Jazda na maksa, czyli Jasielskie Run and Roll!
150 zawodników stanęło do zawodów Jasielskie Run and Roll. Wśród uczestników byli amatorzy, a także zawodowcy nie tylko z Jasła, ale także z Krakowa, Gorlic, Sanoka, Chrzanowa, Katowic oraz okolicznych miejscowości. Wyścig na rolkach oraz biegi były bardzo emocjonujące. Kilku zawodników zaliczyło kraksę na rolkach. Mimo to zawodnicy szybko się podnieśli i szczęśliwie dojechali do mety.<<FOTOGALERIA>>


Organizatorzy zawodów przygotowali dla uczestników dwie konkurencje biegi uliczne oraz jazdę na rolkach. Pierwsze na starcie stanęły dzieci, które do pokonania na rolkach miały 1500 metrów jadąc wzdłuż ulic Sikorskiego i Szopena.
Następnie odbył się wyścig OPEN na dystansie 10 km. Tutaj zawodnicy musieli wykonać 7 okrążeń wzdłuż ulic Sikorskiego, Szopena, Szkolnej i Krasińskiego. W trakcie jazdy kilku zawodników straciło równowagę i upadło na jezdnię.

- Niestety przy odchyleniu ciała do tyłu zwłaszcza przy finiszu zdarza się, że te rolki odjeżdżają im do przodu. Odbywa się tak również na nartach. Mam jednak nadzieję, że stroje sportowe, które mieli troszeczkę zawodnikom ochroniły nogi i pośladki. Zawodnicy podnieśli się i szczęśliwie dojechali do mety zaliczając cały dystans – mówi Damian Ciborowski, prezes klubu sportowego Speed Jasło.

Pierwszy na mecie był Marcin Wieniek z Krakowa, który na rolkach jeździ zawodowo i bierze udział w maratonach na 42 do 100 km. - Pogoda dopisała i to jest najważniejsze. Gdyby padało byłoby fatalnie jeśli chodzi o jazdę na rolkach. Trasa była dosyć krótka. Nie każdy jednak szybko jeździ. Jest kilka zakrętów i nie ma złej nawierzchni, to jest najważniejsze – podkreśla M. Wieniek. - Pojechałem najpierw z kolegami. Zobaczyłem na co ich stać, a potem przyśpieszyłem. Alan Ciborowski jest dosyć mocny. Chciałem troszkę urwać, szarpnąć, ale nie dało się. Po 3 okrążeniu pod wiatr wszyscy byli wymęczeni i udało mi samemu kontynuować jazdę – dodaje zwycięzca I miejsca w jeździe na rolkach w kategorii OPEN.

Drugim na mecie był 13-letni Alan Ciborowski.- Brałem udział w wielu takich wyścigach w różnych miastach: w Warszawie, Tomaszowie Lubelskim. Wyścig był szybki. Tylko jedna osoba mi odjechała, ale za to grupę swoją wygrałem, czyli byłem ostatecznie 2. Na finiszu w Skawinie z Marcinem Wienkiem ścigaliśmy się do mety. Dzisiaj ciężko było, bo to naprawdę dobry zawodnik – mówi Alan.

Trzecie miejsce zajął Zbigniew Major z Krakowa. Trasa choć po płaskiej nawierzchni nie należała do najłatwiejszych. Dlaczego? - Są zakręty, w których trzeba umieć się złożyć. Są inni rolkarze, którzy jeżdżą troszkę wolniej i trzeba ich umiejętnie zdublować. Dodatkowy smaczek to są auta. Gdzie nie gdzie czają się i grożą wyjechaniem, więc nie powiedziałbym, że trasa jest łatwa – zaznacza Z. Major. - Jeżeli pociąg, którym ja jechałem miał 5 osób to wiadomo, że ten kto jedzie 1 musi zużyć 20-30 % więcej energii, żeby pchać wiatr przed sobą. Taki pościg współpracuje, czyli to prowadzenie powinno się zmieniać. Oczywiście nikt nie pali się jako pierwszy, bo kosztuje go to więcej wysiłku. Ważne jest, aby na finiszu zachować trochę energii. Na ostatnim kółku szczególnie nie chętnie znajdują się ochotnicy do prowadzenia takiego pociągu. Dziś akurat Marcin Wieniek urwał się na 3 okrążeniu z naszego pociągu. Rywalizacja była zacięta. Alan wyprzedził mnie orientacyjnie o jakieś 15 cm. Był szybszy i w ostatnim momencie mnie wyprzedził. Bardzo dobrze taktycznie to rozegrał – dodaje.



Po pierwszej konkurencji przyszedł czas na biegi. Najpierw rywalizowały ze sobą dzieci na 300, 500 i 700 metrów. Kategorię OPEN mężczyzn i kobiet podzielono na kategorie wiekowe do 19 lat, 20-39 lat, 40-59 lat oraz powyżej 60 lat. Dystans jaki mieli do pokonania to 5 km.
(icz)
