Jaślanki będą dalej walczyć o utrzymanie w II lidze. Trener Proszowic: Baby nie powinny sędziować!
21
Po zaciętych i emocjonujących pojedynkach, wynik walki o utrzymanie w II lidze między UKS „MOSiR” Jasło a MKS POGOŃ Proszowice to 2:2. Rozstrzygający mecz odbędzie się w Proszowicach.



Wczorajsze spotkanie Pogoń wygrała 3:1. Walka była zacięta i – przynajmniej we wstępnej fazie – wyrównana. Dziś jednak jaślanki okazały się lepsze, pokonując Proszowice 3:0. Ponieważ w meczach rozgrywanych wcześniej w Proszowicach również każda z drużyn wygrała po jednym spotkaniu, rywalizację rozstrzygnie piąty mecz. Jego zwycięzca zostanie w II lidze, zaś przegrany będzie walczył dalej.

- Szanse są wyrównane, wszystkie dotychczasowe mecze to pokazują – mówi trener UKS Adam Pasterz.
Trener Proszowic, Dariusz Pomykalski, przywoływał jednak historię pojedynków między Jasłem a jego drużyną.

- W lidze wygraliśmy z Jasłem dwukrotnie 3:2, więc dlaczego nie miałoby być tak samo i tym razem. Dziś jednak bardziej chciało wygrać Jasło, nasze zawodniczki były zaś bardzo zmęczone.
- Warto pamiętać, że piąty mecz gramy u siebie – dodał trener Pogoni. - Sala w Proszowicach właściwie nam odpowiada. O zwycięstwie zadecyduje dyspozycja zawodniczek – stwierdził Adam Pasterz.
Dariusz Pomykalski zaznaczał, że w dzisiejszym spotkaniu mieliśmy do czynienia z kilkoma bardzo dyskusyjnymi decyzjami sędziów.
- Kasia Kutyła rzuciła nam piłkę na 22:21 dwoma rękami, z góry – pani sędzia uznała, że wszystko jest w porządku. – mówi trener. - Tak się nie robi. Potem z kolei w drugą stronę odgwizdano piłkę meczową. Przyjęcie kończące spotkanie też było „na granicy”. Baby nie powinny sędziować, jeśli nie widzą o co w tym chodzi. – podsumował trener. - Możecie mnie zacytować.

O emocjach towarzyszących spotkaniu świadczyć może fakt, iż zarówno po wczorajszym jak i po dzisiejszym meczu na twarzach zawodniczek pojawiły się łzy wywołane porażką. Zaangażowanie zawodniczek, wyrównany poziom i stawka powinny zagwarantować, że piąty mecz będzie pięknym sportowym widowiskiem.
Kamil Sokołowski
sokolowski@jaslo4u.pl



Wczorajsze spotkanie Pogoń wygrała 3:1. Walka była zacięta i – przynajmniej we wstępnej fazie – wyrównana. Dziś jednak jaślanki okazały się lepsze, pokonując Proszowice 3:0. Ponieważ w meczach rozgrywanych wcześniej w Proszowicach również każda z drużyn wygrała po jednym spotkaniu, rywalizację rozstrzygnie piąty mecz. Jego zwycięzca zostanie w II lidze, zaś przegrany będzie walczył dalej.

- Szanse są wyrównane, wszystkie dotychczasowe mecze to pokazują – mówi trener UKS Adam Pasterz.
Trener Proszowic, Dariusz Pomykalski, przywoływał jednak historię pojedynków między Jasłem a jego drużyną.

- W lidze wygraliśmy z Jasłem dwukrotnie 3:2, więc dlaczego nie miałoby być tak samo i tym razem. Dziś jednak bardziej chciało wygrać Jasło, nasze zawodniczki były zaś bardzo zmęczone.
- Warto pamiętać, że piąty mecz gramy u siebie – dodał trener Pogoni. - Sala w Proszowicach właściwie nam odpowiada. O zwycięstwie zadecyduje dyspozycja zawodniczek – stwierdził Adam Pasterz.
Dariusz Pomykalski zaznaczał, że w dzisiejszym spotkaniu mieliśmy do czynienia z kilkoma bardzo dyskusyjnymi decyzjami sędziów.
- Kasia Kutyła rzuciła nam piłkę na 22:21 dwoma rękami, z góry – pani sędzia uznała, że wszystko jest w porządku. – mówi trener. - Tak się nie robi. Potem z kolei w drugą stronę odgwizdano piłkę meczową. Przyjęcie kończące spotkanie też było „na granicy”. Baby nie powinny sędziować, jeśli nie widzą o co w tym chodzi. – podsumował trener. - Możecie mnie zacytować.

O emocjach towarzyszących spotkaniu świadczyć może fakt, iż zarówno po wczorajszym jak i po dzisiejszym meczu na twarzach zawodniczek pojawiły się łzy wywołane porażką. Zaangażowanie zawodniczek, wyrównany poziom i stawka powinny zagwarantować, że piąty mecz będzie pięknym sportowym widowiskiem.
Kamil Sokołowski
sokolowski@jaslo4u.pl
