Jasielscy lekarze uratowali życie kobiety z 14-kilogramowym guzem
Kilka dni temu do Szpitala Specjalistycznego w Jaśle trafiła 60-letnia kobieta, przywieziona w trybie pilnym przez pogotowie ratunkowe. Z powodu mocnego krwawienia z dróg rodnych, natychmiast została poddana intensywnej diagnostyce i leczeniu, jak się okazało ratującemu życie.
Po przeprowadzonych badaniach, odkryto w jamie brzusznej kobiety ogromny, 14-kilogramowy guz. — Stan pacjentki się pogarszał. Była mocno odwodniona, miała anemię. Gdybyśmy nie zoperowali jej natychmiast, prawdopodobnie już by nie żyła — mówi dr Sławomir Szpak, kierownik Oddziału Ginekologiczno-Położniczego w Jaśle.


__________ Fot. Dr. Sławomir Szpak
Operacja w trybie ostrego dyżuru
Zabieg odbył się w sobotę, w trybie ostrego dyżuru. Operację przeprowadzili wspólnie dr Sławomir Szpak, kierownik oddziału oraz lek. Radosław Łupkowski, specjalista położnictwa i ginekologii.
Operacja, która trwała blisko trzy godziny była wyjątkowo trudna technicznie – guz wypełniał całą jamę brzuszną, uciskając sąsiednie narządy, w tym jelita. — Było bardzo dużo zrostów, guz uciskał narządy, był rozległy. Po jego usunięciu brzuch dosłownie się zapadł — relacjonuje dr Szpak.
Mimo trudności i licznych podkrwawień z różnych miejsc, guz udało się usunąć w całości, bez rozcinania, co jest kluczowe z onkologicznego punktu widzenia. — Zasada jest taka, że guz należy usuwać w całości, by nie dopuścić do jego rozsiewu. Jeśli był złośliwy, a został wyjęty bez naruszenia, znacznie zwiększa to szansę na pełne wyleczenie. — wyjaśnia Szpak. Materiał został przekazany do badania histopatologicznego w laboratorium w Krośnie.
Rehabilitacja i nadzieja na powrót do zdrowia
Pacjentka to 60-letnia kobieta, która przez ostatnie 10 lat nie badała się ginekologicznie. Jej stan ogólny w chwili przyjęcia do szpitala był bardzo poważny. Wyniszczenie organizmu najprawdopodobniej wynikało z obecności guza w jamie brzusznej, który przez dłuższy czas stopniowo wyczerpywał jej siły witalne. Ze względu na ogólny zły stan pacjentki wdrożono żywienie pozajelitowe oraz zapewniono szczególny nadzór nad procesem rekonwalescencji. Obecnie pacjentka stopniowo odzyskuje siły – utrzymuje stabilne parametry życiowe, samodzielnie spaceruje i czuje się znacznie lepiej. Widoczna jest wyraźna poprawa stanu ogólnego oraz wyglądu. Przewidywany czas pełnej rekonwalescencji wynosi około sześciu miesięcy, jednak w szpitalu pacjentka pozostanie jeszcze przez najbliższe dwa tygodnie.
Szpital w Jaśle działa i ratuje
Ordynator zwraca uwagę, że sukces operacji to nie tylko sam zabieg, ale cały proces – od momentu przyjęcia pacjentki, przez leczenie i rekonwalescencję. — W szpitalu są lekarze, którzy potrafią bardzo wiele – potrafią leczyć, potrafią odpowiednio zająć się pacjentem, bo nie samo zoperowanie jest wynikiem leczenia, ale cały proces: operacja, przebieg pooperacyjny i opieka – wszystko to składa się na sukces. — mówi dr Szpak.
Dramatyczny przypadek – nie zaniedbujmy badań!
Dr Szpak apeluje do kobiet: – Nie chciałbym, żeby pacjentki doprowadzały do sytuacji, w której coś takiego rośnie im w brzuchu. Zachęcamy do regularnych badań – jesteśmy dostępni cały czas. Chcielibyśmy, żeby pacjentki przychodziły wcześniej, byśmy mogli szybciej reagować i rozwiązywać takie sprawy – mówi ginekolog.
Historia pacjentki, u której guz osiągnął tak zaawansowane stadium, pokazuje, jak ważna jest profilaktyka i regularny kontakt ze specjalistą. Dzięki szybkiej interwencji i zaangażowaniu zespołu medycznego udało się przeprowadzić skomplikowaną operację i rozpocząć proces leczenia. Jednak takich przypadków można by uniknąć, gdyby zmiany były wykrywane odpowiednio wcześnie.
AJ

