona nie będzie miała gdzie mieszkać– wyjaśnił ojciec Haliny.
Pokrzywdzona wiedziała, że jest obserwowana?
Podobnie jak jego żona podkreślił, że między małżonkami nie układało się od dłuższego czasu. Ich zdaniem córka była smutna, a na ciele pojawiały się zadrapania i siniaki. Dopiero po jakimś czasie Halina przyznała się rodzicom, że mąż ją bije. Matka Haliny, Stefania także jest przekonana, że zniknięciem jej dziecka stoi były zięć, którego określiła jako człowieka chamskiego i nieobliczalnego. Według jej był człowiekiem skrytym i małomównym. Sąd odczytał świadkowi zeznania z 2014 i 2015 r., które podtrzymała. Wyznała wówczas, że ostatni kontakt z córką miała w sobotę 2 sierpnia 2014. W rozmowie telefonicznej nie wyczuła, aby była smutna, czy przygnębiona. – Córka zawsze na wieczór zamykała drzwi od momentu, kiedy Janusz około 2 lat temu napadł na nią z nożem i strasznie ją pobił. Po tym zdarzeniu córka mówiła mi, że się go boi. Mówiła również zaraz po tym zdarzeniu, że Janusz często obserwuje jej dom i pamiętam jej słowa, „że on znowu tego dokona” – czytał zeznania matki Haliny sędzia Wiesław Ruszała.
Pani Stefania przypomniała sobie stan w jakim była jej córka, po ataku Janusza z nożem w 2012 r. Miała pokaleczoną szyję, ręce i plecy.
Oskarżony nie zgodził się z zeznaniami swoich teściów odnośnie wątku przepisania domu przez babcię na teścia Zdzisława. Z jego relacji wynika, że dom należał do niego, jednak ze względu na problemy finansowe przepisał majątek na teścia, aby komornik go nie mógł przejąć. Na dowód swoich słów podkreślał, że posiada akt notarialny sporządzony na tę okoliczność. Miał niepisaną umowę ustną z teściem, że dom mu przepisze, kiedy tylko będzie chciał.
Kolejne przesłuchanie świadków w sprawie zabójstwa Haliny G. odbędzie się w najbliższy piątek w Sądzie Okręgowym w Krośnie.
Ilona Dziedzic
ilona.dziedzic@jaslo4u.pl

