Jaślanie w turnieju finałowym o awans do II ligi
9
Drużyna z Jasła pokonała sanoczan w meczu wchodzącym w skład turnieju finałowego piłki siatkowej mężczyzn o awans do II ligi. „MOSiR-Gamrat” Jasło nie oddał TSV Mansardowi Sanok ani jednego seta.
Jaślanie wygrywali sety kolejno 25:14, 25:20 i 25:22.



Za głównego sprawcę sukcesów jasielskiego zespołu, nie tylko w tym meczu, uchodzi trener Marcin Ciosek.

- Sam fakt, iż zacząłem prowadzić drużynę był dla mnie sporym zaskoczeniem – nie spodziewałem się, że będę z chłopakami pracował – mówi trener. W rundzie zasadniczej graliśmy nawet w ten sposób, że byłem zgłaszany jako zawodnik.
O meczu oraz ogólnej dyspozycji zespołu trener powiedział: chłopcy dają z siebie dużo. Pod koniec roku mieliśmy chwilę słabości, związaną z tym, że nasi gracze to uczniowie i studenci, a więc mają zaliczenia półroczne i egzaminy semestralne. Myślę jednak, że jeśli weźmiemy się teraz do pracy i wyjdziemy z grupy finałowej, to będzie w porządku.

Patryk Łaba, który zdobył dla Jasła najwięcej punktów, zarówno z zagrywki jak i w ataku potwierdził, iż poważnym problemem drużyny są inne obowiązki zawodników. - Kilku z nich studiuje w Rzeszowie i ciężko jest im pogodzić to z siatkówką. Mam jednak nadzieję, że w czasie ferii uda nam się trochę zgrać – mówił Łaba. Mecz natomiast oceniam dobrze. Dalej będzie jednak ciężko, ale damy z siebie wszystko i powalczymy w tych barażach.

O opinię na temat meczu zapytaliśmy także Jerzego Łabę, byłego siatkarza pierwszoligowego, wychowanka jasielskiego zespołu, obecnie prowadzącego grupę kadetów.
- Mecz bardzo mi się podobał – mówił – Jasielscy siatkarze mieli zdecydowaną przewagę. Bardzo dobrą postawę zaprezentował rozgrywający, a warto podkreślić, że rozgrywa on od niedawna – wcześniej był planowany do gry na innej pozycji. Zespół zagrał równo i jeśli będą grać tak dalej, powinni awansować do dalszej grupy rozgrywkowej.

Jak się okazuje problemy kadrowe trapiły także drużynę z Sanoka. - Graliśmy w osłabieniu – w ostatniej chwili z drużyny wypadł Maciej Wiśniowski i to odbiło się na psychice zespołu, o czym świadczy gładko przegrany pierwszy set. Tłumaczył Wiesław Semeniuk, trener TSV Mansardu Sanok. - Dalej nawiązaliśmy już walkę, ale nie udało się odrobić strat.
- Myślę, że Jasło zasłużyło na zwycięstwo. Na pewno powalczymy jeszcze w Rzeszowie, w pełnym składzie i będziemy walczyć o miejsce premiowane awansem – powiedział Semaniuk.



Publiczność podczas meczu dopisała wypełniając nieomal całą MOSiRowską trybunę.
Kamil Sokołowski
sokolowski@jaslo4u.pl
Jaślanie wygrywali sety kolejno 25:14, 25:20 i 25:22.



Za głównego sprawcę sukcesów jasielskiego zespołu, nie tylko w tym meczu, uchodzi trener Marcin Ciosek.

- Sam fakt, iż zacząłem prowadzić drużynę był dla mnie sporym zaskoczeniem – nie spodziewałem się, że będę z chłopakami pracował – mówi trener. W rundzie zasadniczej graliśmy nawet w ten sposób, że byłem zgłaszany jako zawodnik.
O meczu oraz ogólnej dyspozycji zespołu trener powiedział: chłopcy dają z siebie dużo. Pod koniec roku mieliśmy chwilę słabości, związaną z tym, że nasi gracze to uczniowie i studenci, a więc mają zaliczenia półroczne i egzaminy semestralne. Myślę jednak, że jeśli weźmiemy się teraz do pracy i wyjdziemy z grupy finałowej, to będzie w porządku.

Patryk Łaba, który zdobył dla Jasła najwięcej punktów, zarówno z zagrywki jak i w ataku potwierdził, iż poważnym problemem drużyny są inne obowiązki zawodników. - Kilku z nich studiuje w Rzeszowie i ciężko jest im pogodzić to z siatkówką. Mam jednak nadzieję, że w czasie ferii uda nam się trochę zgrać – mówił Łaba. Mecz natomiast oceniam dobrze. Dalej będzie jednak ciężko, ale damy z siebie wszystko i powalczymy w tych barażach.

O opinię na temat meczu zapytaliśmy także Jerzego Łabę, byłego siatkarza pierwszoligowego, wychowanka jasielskiego zespołu, obecnie prowadzącego grupę kadetów.
- Mecz bardzo mi się podobał – mówił – Jasielscy siatkarze mieli zdecydowaną przewagę. Bardzo dobrą postawę zaprezentował rozgrywający, a warto podkreślić, że rozgrywa on od niedawna – wcześniej był planowany do gry na innej pozycji. Zespół zagrał równo i jeśli będą grać tak dalej, powinni awansować do dalszej grupy rozgrywkowej.

Jak się okazuje problemy kadrowe trapiły także drużynę z Sanoka. - Graliśmy w osłabieniu – w ostatniej chwili z drużyny wypadł Maciej Wiśniowski i to odbiło się na psychice zespołu, o czym świadczy gładko przegrany pierwszy set. Tłumaczył Wiesław Semeniuk, trener TSV Mansardu Sanok. - Dalej nawiązaliśmy już walkę, ale nie udało się odrobić strat.
- Myślę, że Jasło zasłużyło na zwycięstwo. Na pewno powalczymy jeszcze w Rzeszowie, w pełnym składzie i będziemy walczyć o miejsce premiowane awansem – powiedział Semaniuk.



Publiczność podczas meczu dopisała wypełniając nieomal całą MOSiRowską trybunę.
Kamil Sokołowski
sokolowski@jaslo4u.pl
