Jaślanie przegrali w pięciosetowej batalii
Siatkarze MKS „MOSiR” Jasło przegrali spotkanie we własnej hali z drużyną UKS SMS Wybicki Kielce 2:3. Mecz miał znaczenie przede wszystkim prestiżowe. Obie ekipy już wcześniej zapewniły sobie awans do półfinałów. Jaślanie pojadą do Grodziska Mazowieckiego.
Niedzielne spotkanie pomiędzy gospodarzami turnieju ćwierćfinałowego a ekipą z Kielc dla kibiców miało być przysłowiową wisienką na torcie. Publiczność tłumnie zgromadzona w hali MOSiR w Jaśle nie mogła czuć się zawiedziona. Spotkanie obfitowało w wiele zaciętych wymian oraz zwrotów akcji.
Początek pierwszej partii to festiwal błędów w polu zagrywki w wykonaniu obydwu drużyn. Żaden z zespołów nie był w stanie zbudować choćby dwupunktowej przewagi. Wreszcie właściwy dla siebie rytm złapali gospodarze. Kiedy na tablicy świetlnej pojawił się wynik 13:15 dla kielczan, trener Bartosz Kilar postanowił nie czekać posyłając na boisko Szymona Sobonia i Kacpra Waśkę. Jaślanie w kluczowym momencie zdołali się otrząsnąć doprowadzając do remisu 20:20. Gospodarze poprawili przede wszystkim grę w ataku. Emocjonującą końcówkę seta rozstrzygnęli jednak na swoją korzyść kielczanie. W decydujących o wyniku akcjach w szeregach gospodarzy zabrakło asekuracji oraz odrobiny szczęścia.

Druga odsłona spotkania od początku przebiegała pod dyktando jaślan. Do tego kibice mieli okazję zobaczyć kilka ciekawych zagrań i zaciętych wymian. Przy stanie rywalizacji 9:7 goście trzykrotnie podbijali piłki, które na ich stronę siatki posyłał po ataku Jakub Procanin. Czwarta próba zawodnika jasielskiego MKS-u okazała się na tyle skuteczna, że piłka znalazła styczność z boiskiem. W kolejnej akcji Procanin był bliski złapania na pojedynczym bloku jednego z graczy gości. Kielczanie nie byli w stanie znaleźć recepty na dobra grę jaślan. Co więcej, na tym etapie gry nie prezentowali się już tak dobrze w ataku. Piłki posyłane przez nich na drugą stroną siatki kilkukrotnie lądowały poza polem gry. Przy prowadzeniu gospodarzy różnicą czterech punktów o czas poprosił trener UKS-u. Być może to dzięki jego uwagom, siatkarze kieleckiej drużyny zdołali szybko wrócić do gry. W kluczowym momencie drugiej partii to goście prezentowali się lepiej. Wynik oscylował w granicach remisu. Ostatecznie jaślanie musieli uznać wyższość rywali, przegrywając seta do 25.
W całym meczu, to drużyna przyjezdnych bliższa była zwycięstwa, a co za tym idzie triumfu w całym turnieju. Jaślanie doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że trzecia partia to ostatni dzwonek, aby wrócić do gry. Warunek był jeden. Zawodnicy MKS-u musieli pokazać na boisku wszystko to, czym imponowali w spotkaniach, piątkowym i sobotnim. Od początku trzeciej partii gospodarze dominowali nad kielczanami. Goście popełniali proste błędy w przyjęciu, w efekcie czego nie mogli poważnie myśleć o odrabianiu strat i odwróceniu losów trzeciej odsłony meczu. Fantastycznie spisywał się Jakub Procanin, który zdobywał cenne punkty po atakach zarówno po prostej, jak również po przekątnej. Dzięki szybkiemu rozegraniu jaślanie sprawnie rozrzucali blok gości robiąc miejsce dla atakujących. W trzecim secie prowadzili już różnicą ośmiu punktów. W końcówce nieco spuścili z tonu, w wyniku, czego gościom udało się nieco zniwelować straty. Trzecia partia zakończyła się wynikiem 25:20.

W czwartej partii kielczanie za wszelką cenę chcieli udowodnić, że poprzedni set był jedynie wypadkiem przy pracy. Należy przyznać, że tak określone zadanie od początku seta realizowali celująco. Szybko udało im się zbudować czteropunktową przewagę. Bartosz Kilar nie zamierzał dłużej czekać i przy stanie rywalizacji 2:6 poprosił o czas. Wybici z rytmu goście pozwolili jaślanom zbliżyć się na dystans jednego punktu. W kluczowym momencie czwartej odsłony meczu to gospodarze przejęli inicjatywę. Dwukrotnie asem serwisowym popisał się Kacper Waśko. W kolejnej akcji skuteczny blok w wykonaniu Jakuba Procanina i Szymona Sobonia dał jaślanom 18 punkt. Kibicie mogli oglądać iście koncertową grę swoich ulubieńców. W szeregach gości z kolei narastało uczucie frustracji, którą zdecydowali się wyładować na arbitrze spotkania. Ostrzeżenia doczekał się Mateusz Wójcik. Finalnie, gospodarze rozbili kielczan 25:16. O losach rywalizacji miał więc zdecydować tie break.
W decydującej partii to gospodarze zmuszeni byli do odrabiania strat. Jaślanie zbyt często nadziewali się na bloki rywali. Po zmianie stron kielczanie zdołali poprawić jeszcze grę w tym elemencie gry. Wreszcie znaleźli receptę na piorunujące ataki Jakuba Procanina. Piąty set zakończył się wynikiem 15:11 dla przyjezdnych.
Po zakończeniu spotkania tradycyjnie wręczono nagrodę dla MVP meczu. Statuetkę otrzymał Bartłomiej Szczygieł. Obie drużyny otrzymały również pamiątkowe puchary. Sukces pozwolił im na awans do kolejnego etapu eliminacji w walce o grę w wyższej klasie rozgrywkowej. Jaślanie na turniej półfinałowy pojadą do Grodziska Mazowieckiego. Tam zmierzą się z gospodarzami UKS Sparta Grodzisk Mazowiecki, Tygrysami Krzepnica oraz trzecią drużyną, którą poznamy już wkrótce.

MKS „MOSiR” Jasło – UKS SMS Wybicki Kielce 2:3 (23:25, 25:27, 25:20, 25:16, 11:15)
MKS „MOSiR” Jasło: Jakub Procanin, Szymon Soboń, Robert Książkiewicz, Kacper Waśko, Hubert Błażejowski, Krzysztof Szydło (libero), Marcin Gorczyca, Kamil Gromek, Paweł Bieszczad, Dawid Kmiecik, Norbert Zając, Piotr Zieliński, Konrad Piróg, Jakub Dziwak, Bartosz Ochoński (libero).
Trener: Bartosz Kilar
MD
